Tydzień Równości

Jak korekta płci wpływa na twoje przyjaźnie

Czasami nawet najbliżsi przyjaciele nie potrafią sobie poradzić z pewnymi zmianami

tekst Jason Rusch; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
06 Czerwiec 2018, 9:00am

Na VICE Polska trwa obecnie Tydzień Równości. Chcesz dowiedzieć się więcej? Kliknij TUTAJ

Poznałem ją na studiach. Była konserwatywną chrześcijanką, osobą życzliwą i wspaniałomyślną. Jednak ciągle kłóciła się na mediach społecznościowych, że zwracanie się do ludzi ich preferowanymi zaimkami było równie absurdalne, co nazywanie kogoś „Jej Królewską Mością”.

Kiedy więc dokonałem coming outu jako mężczyzna, nie zaskoczyło mnie, że nasza przyjaźń tego nie przetrwała.

Chociaż reszta moich bliskich przyjaciół bardzo mnie wspiera, czasami odnoszę wrażenie, jakby odbierali prośbę o zwracanie się do mnie męskimi zaimkami jako niewygodną dla nich fanaberię – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wciąż nie zdecydowałem się na przyjmowanie testosteronu i nadal mam kobiecą ekspresję. Zdarza im się powiedzieć o mnie per „ona” i chociaż cierpliwie znoszę takie przejęzyczenia, jednocześnie sprawiają one, że zaczynam w siebie wątpić, robię się smutny i czuję wielki dyskomfort.


OBEJRZYJ: Chińskie osoby trans walczą o równe prawa


Płeć kształtuje dynamikę społeczną. Wpływa to nawet na relacje między najbliższymi, kompletnie platonicznymi przyjaciółmi. Kira, 29-letnia kobieta trans, mówi, że czuje presję, aby pocieszać swoje przyjaciółki, gdy te użyją złych zaimków i mają z tego powodu wyrzuty sumienia. Kiedyś jedna z nich zaczęła płakać po tym, jak z przyzwyczajenia użyła w gazetce szkolnej „martwego imienia” Kiry [czyli tego, które zostało jej nadane po porodzie i z którym się nie utożsamia]. „Osoby cisseksualne nie zdają sobie sprawy z tego, że swoją desperacką potrzebą przepraszania próbują postawić się w centrum uwagi” – mówi.

Kira zauważyła również, że jeśli chodzi o kontakt fizyczny, jej koleżanki nie są już tak spontaniczne, co kiedyś „To rozmowa, na którą nigdy się nie odważę” – wyjaśnia. „»Powinnyście mnie częściej przytulać. Zauważyłam, że nie przytulacie mnie już tak często…«. Przecież nie mogę tego powiedzieć”.

Kira wyznaje, że najłatwiej przychodzi jej bycie samą sobą – zabawną, wrażliwą i szczerą kobietą – w internetowej społeczności, którą zbudowała wraz z innymi transseksualnymi kobietami. „Kobiety trans, zwłaszcza te, które nie są białe, płacą największą cenę za bycie wiernymi samym sobie” – tłumaczy Kira. „Często mówi się o nas jedynie przez pryzmat naszych trudności, kompletnie ignorując fakt, że jesteśmy prawdziwymi, złożonymi istotami. Czasami lubię porozmawiać o kwestiach związanych z płcią kulturową, ale na co dzień wolę pogadać o grach komputerowych”.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Zbliżająca się do sześćdziesiątki Samantha jako pierwsza nauczycielka w historii USA otwarcie powiedziała o tym, że jest osobą transpłciową. Kiedy była nastolatką, codziennie zakładała maskę mężczyzny, żeby przetrwać w szkole i nie odstawać od innych. Aby przekonująco udawać faceta, obserwowała i naśladowała to, co robili jej koledzy. Kiedy w końcu się ujawniła, porzuciła swoje alter ego, przez które miała zaburzenia dysocjacyjne. Jednak jej koledzy nie zareagowali na to zbyt dobrze.

„Większość z nich sobie z tym nie poradziła. Zaczęli się zachowywać, jakbym w ogóle nie istniała. Wtedy też zmieniły się moje potrzeby społeczne. Pragnęłam nawiązywać przyjaźnie z kobietami, jako że tak naprawdę nic mnie już nie łączyło z cisseksualnymi mężczyznami”.

Roger, trans mężczyzna, opowiada, że im bardziej „uchodzi” w oczach innych osób za faceta, tym więcej ma cisseksualnych kolegów. Mówi, że może to wynikać z tego, że jego partnerka jest cisseksualną kobietą i ludzie biorą ich za parę hetero. „Teraz mężczyźni postrzegają mnie jako potencjalnego przyjaciela, a kobiety zakładają, że na pewno nie interesują mnie rzeczy, które je kręcą. To nie jest prawdą” – mówi Roger „Dorastałem z trzema siostrami i wciąż świetnie odnajduję się wśród kobiet. [Na przykład] niedawno z bliską przyjaciółką poszedłem na mani-pedi”.

Roger dodaje, że ta nowa więź z innymi mężczyznami naprawdę go uleczyła. Przed tranzycją posiadał pewien stereotypowy obraz tego, co dokładnie oznaczało „bycie mężczyzną”. Ale teraz wie, że faceci też potrafią mówić o swoich emocjach i dawać im wyraz. „Natomiast często się zastanawiam, czy zaprzyjaźniania się z facetami nie ułatwia mi jednak fakt, że wiele osób bierze mnie za cisseksualnego mężczyznę”.

Mnie samemu zawsze łatwiej było zrozumieć i nawiązać więź z kobietami, a męskie przyjaźnie do dzisiaj pozostają dla mnie pewną zagadką. Cieszę się, że moi przyjaciele nadal czują się komfortowo, przytulając mnie i prowadząc ze mną szczere rozmowy. Za każdym razem, gdy znajomym zdarzy się użyć złych zaimków, przypominam sobie, jaki wysiłek wkładają w to, żeby patrzeć na moje wnętrze. Biorąc pod uwagę binarność świata, w którym żyje wielkość ludzi, mój sposób mówienia nie pasuje do mojej płci i ciała.

Ale nawet mi zdarza się użyć złych zaimków, kiedy rozmawiam z inną osobą trans. Ba, czasami myśląc o sobie samym, wracam do starych nawyków językowych. Społeczeństwo się zmienia i w pewnym sensie wszyscy uczymy się nowych rzeczy: osoby transpłciowe tego, jak kochać samych siebie i nie myśleć o sobie w kategoriach czegoś nienormalnego, brzydkiego i dziwnego, tylko raczej naturalnego i pięknego, a osoby cisseksualne tego, jak wspierać nas w tym procesie.

Jakby na to nie patrzeć, posiadanie ciała przypomina siedzenie w fotelu pilota wewnątrz głowy gigantycznego robota. Model i wygląd robota tak naprawdę niewiele mówią o tym, kto nim kieruje. Tak więc niezależnie od tego, jak wyglądają osoby trans, to bardzo ważne, żeby nasi przyjaciele wierzyli nam, kiedy im mówimy, kim jesteśmy – i żeby pokochali tę nową osobę równie mocno, co człowieka, którego znali wcześniej.

* Imiona zostały zmienione, aby chronić tożsamość bohaterów.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia


Więcej na VICE: