vice mówi co teraz

Poznaj 69-latka, który przyczepił do roweru 11 telefonów, by polować na pokemony

Jak widać, ktoś wciąż jeszcze gra w „Pokémon Go”
Jan Bogdaniuk
tłumaczenie Jan Bogdaniuk
Zrzut z ekranu via EXP.GG

Latem 2016 roku wydawało się, że wszyscy przyrośli do swoich telefonów w pogoni za rzadkim Charizardem czy o co tam chodziło w Pokémon Go — mobilnej grze, przez którą tysiące nieszczęśników błąkały się po swoich miastach, wsiach i miasteczkach, szukając wirtualnych pokemonów. Szał na punkcie gry spowodował szkody szacowane na miliardy złotych, poważne uszczerbki na zdrowiu, a także przyprawił pracowników i zwiedzających miejsca pamięci Holokaustu o koszmarny ból głowy. A potem skończył się tak nagle, jak się zaczął, pozostawiając po sobie pytanie: czy ktoś w ogóle jeszcze gra w Pokémon Go?

Reklama

Cóż, jest jeden śmiałek, który wciąż podąża pełną wyrzeczeń drogą trenera pokemonów i wygląda na to, że w tym celu używa tak wielu smartfonów, jak to tylko możliwe.

Oto Chen San-yuan, 69-letni dziadek z Tajwanu, który obudował swój rower smartfonami, przemieniając go w diabelski wehikuł do łapania pokemonów. Jako pierwsi o hobby Chena donieśli youtuberzy z tajwańskiego kanału EXP.GG, którzy sfilmowali go, jak przemierza ulice rowerem z 9 telefonami. Jednak jak donosi BBC, od tamtej pory powiększył swój zestaw do 11. Jak powiedział EXP.GG, Chen wydaje na swoją pasję ponad 1250 dolarów (niemal 4700 złotych) miesięcznie, szukając pokemonów nawet 20 godzin z rzędu, dopóki w jego telefonach nie wyczerpią się baterie.

Według doniesień Chen, który zyskał sobie przydomek „Wujek Pokemon”, wciągnął się w grę po tym, jak pokazał mu ją jego wnuk. Jednak choć Pokémon Go uchodzi za niezwykle uzależniającą rozrywkę, Chenowi udało się wyciągnąć z niej pewne zdrowotne korzyści.

„To świetna zabawa” — powiedział Chen w wywiadzie dla EXP.GG. „Pozwala mi łączyć się z ludźmi i zapobiegać chorobie Alzheimera”.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Dzięki 11 telefonom, odpicowanemu rowerowi, niesamowitej podzielności uwagi i determinacji, by zachować zdrowe serce i głowę, Chen pokazuje, czego naprawdę trzeba, aby zgodnie ze słowami piosenki z czołówki serialu: „najlepszym być […] jak nigdy dotąd nikt”. Miejmy nadzieję, że kiedyś faktycznie uda mu się złapać wszystkie pokemony, dzięki czemu przestaniemy wpadać do jezior i robić sobie krzywdę na inne głupie sposoby.

Reklama

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US


Więcej na VICE:

Grałem w „Pokemon Go” bez telefonu