FYI.

This story is over 5 years old.

używki

Wywiady z ludźmi, którzy właśnie palili DMT

„Poczułam jaki jest Bóg”
7.4.12

Dimetylotryptamina to teraz duża zajawka. Odkąd

Enter the Void

i

DMT: The Spirit Molecule

pojawiły się na Netfliksie, dzieciaki zwariowały na punkcie tej technologii z innego wymiaru.

DMT to niesamowicie efektywny, naturalnie występujący związek psychodeliczny, jednocześnie duchowy i dostarczający więcej fanu niż te samochodziki w wesołych miasteczkach. Mimo to najlepiej znany jest ze swoich natychmiastowych, intensywnych wizuali. W kilka sekund od zaciągnięcia się jego gęstym, ostrym dymem, trafia się do miejsca mocno innego niż to, które we współczesnej kulturze zachodniej uchodzi za rzeczywistość. I o ile trwa spór o to, gdzie takie miejsce się znajduje (albo czy istnieje, albo czy cokolwiek w ogóle istnieje), z całą pewnością można powiedzieć, że Deemtowo to zajebiste miasto. Pasażer z miejsca przytłaczany jest egzotycznymi wzorami, kolorami, teksturami, emocjami i takimi rzeczami, dla których jeszcze nie wymyśliliśmy nazw. Ostatnio trochę mi się trafiło, podzieliłem się z kumplami i rozmawialiśmy o ich tripach, chwilę po tym jak wrócili na Ziemię.

Jodie

Poczułam jaki jest Bóg. To było coś mniejszego niż wszystko inne. Nie jest zrobione z czegoś – to jest wszystkim tym, co jest dookoła tego i w środku tego jednocześnie, i jeszcze porusza się w taki nieziemski sposób.

To było jak podróżowanie w czasie, ale nie w czasie przed albo po, tylko obok naszego. Na początku widziałam jak Ziemia wibrowała. Jakby stale oddychała, ale tego nie widać. Nie widać tego na zdjęciach. Krawędź wszystkiego. Zrobiła się gorąca. Była jak fala, która była jak elektryczność. Była czarna, a później czerwona, a później biała, zaokrąglona i wygięta jakby była gdzieś na orbicie.

Reklama

Wasze ciała śpiewały – wszystko, co robiliście, było jak piosenka. Tworzyliście symfonię. Drapanie i ruchy tworzyły rytm, a ja byłam strasznie szczęśliwa. Widziałam też inne wariactwa. Masa dziwnych wzorów geometrycznych. Wyglądało jakby się ze mnie śmiały. No i później te małe elfy. Nie widziałam ich, ale dawały mi znać, że tam są. Czułam się strasznie szczęśliwa, myślałam sobie: właśnie tutaj powinnam być.

Oren

Najbardziej intensywna rzecz na świecie. Cały pokój tańczył. Po mojej lewej same fantazje. Przechodziłem przez coś wykurwiście poważnego. Jesteś poza świadomością – ale jesteś świadomością – i nie chcesz, żeby cokolwiek przywiązywało cię do świata cielesnego. Przeszedłem przez masę snów i scenariuszy, tak jakby to był jeden stężony sen. Nie spałem, ale nie mogłem zatrzymać tego snu.

Taylor

Weszło strasznie szybko. Po drugim buchu wszędzie były sprężynki. Kolorowe sprężynki, które w sumie mnie nie atakowały, ale zbliżały się do mojej twarzy. I wszystkie kolory, które były w pokoju, które wyobrażałem sobie w tym pokoju, też się do mnie zbliżały. To było piękne.

Czułem się strasznie ciężki, nie mogłem nawet podnieść butelki żeby zapalić albo przytrzymać zapalniczki. I czas płynął wolniej. Miałem wrażenie, że minęło dobre 15 minut, a tak naprawdę to było tylko 30 sekund. Te kolory były naprawdę zajebiste – dużo zieleni, dużo neonów. Przez jakiś czas czułem się jakbym oglądał sam siebie przez ścianę. Dźwięk kamery był pojebany.

Adam

Na początku wszystko było jak w kalejdoskopie. A później: piramidy i symbole w tych piramidach i te symbole się stapiały, łączyły w jedną całość. Czułem się jakbym był w jakimś niekończącym się biuście. Najprawdziwsza miłość i ciepło i cycki i miód. To tak jakby słońce świeciło właśnie tutaj. Nie było super gorące, po prostu cieplutkie.

Sarah

Wszystko wyglądało jak obraz. I jej włosy wariowały – były jak spaghetti. Każdy kąt był potrójny. Wszystko miało kąty. Rozglądanie się było jak malowanie liczbami. W pewnym momencie zrobiło się strasznie dziwnie. Czułam jakby cały pokój się zmniejszał i strasznie wkręciłam się w tamto białe miejsce: „wow, tu jest tyle białego!".

Victor

Strona wizualna była jak przy kwasie albo grzybkach. Czułem mrowienie i całe ciało jakby było na haju. Jak leżałem i słuchałem Iggy'ego Popa, robiłeś mi zdjęcie i wciąż byłem samoświadomy. Chyba nie odleciałem na tyle, żeby nie zdać sobie sprawy jakie to było absurdalne. No i potem wstałem i jak wstałem to zrobiło się zajebiście intensywnie. Podobnie do tych mocniejszych momentów kwasu.

Mocno dziwne jest to jak szybko schodzi. Z kwasem czasami ćmi przez cały dzień po, cały dzień czujesz się dziwnie. Tutaj jest praktycznie normalnie prawie zaraz po. Wciąż czuję się trochę dziwnie bo pamiętam doznanie brania. Pewnie dzisiaj jeszcze kilka razy wrócę do tego myślami. To taki trochę mniej czaso- i energochłonny trip na kwasie.

Lex

Ciężko o tym opowiedzieć. Widziałem ukryte wzory w dekoracjach, wszystkie się poruszały, chore gówno. Zasłony wyglądały jak jakieś ozdobne serweteczki. Było takie dziwne miejsce gdzie czułem jego własny ruch, było jeszcze takie, w którym spotykało się wszystko, co widziałem albo słyszałem, to miejsce było narkotykiem… czy coś. No i też dziwnie puszcza. Jest trochę słabiej, później jeszcze trochę aż w końcu nie jesteś na haju. Mocne wizuale, wszystko wyglądało pięknie. Naprawdę lekka rzecz, jak na coś tak mieszającego w głowie.

Joshua

Jak za pierwszym razem weszło widziałem jak pokój zaczyna oddychać, a po tym poczułem jak wiotczeję. To było trochę tak jak wyobrażam sobie bycie w łonie matki. Wszystko było ciepłe i bezpieczne. Płynne i takie, jak można wyobrażać sobie słońce. Z jakiegoś powodu płakałem. Pamiętam, że myślałem, ze jest tam dla mnie jakaś wiadomość.

http://mexico3000.tumblr.com/