FYI.

This story is over 5 years old.

Film

Uciec od amerykańskiego snu

Somewhere to Disappear to film opisujący fotografa Alec’a Soth’a  i jego poszukiwania pustelników, mnichów, uciekinierów i innych, którzy odwrócili się na pięcie i pobiegli w kierunku przeciwnym do Amerykańskiego Snu. To bohaterowie tacy jak Dustin, młody skinhead z pistoletem, żyjący w jaskini, czy Steve, który zdecydował zbudować sobie dom w lesie i w jakiś magiczny sposób potrafi określić miejsce pobytu każdego pustelnika w obrębie tysiąca mil. Zaprosiłem na spotkanie reżyserów filmu- Laure’a Flammariona i Arnaud’a Uyttenhove’a, żeby porozmawiać o dwóch latach, które spędzili z Alec’iem w drodze.

Reklama

VICE: Cześć, zacznijmy od prostego pytania: czy film mówi o poszukiwaniu ucieczki przez Aleca, czy o eskapizmie samym w sobie?

Laure: Tylko w Europie ludzie pytają czy film  jest o Alecu czy o poszukiwaniu ucieczki. Dla nas jest zarówno o jednym jak i o drugim. Fakt, że Alec jest tak blisko tych, których chce pokazać, oznacza, że ostatecznie robi to samo.

OK. Co przede wszystkim kierowało wami podczas kręcenia tego filmu? Jest w nim sporo interesujących postaci.

Laure: Jest, ale dla nas to nie był film o dziwnych ludziach, to był film o ludziach, którzy spełniają swoje marzenia. Wszyscy tak mamy. W pewnym momencie każdy z nas chciałby zniknąć. Każda jednostka w tym projekcie zasługiwałaby na własny projekt, ale Alec jest prawdziwym odkrywcą - nie ustaje w poszukiwaniach. Na każdą dziesiątkę ludzi, którą spotkał, jedna osoba okazywała się idealna.

Sądzicie, że w dzisiejszym społeczeństwie odrzucenie życia w społeczeństwie w sposób w jaki zrobili to bohaterowie Alec’a jest jakimś tabu?

Laure: Wręcz przeciwnie, to jest modne. A przynajmniej dziś więcej osób rozumie dlaczego inni to robią. Świat staje się tak popieprzony, że wymusza na nas taki styl życia. Wszystko robi się do tego stopnia skrajne, że ludzie zmuszeni są żyć ekstremalnie.

Uważacie, że to w jakikolwiek sposób przystaje do panującej obecnie kultury 24 godzinnych mediów?

Laure: Media zmieniły wszystko – w przeszłości trzęsienia ziemi i tsunami były tak samo częste jak dzisiaj, ale różnica polega na tym, że dziś za każdym razem się o nich dowiadujemy. Obecnie, nawet jeśli wydarzenie nie dotyczy cię bezpośrednio, nadal może odbijać się w jakiś sposób na twoim życiu. Niektórzy byli naprawdę wkręceni w Internet, podczas gdy inni nie mieli telefonu, telewizora, żadnej łączności. Z nikim.

Reklama

Na przykład jeśli chodzi o Gartha, który żyje na pustyni z końmi, jeśli chcielibyśmy dać mu DVD, musielibyśmy polecieć i dać mu je osobiście, on nawet nie ma skrzynki pocztowej.

Z drugiej strony, Steve LaFontaine, facet, który pomaga Alec’owi w szukaniu jaskiń, kiedy udostępnisz jakiegoś posta na fejsie, zawsze będzie pierwszym, który go skomentuje. Obaj mężczyźni podjęli podobną decyzję ale nie można powiedzieć, że żyją w ten sam sposób.

Dziwne. Jak Garth utrzymał siebie i swoje konie na pustyni przez 25 lat?

Laure: Sami się nad tym zastanawialiśmy i myślę, że on też. W filmie mówi, że wyżywienie koni kosztuje go jakieś 20$ dziennie, ale on nie rozlicza tego w ten sposób. Cała jego filozofia jest bardzo interesująca: 'Potrzebuję tego, nie mam tego, ale to zdobędę.' Był tak gościnny, że wciąż upewniał się, że jesteśmy dobrze nakarmieni, zrobił nam nawet francuskie tosty.

Garth

Zatem niektórzy bohaterowie, tacy jak Garth, zdają się żyć na swój sposób wygodnie. Ale chyba tak nie jest na przykład w przypadku Dustina. Zdaje się, że to nie był jego własny wybór.

Laure: Tak. Garth znalazł swoje miejsce, choć wcale nie jest łatwo żyć w taki sposób. Przez lata musiał chodzić godzinami by znaleźć najbliższe źródło wody i wszystko wiecznie się psuło. Trudno nam było uwierzyć, że stworzył taki raj w środku pustyni. To jak spojrzenie na piramidy w Egipcie. Jakkolwiek, jeśli chodzi o Dustina sytuacja jest zupełnie odmienna. Tak jak powiedziałeś, nie znajduje się tam, gdzie się znajduje, z własnego wyboru. Ucieka przed gangiem neonazistów.

Reklama

To musi być zabawa. Moją ulubioną postacią z filmu jest Tony. Był tak intrygujący, że chciałem dowiedzieć się o nim więcej. Kto jest waszym ulubieńcem?

Arnaud: Dla mnie to też Tony. Jego historia była bardzo smutna, a jego dom naprawdę przerażający. Jako dziecko był maltretowany przez rodziców. Zabił deskami wszystkie okna swojego domu.

Laure: Z pewnością Steve, świetnie się z nim bawiliśmy. Ale jesteśmy naprawdę wdzięczni wszystkim, których spotkaliśmy, wszyscy byli tacy otwarci i przyjacielscy.

Zauważalną rzeczą w filmie jest brak kobiecych bohaterek. Dlaczego tak? 

Laure: Cóż, też chcielibyśmy wiedzieć. Alex mówił, że ten projekt dotyczy mężczyzn pełnych testosteronu. Sposób w jaki decydują się żyć jest trudny, fizyczny, typowo męski w swej istocie. Podczas pokazu w Toronto kobieta z widowni zarzuciła nam, że nie zdecydowaliśmy się sfilmować żadnej kobiety. Nie rozumiała tylko, że nie było kobiet, które moglibyśmy sfilmować. Nasz następny film będzie o lesbijkach feministkach żyjących w dziczy. Tak dla równowagi.

Czy projekt Alec’a wypadłby tak samo jeśli użyłby aparatu cyfrowego, a nie wielkoformatowego?

Arnaud: Tak naprawdę nie możemy mówić o jego projekcie, ale ustawienie jego sprzętu zajmuje tyle, że Alec ma czas na zapoznanie się z tematem, co przynosi korzyść dla filmu. W połowie jednej z wypraw przełączył się na cyfrowego Hassleblad’a ale nie za bardzo to wychodziło, więc wrócił do poprzedniego stanu rzeczy. Dodatkowo ludzie naprawdę fascynowali się kamerą. Wszyscy chcieli wejść pod kaptur i się pobawić. To piękna rzecz.

Reklama

Czy Alec chce kiedyś wynieść ten projekt za granicę?

Laure: Nie, ten projekt zawsze dotyczył Ameryki i tu wracamy do twojego pierwszego pytania. Projekt nie jest ani o Alec’u, ani o jego bohaterach. Jest o Ameryce.

Arnaud i Laure

Arnaud i Laure poszukują miejsca na pokaz w Londynie w najbliższej przyszłości. Jeśli ktoś pragnie pomóc w organizacji pokazu, prosimy o kontakt na: info@mas-films.com.