Internet

Imprezowa Gorąca Linia Babci to jedna z najdziwniejszych rzeczy w całym internecie

Gdy wybierzesz podany numer, wita cię miły głos starszej pani: „Jak dobrze cię słyszeć! Tak bardzo za tobą tęskniłam! Zostaw wiadomość albo zaśpiewaj mi piosenkę”
Jan Bogdaniuk
tłumaczenie Jan Bogdaniuk
21.1.19
babcia z telefonem

Jak niejeden z nas, widziałem w internecie wiele rzeczy. Pewnie zbyt wiele. Gdy mówię „zbyt wiele”, nie mam na myśli: „Jestem znieczulony na seks i przemoc, dokąd zmierza ten świat, płacz i zgrzytanie zębów”. Chodzi mi tylko o to, że dość rzadko natrafiam na coś, co sprawia na mnie wrażenie naprawdę dziwnego. Dziś wątek na Reddit pełen komiksów o koniach uprawiających lesbijski seks bez problemu trafia na nagłówki portali informacyjnych. Co chwila ktoś wyciąga na światło dzienne jakiś nowy, zapyziały zakamarek internetu. Nic nie może pozostać ukryte.

Niemniej jednak Grandma Party Hotline (Imprezowa Gorąca Linia Babci) to jedna z dziwniejszych stron, jakie w życiu odwiedziłem. To właściwie tylko numer telefonu: żadnych reklam, linków ani informacji o twórcach. Gdy zadzwonisz pod numer podany na stronie (559-492-6238, plus kierunkowy do USA — przyp. red.), odsyła cię prosto na pocztę głosową, gdzie wita cię miły głos starszej pani. „Jak dobrze cię słyszeć! Tak bardzo za tobą tęskniłam! Zostaw wiadomość albo zaśpiewaj mi piosenkę!” — mówi. Pozostawione wiadomości głosowe, zebrane i dostępne na stronie (obecnie jest ich ponad 600) są przeróżne: od kompletnie zdezorientowanych, przez dzieci śpiewające piosenki dla „babci”, po ludzi opisujących z obrazowymi, seksualnymi szczegółami co by z nią zrobili.

Właściciel strony (który przedstawia się jedynie jako „Babcia”) jakiś czas temu napisał do mnie, by pokazać mi swoje dzieło. Rzecz jasna zadzwoniłem do niego, by dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi.

Grandma Party Hotline

Zrzut z ekranu via grandmapartyhotline.com

VICE: Jak narodziła się twoja strona?
Babcia: Opowiem ci szybko od początku. Podczas moich studiów w Orlando na Florydzie, około 2005 roku, działała tam bardzo prężna scena eksperymentalna, w stylu Elephant 6. Wszyscy chodzili cały czas zjarani i zaczęliśmy mówić na nasze zioło „babcia”. W rozmowach wyglądało to mniej więcej tak: „Czy odebrałeś babcię?” albo „Gdzie jest babcia?”. W końcu wszyscy zaczęliśmy mówić do siebie „babcia”. Były organizowane całe wydarzenia, imprezy, a nawet kiermasze. Nazywały się „Impreza Babci” lub „Imprezowy Kiermasz Babci”. Jeśli wpiszesz w Google „Grandma Party Bazaar”, znajdziesz sporo dziwnych nagrań — niektóre zrobione przeze mnie. Pamiętam, że były tam wigwamy, pieski i zwierzęta z balonów, a całymi dniami grały dziwne zespoły z Orlando.

Tak czy inaczej, trochę się udzielałem na tej scenie, a wcześniej obejrzałem dokument o They Might Be Giants i ich pomyśle z Piosenką-Na-Telefon (Dial-A-Song). Dzwoniłeś do nich do domu, a oni mieli ustawioną automatyczną sekretarkę, która każdego dnia odtwarzała nową piosenkę. Chciałem zrobić coś podobnego, ale na odwrót: żeby ludzie dzwonili i zostawiali piosenki. Naturalnie połączyło się to z wcześniejszym motywem babci i tak powstał pomysł na Grandma Party Hotline (Imprezowa Gorąca Linia Babci). To miała być babcia, która chce posłuchać twojej piosenki. Z początku słyszałem przeważnie moich znajomych lub ich znajomych. Głównie towarzystwo z Imprez Babci, które się wygłupiało.

Czyli na początku to było dość odizolowane zjawisko?
Nie było zbyt wielu sposobów na promocję. Rozdawaliśmy ulotki na mieście z okazji wydarzeń z cyklu Imprez Babci. A potem wszyscy się rozjechali. Ja przeprowadziłem się do Nowego Jorku, inni do Austin w Teksasie lub do Portland w Oregonie — to trzy główne miejsca, do których przeprowadzali się ludzie z Orlando po studiach. Zauważyłem, że dostaję sporo wiadomości głosowych od pijanych ludzi w Austin. Potem zacząłem zamieszczać ogłoszenia na takich forach jak Village Voice i Craigslist. Wtedy właśnie zaczęli się odzywać zboczeńcy, którzy naprawdę chcieli zerżnąć jakąś babcię, a także kompletnie zdezorientowani ludzie próbujący zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.

Gdy zadzwoniłem, też byłem zupełnie zbity z tropu, ale się po prostu rozłączyłem.
Ludzie przeważnie po prostu odkładają słuchawkę, ale niektórzy podejmują grę. Niektórzy śpiewają na poczekaniu piosenki, inni rozmawiają ze swoimi babciami, a jeszcze inni opowiadają, jak by wylizali Babci dupkę. Wszyscy to dzieci Babci, bez wyjątku.

OBEJRZYJ: Rave dla jurnych emerytów

Wielu dzwoniących brzmi bardzo młodo, jakby mieli po 12 lat. Jak sądzisz dlaczego?
Chyba zaczęliśmy się pojawiać na ChaCha. Nie mam pojęcia, co to jest. Może to jakaś strona z pytaniami i odpowiedziami. Na wielu nagraniach ludzie mówią „Przysyła mnie ChaCha”. Nie miałem pojęcia, o co chodziło — może ChaCha to jakiś ważny diler, jakiś boss? Zguglowałem to i okazało się, że ktoś zapytał: „Jakie znacie fajne imprezowe gorące linie?”, a ktoś inny odpowiedział: „Ta wygląda całkiem zabawnie. Powiedz, że przysyła cię ChaCha”.

Co jest dość zabawne, bo to przecież wcale nie jest imprezowa gorąca linia. To tylko poczta głosowa.
To prawda, ale teraz pojawia się na pierwszej stronie wyników wyszukiwań dla gorących linii. To właśnie stąd bierze się ta cała gimbaza. Pamiętam, jak sam byłem tym wieku: wygłupiasz się wtedy, dzwonisz na płatne numery i na seks-linie i gadasz jakieś farmazony. Tu chyba jest podobnie.

Kto nagrał powitalną wiadomość babci na pocztę głosową?
Prawdziwa babcia. Miałem znajomego (jednego z „babć”), który miał kumpla, który miał babcię, która zgodziła się to zrobić.

Jak podsumowałbyś ten projekt?
W gruncie rzeczy to uniwersalna babcia dla wszystkich ludzi. Osiąga swój cel w najczystszej postaci, gdy ludzie traktują go jak rozmowę z prawdziwą babcią. Każdy, kto potrzebuje przed kimś się wygadać późno w nocy. Może nawet zamiast telefonów po pijaku. Zadzwoń do Babci. Ona cię wysłucha. Wszystko będzie dobrze. Mam nadzieję, że kiedyś tak będzie: ludzie zaczną korzystać z tego, zamiast wydzwaniać pod numery, które powinni zostawić w spokoju.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Reklama

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US


Więcej na VICE: