W Krakowie stanęła wieża, która czyści powietrze ze smogu
Wieża anty-smogowa w Krakowie. Fot: Smog Free Project
Technologia

W Krakowie stanęła wieża, która czyści powietrze ze smogu

7-metrowa wieża oczyszcza powierzchnię wielkości boiska i zamienia zanieczyszczenia w biżuterię

Nie ma już chyba dnia, byśmy nie słyszeli o problemie smogu. Kolejne informacje o tym, żeby nie wychodzić z domu, które rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych sprawiają, że wychodzenie z domu staje się jeszcze trudniejsze niż zwykle. Chociaż na razie nie zapowiada się, by Polska miała zrezygnować z energii węglowej, przesiadka z samochodów na rowery spotyka mniej lub bardziej uzasadniony opór społeczeństwa, a programy wymiany pieców na takie, w których nie da się palić butelkami po mineralce idą umiarkowanie sprawnie, to pojawiają się projekty, które dają nadzieję na lepszą przyszłość. Jednym z nich jest „Wieża wolna od smogu”, która stanęła w krakowskim parku Jordana. Jak – i czy naprawdę – działa ta 7-metrowa struktura, zapytałem jej holenderskiego twórcę, Daana Roosegaarde.

Reklama

VICE: Jak udało wam się przekonać polskie władze do współpracy? My Polacy nie słyniemy ze świadomości dotyczącej środowiska, a już na pewno nie nasze władze.
Daan Roosegaarde: Nie było łatwo, zdecydowanie. Ale nasza wieża odwołuje się do marzenia o czystym powietrzu i tym, że technologia może mieć pozytywny wpływ na życie publiczne, to pomogło. Na pewno wpływ miało nasze doświadczenie w podobnych projektach.

Na przykład?
Wcześniej zajmowaliśmy się m.in. inteligentnymi autostradami, a teraz pracujemy nad latawcami, które zbierają energię i generują do 100 kW w godzinę, dając ekologiczne zasilanie nawet 200 gospodarstwom domowym. Wieżą stanęła też wcześniej w Rotterdamie, kiedy ufundowaliśmy ją dzięki kickstarterowej kampanii, w której można było otrzymać pierścionki zrobione ze smogu oraz w Chinach, gdzie otrzymała wsparcie władz.

Zaraz, pierścionki ze smogu? Można je kupić?
Tak, cząsteczki smogu kompresujemy w piękną biżuterię. Na razie możesz dostać pierścionki ze smogiem z Holandii i Chin, ale niedługo będą gotowe te z Krakowa.

Pierścionek wykonany dzięki Smog Free Project. Bejing

Na ile to jest rzeczywiste rozwiązanie, które oczyści miasto ze smogu, a na ile działanie artystyczne, PR-owy trik albo symboliczne działanie, które ma wzbudzić dyskusję?
Nie, to żaden trik. Wieża jest tak zaprojektowana, by oczyścić powietrze w parku na terenie porównywalnym z boiskiem piłkarskim. Chcemy działać w przestrzeni publicznej, gdzie można spędzać czas, gdzie mogą bawić się dzieci – to jedno. Ale drugie to duży plan, oparty o rowery, zieloną energię i zobowiązania, które mogą sprawić, że smog zniknie z każdego miasta. Ale z pewnością do tego trzeba więcej niż takiej wieży.

Reklama

Czy wieża jest samowystarczalna? Byłoby niezbyt ekologicznie, gdyby napędzał ją prąd ze spalania węgla, a to z niego pochodzi większość naszej energii w Polsce.
Myślę, że więcej prądu zużyły laptopy dziennikarzy, którzy przez ostatnie dwa tygodnie pisali o projekcie, niż sama wieża. Serio. Wieża zużywa ok. 1100 watów, czyli tyle co bojler na wodę albo mniej niż odkrzacz. W Chinach zainstalowaliśmy też panele słoneczne, żeby osiągnąć neutralność energetyczną.


Śledź nas na Facebooku. Polub fanpage VICE Polska


Ile kosztuje taka wieża? Czy to byłoby efektywne wykorzystanie pieniędzy podatników?
Żyjemy w starym systemie gospodarczym, w którym wartość mają pieniądze i czas. Ale mamy też nowe wartości ekonomiczne, jak czyste powietrze czy zielona energia – ale kto określa, ile są warte? W tym projekcie najdroższe i najtrudniejsze były początki – stworzenie prototypu, prace inżynieryjne. Trwało to 2-3 lata – płaciłem z własnej kieszeni, pomógł Kickstarter [projekt zdobył tam ok. 475 tys. zł – aut.]. Nie mam dokładnych wyliczeń, ale największe koszty już ponieśliśmy.

Skąd wiedzieliście, że warto w to zainwestować?
Mieliśmy naukowe ekspertyzy z politechniki w Eindhoven, które potwierdziły działanie wieży. Ale ważne też była też dla nas strona estetyczna. Wieża wygląda pięknie, jak z bajki, szczególnie w śniegu – inspirowaliśmy się chińskimi pagodami. Sama idea czystego powietrza też jest piękna. Problemem w naszym świecie nie jest brak pieniędzy czy technologii, lecz brak wyobraźni. To istota tego projektu, pobudzenie wyobraźni. Dlaczego akceptujemy zanieczyszczenia? Co musimy zrobić, żeby nasze miasta nie były pełne smogu?

Daan Roosegaarde i wieża anty-smogowa w Krakowie. Fot: Smog Free Project

Jak reagują krakowianie?
Ludzie byli bardzo zaciekawieni, ale co najbardziej nas zaskoczyło, to że wieża przyciąga wiele małych piesków. Zastanawialiśmy się, dlaczego tyle ich jest – ale wygląda na to, że małe pieski mają duży problem z zanieczyszczeniami, nie mogą oddychać. Pierwszy raz widziałem coś podobnego. Ciekawe jest też aktywność ludzi: są społeczności, fora, dyskusje. W Chinach tego nie było, w Holandii też nie tak bardzo. Wygląda na to, że ze względu na wyzwolenie w 1989 r. macie tendencje do autonomii brania spraw w swoje ręce.

Po prostu nie wierzymy politykom, to tyle.
Właśnie! Chcecie zająć się problemem sami i nie pozwalacie, by ktoś mówił wam, co macie robić. To jest aktywizm. Wspaniale było zobaczyć tyle aktywnych osób, które zgromadziły się na wydarzeniach w MOCAK-u. Tak to się zaczyna – ludzie chcą czystego powietrza i domagają się go jako prawa. To bardzo ważne.

Co planujecie dalej? I jakie są reakcje na kolejne pomysły?
Teraz skupiam się na projekcie latawców generujących prąd. Wiesz, na początku zawsze jest tak, że kiedy robi się coś nowego, to ludzie mówią, że to niemożliwe, że się nie uda. A jak już się to zrobi, wtedy przyznają, że to dobry pomysł i trzeba go kontynuować. Na tym polega innowacja. Jeżeli masz ideę i każdy się zgadza, że to dobry pomysł, to uważam, że to nie jest dobry pomysł. Dobre pomysły zawsze są prowokacją, czymś nowym, do czego ludzie muszą się przyzwyczaić.