Rodziny z kairskiego Miasta Umarłych
Wszystkie zdjęcia: Ali Maliki

Rodziny z kairskiego Miasta Umarłych

W wyniku kryzysu mieszkaniowego w Kairze około miliona ludzi musiało zamieszkać na cmentarzach. Niektórzy żyją tam już od dziesięcioleci
23.4.18

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Arabia

W samym Kairze milion osób mieszka na cmentarzach. Gnieżdżą się w małych grobowcach, które pierwotnie zostały zbudowane po to, aby żałobnicy mieli się gdzie schronić przed palącym słońcem. Od dekad właściciele cmentarzy wykorzystują ten deficyt mieszkań w mieście i wynajmują grobowce biedniejszym obywatelom Kairu. Szacuje się, że w mieście, które liczy 19 milionów mieszkańców, ponad milion mieszka na cmentarzach.

66-letnia Nariman Al Samra spędziła całe swoje życie na cmentarzu Salah Salem, który przez kairczyków jest nazywany Miastem Umarłych. „Od ponad 60 lat codziennie oglądam ten sam widok” – mówi mi, patrząc na morze nagrobków. Nariman dostrzega, jak niekomfortowo się tutaj czuję i próbuje mnie uspokoić. „Nie bój się, umarli nic ci nie zrobią”.


OBEJRZYJ: Filipińskie slumsy pośród kości i grobów


Jej pokój jest skromny – małe łóżko, trzy krzesła, wentylator i zdjęcie z czasów, kiedy była znacznie młodsza. Porzuciła już nadzieję, że państwo zapewni jej odpowiedniejsze miejsce do życia.

„Tutaj się urodziłam, wyszłam za mąż, miałam dzieci i w tym miejscu również chcę zostać pochowana” – mówi mi. „W ciągu 66 lat państwo nigdy nie zaoferowało mi żadnego mieszkania, a teraz czeka mnie już tylko śmierć”.

Dwaj starsi mężczyźni siedzą przed domem na cmentarzu Salah Salem.

Jej córka, Fatma, mieszka wraz z mężem i czwórką dzieci w grobowcu obok. Nie zarabia zbyt wiele – sprzedaje kaczki i kurczaki na lokalnym bazarze – a jej rodzina nie otrzymuje żadnej formy wsparcia finansowego ze strony władz. Nariman ma dwóch synów, którzy nie mieszkają na cmentarzu, ale nie chce ich prosić o pieniądze. „Mają własne rodziny i własne problemy” – wyjaśnia. „Nie mogę ich prosić o to, co należy się ich dzieciom”.

Jednak całe życie na cmentarzu Nariman kompletnie niewrażliwą na dziwne doświadczenie, jakim jest nieustanne przebywanie w otoczeniu trupów. Przyznaje, że nadal potrafi się przestraszyć, zwłaszcza w nocy. „Jesteśmy tylko ludźmi” – mówi. „Zdarzają mi się bezsenne noce, zwykle wtedy, gdy kogoś tu pochowają”. Po pogrzebie zazwyczaj przez cały tydzień unika chodzenia po cmentarzu.

Fatmie udało się uciec z cmentarza, ale okoliczności zmusiły ją do powrotu. „Mieszkałam w slumsach Manshiyat Nasser w południowym Kairze, gdy nagle podniesiono nam czynsz. Nie mieliśmy innego wyjścia, jak z powrotem wprowadzić się do mojej matki”. W lutym 2016 roku Fatma złożyła wniosek o zasiłek państwowy i mieszkanie komunalne, ale od dwóch lat nie otrzymała odpowiedzi.

Szacuje się, że obecnie milion kairczyków żyje na cmentarzach

Fatma mówi mi, że – jak można było się spodziewać – jej dzieci ciągle się boją, zwłaszcza gdy robi się ciemno: „Budzą mnie w środku nocy, żebym zaprowadziła je do łazienki, bo nie chcą przechodzić obok grobów”. Na szczęście za dnia jest znacznie lepiej, ponieważ nagrobki świetnie się sprawdzają podczas zabawy w chowanego.

Chociaż Salah Salem sąsiaduje z największym posterunkiem policji w Kairze, Fatma twierdzi, że mieszkańcy cmentarza nie czują się bezpiecznie. „Jesteśmy łatwym celem dla złodziei” – wyjaśnia. „A kiedy dzwonimy na policję, ignorują nas”.

Choć noce na cmentarzu mogą być przerażające – szczególnie dla dzieci – za dnia wszystko staje się łatwiejsze.

Podobnie wygląda życie na innym cmentarzu, który leży niedaleko Salem. Każdego dnia można tam spotkać 80-letniego Haja Hanafiego, który obserwuje ludzi wchodzących i wychodzących przez starą, metalową bramę. Pracuje tam jako strażnik, a wcześniej stanowisko to zajmował jego ojciec. Prawie mnie nie widzi, ledwo może mnie usłyszeć, ale i tak nalega, żebym odwiedził go w jego domu na cmentarzu.

Hanafi mieszka z żoną w grobowcu bez okien, podczas gdy jego córka, Kawthar, oraz jej synowie (mający 15 i 18 lat) żyją naprzeciwko nich w znacznie mniejszym pomieszczeniu. Mówi mi, że właściciele cmentarza grożą, że go wyrzucą i zastąpią młodszym strażnikiem. Jeśli tak się stanie, nie ma pojęcia, gdzie wtedy zamieszka jego rodzina.


Patrzymy z bliska. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


„Większość ludzi zakłada, że życie na cmentarzu po pewnym czasie staje się znośne, ponieważ przyzwyczajamy się do tego, że przez cały czas otaczają nas martwi. Tak nie jest” – wyjaśnia Kawthar, która pracuje jako sprzątaczka. „Prawie codziennie z synami kładziemy się spać przerażeni”.

Jednak najbardziej boi się tego, co stanie się z jej rodziną, jeśli jej ojciec straci pracę. „Pozostanie nam tylko zamieszkać na ulicy” – martwi się.

Całe rodziny żyją w takich skromnych, ciasnych pomieszczeniach, jak to

Mimo pomocy organizacji pozarządowych Kawthar uznała, że proces ubiegania się o wsparcie finansowe oraz przyznanie przez państwo mieszkania jest zbyt skomplikowany, czasochłonny i kosztowny. „Nie mogę spędzać całych dni na składaniu kolejnych dokumentów tylko po to, aby móc zaspokoić podstawowe ludzkie potrzeby” – wyjaśnia. „Muszę iść do pracy, żeby zarobić i móc wyżywić rodzinę. To, co zostaje, nie wystarcza na opłacenie czynszu ani nawet na wpłacenie zaliczki za najtańsze mieszkania w mieście”.

Za rogiem spotykam Hajję Abel Hakim, która od dziecka mieszka na cmentarzu, ale desperacko pragnie lepszego życia dla swojej córki i wnuków. Marzy, że kiedyś uda im się zamieszkać we własnym mieszkaniu. „W poprzednich wyborach prezydent Sisi powiedział nam, że jeśli będziemy na niego głosować, zapewni mieszkania wszystkim, którzy żyją na cmentarzach” – opowiada. „Tak zrobiliśmy, ale okazało się, że nas oszukał. Nic się nie zmieniło”.

Poniżej zobaczysz więcej zdjęć mieszkańców kairskich cmentarzy.


Więcej na VICE: