FYI.

This story is over 5 years old.

Varials

Jacy jesteśmy #2

Mamy na starych i władzę trochę wyjebane

Jakub Maria Puzyna, foto: Kamil Zacharski

Zaczęło się od tekstu Jacka Żakowskiego, który w „Gazecie Wyborczej” napisał, że „im wcześniej młodzi przejmą w Polsce władzę, tym lepiej, bo starzy są średniej jakości”. Żakowskiemu na portalu onet.pl odpowiedział Jakub Żulczyk: „Jesteśmy bandą przyspawanych do internetu, otępiałych od przestymulowania idiotów. Proponowanie nam jakiejkolwiek władzy nad czymkolwiek to jakiś niesmaczny majak.”

Reklama

Czy Żulczyk ma rację i stworzył trafny portret młodego pokolenia? Czy jak każdy narcyz pisząc „my” myślał „ja”? Rozpoczęliśmy dyskusję o tym, jacy jesteśmy. Wy też możecie zabrać w niej głos. Piszcie do nas na redakcja@viceland.pl. Najciekawsze teksty opublikujemy na naszym portalu.

Mamy na starych i władzę trochę wyjebane

Jakub Maria Puzyna*

To wszystko jest bardzo zabawne. Żakowski mówi, że młodzi powinni przejąć władzę, Żulczyk, że facebook zżarł nam mózgi, a Kozłowska, że gdzie nam do rodziców, skoro nie byliśmy na prawdziwej orgii.

Abstrahując od tego, że nikt poważny nie wierzy, żeby Kozłowska nie była w życiu na porządnej orgii, można dostrzec w tej dyskusji pewien chaos. Każdy strzela do innej tarczy.

Przede wszystkim, przeglądając facebookowe profile moich znajomych, mam poważne wątpliwości, czy my tej władzy w ogóle chcemy. Łatwo jarać się rewolucją, zmianą totalną, przewracaniem systemu do góry nogami i projektowaniem logotypów na sztandary. Ale władza? Te wszystkie procedury, ustawy, rozporządzenia, głosowania, kwora i inne takie. Dżizas krajst. Przecież na tym trzeba by się znać, poświęcać na to w cholerę czasu, a jałowością ta władza jedzie na kilometr. Na dodatek, jakkolwiek „Super Ekspress” nie podniecałby się wysokością diet poselskich i innych uposażeń ministerialnych, każdy średnio rozgarnięty młody człowiek ma pełną świadomość, że przy kompetencjach, których wymaga skuteczne rządzenie, WSZĘDZIE indziej zrobi znacznie, znacznie więcej hajsów. Więc po co?

Reklama

Dzięki intensywnej i konsekwentnej pracy mediów wszyscy wiemy, że politycy to idioci, kłamcy i złodzieje. Wszyscy. Jeśli polityk wygłosi półtoragodzinną mowę - rozsądną, zawierającą pogłębioną analizę jakiegoś istotnego problemu, propozycję rozwiązań i osobistą opinię, może być absolutnie pewien, że we wszystkich materiałach prasowych znajdą się tylko te fragmenty, w których zrobił lapsus, zgubił wątek, albo jego wywód był o pół stopnia zbyt gorący, co przy złej woli i dużej nadinterpretacji można wykorzystać i wypowiedź uczynić idiotyczną. Redaktor Żakowski z szanownymi kolegami, podczas jakiegoś poranka w jakimś radiu, obsztorcuje go jak skretyniałego ucznia, wypaczając wszystko, co miał okazję zaprezentować. My, młodzi, musielibyśmy być naprawdę jeszcze głupsi, niż jesteśmy, żeby chcieć się w coś takiego wpierdalać.

Co gorsza, nas młodych, jest strasznie dużo. Pokolenie naszych rodziców, w przeciwieństwie do nas, lubiło seks bez zabezpieczeń i nie bało się zakładać rodziny. Wszyscy się powykształcali – to już nie tak, jak po wojnie, że wyższe wykształcenie i znajomość języków automatycznie plasowały w elitarnej sferze wpływów. Każdego z nas, wy, starzy, możecie wymienić na dwóch identycznych. Ile wysiłku wymaga przebicie się gdzieś, gdzie nasze zdanie będzie się liczyć? Jak wiele musimy sobą reprezentować, by starym nie myliły się nasze imiona? I to ciągłe dyszenie dwóch identycznych osób, w naszym wieku, za plecami – którzy z przyjemnością zajmą nasze miejsce. Konkurencja obezwładnia, wolimy leżeć na łóżku i jarać się sobą.

Reklama

No dobra, polityka odpada. Może więc będziemy rządzić w firmach? Rozwijać nasz rodzimy biznes, tworzyć miejsca pracy? Fajnie by było, ale większe firmy starzy już sprzedali, rynek oddali Niemcom, a produkcje przenieśli do Chin. Możemy więc co najwyżej jarać się tym, że w efekcie naszej ciężkiej pracy przy przesuwaniu zawartości tabelek, zyski trafiające do jakiejś francuskiej albo amerykańskiej firmy matki będą odrobinę większe, aż do momentu, kiedy w efekcie kryzysu na ich rynku, który nie ma żadnego przełożenia na sytuację w Polsce, nie zwolnią nas celem redukcji kosztów. Zajebisty cel życia.

Ogólnie rzecz biorąc my, młodzi, mamy na starych i władzę trochę wyjebane. Jesteśmy na nich obrażeni. Jasne, zrobili rewolucję, znieśli zły system, wprowadzili kapitalizm. Spoko, szczere szapo ba. Problem w tym, że w tym nowym systemie, nowej rzeczywistości, którą rozumiemy lepiej od starych, nie ma dla nas miejsca. Nie mamy nawet na co się buntować. Będziemy robić afery o prawo mężczyzn do noszenia sukienek w miejscu pracy i udawać, że importowane problemy społeczne, takie jak kwestia imigrantów, strasznie nas przejmują – ale to tylko wysilone pozy stworzone po to, żeby nie dostrzegać peryferyjności na jaką skazali nas starzy, społecznie i indywidualnie.

Dlatego też tworzymy swoje małe enklawy. Klubokawiarnie, w których grają zespoły znajomych; niszowe marki modowe, w których ciuchy projektuje znajomy, a wykonuje je starsza pani w Łodzi; galerie prezentujące bardziej nas, niż sztukę. To nic nowego, nasza rzeczywistość została wyprana z heroizmu, więc nie mamy aspiracji, żeby stworzyć coś, czego nigdy nie było. Ale te enklawy to nasz świat, w którym chociaż trochę się liczymy, w którym możemy być lokalnymi bohaterami, a nie tylko kopiami postaci z seriali.

P.S. Do starych: Stworzyliście system i władzę w obecnej formie, więc jeśli podoba wam się to, co robimy i jak myślimy, to wasz problem, żeby stworzyć mechanizmy, które nas przyciągną i zaangażują. My się wypisaliśmy.

*Jakub Maria Puzyna (rocznik 85') – prowadzi kolektyw Święty Jerzy, realizuje na pograniczu sztuki, mody i reklamy

JACY JESTEŚMY #1