Festivals

Sztuka w koszarach ZOMO

Zbrodnia, sztuka i Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskim w jednym miejscu. Byliśmy na wrocławskim festiwalu Survival.

tekst Olga Jasnowska
31 Lipiec 2015, 12:29pm

Tekst: Mateusz Kazula

Przegląd sztuki w dawnych koszarach ZOMO brzmi jak upiorny żart. Nie mniej posępny jest sam budynek, który przed wojną mieścił Główny Urząd Celny. Potem przez wiele lat podlegał ustawicznej dewastacji pod zarządem milicji. Walory architektoniczne, poważne dekory pruskiej biurokracji, dla „białych kasków" nie miały żadnego znaczenia. W polskim Wrocławiu wielokrotnie dochodziło do sytuacji, w których świetną zabudowę zasiedlały nieświetne instytucje, zawłaszczając cenne obiekty na wiele lat. Właściwie cały obszar Kępy Mieszcańskiej, atrakcyjnie położonej wyspy w sercu miasta, trafił po wyzwoleniu w ręce wojska i policji. Kontrowersji sprawie dodaje fakt, że oryginalnym patronem ulicy Księcia Witolda jest tak naprawdę pierwszy komendant główny MO – Franciszek Jóźwiak. Funkcjonariusze chcieli w ten sposób uczcić swojego dzielnego „Witolda". Określenie się przyjęło, jednak by je zalegalizować posłużono się postacią historyczną, prawdziwym księciem, bohaterem spod Grunwaldu.

Mariusz Kosiba: Obraz moralności

Policja opuściła mury przy Księcia Witolda w roku 2008. Miejsce pozostaje raczej białą niż czarną plamą na mapie miasta. Wielu wrocławian nie pamięta o tym adresie, nie ciąży też nad nim żadna mroczna klątwa, nad którą trzeba by odprawiać urbanistyczne egzorcyzmy. Więcej emocji budzić może sąsiedni budynek Archiwum Państwowego i Uniwersytetu Wrocławskiego, którego totalitarny kostium patronował działaniom narodowo socjalistycznej partii przed wojną oraz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej do roku 1989.

W tym miejscu należy przypomnieć, że zdecydowanym atutem Przeglądu Sztuki Survival jest dobór lokalizacji. Co roku kuratorzy wydarzenia starają się odzyskać dla publiczności przestrzenie wcześniej nie dostępne, o skomplikowanym rodowodzie lub historii, nadając im pewną symboliczną rangę, przywracając na moment dla świata kultury. Survival gościł już chociażby w dawnym budynku uniwersyteckiej farmacji, łaźni miejskiej przy pl. Teatralnym, w Browarze Mieszczańskim, schronie przeciwlotnicznym na pl. Strzegomskim czy Pawilonie Czterech Kopuł przy Hali Stulecia. Co ciekawe dwa ostatnie obiekty pełnią dziś funkcje muzealno-wystawiennicze, będąc odpowiednio siedzibą Muzeum Współczesnego oraz filią Muzeum Narodowego. Nie ma przypadków, są tylko znaki, wybór miejsc nie jest bowiem losowy, lecz koresponduje z leitmotivem każdej edycji. Tegorocznym hasłem były Czyny Zabronione, krążące wokół pojęcia i kontekstu występku – „wpisanej w ludzką naturę potrzeby naruszania przepisów i łamania ogólnie przyjętych zasad". Chyba trudno wyobrazić sobie lepszy tematyczny zbieg, niż zbrodnia i ZOMO.

Łukasz Gierlak, Klaudia Zawada: Przestrzeń rzeczy zabronionych

Pusty budynek nie ma jak się bronić przed złodziejami i miejskimi poszukiwiaczami przygód, ich uwadze umknęło jednak kilka zaskakujących artefaktów, które jako „obiekty znalezione" uzupełniły obszerny katalog prac. Wśród nich jest ogromne płótno, na którym anonimowy milicyjny nikifor przedstawił zmechanizowany kordon wraz z pojazdami bojowymi na tle romantycznej scenerii. Prymitywistyczny sznyt oraz duży ładunek emocjonalny powodują, że obraz jest tak złe, że staje się dobry. Z cennych pamiątek znalazły się jeszcze erotyczne plakaty z epoki, propagandowe hasła z blaszanych literek ("Pamiętaj, że jesteś funkcjonariuszem ZOMO, a to zobowiązuje") czy stylowe plansze do treningów na strzelnicy. Osobnym zbiorem były rysunki artystów związanych z wrocławską Akademią Sztuk Pięknych, które powstały w więzieniu w trakcie internowania.

Tajemniczość dawnych koszar starali się oswoić swoimi pracami między innymi tacy artyści jak Aleka Polis, Ewa Axelrad, Jerzy Kosałka, Maciej Bączyk, Martynka Wawrzyniak, Maks Cieślak, Tomasz Bajer czy Piotr Kmita. Niektóry próby były mniej lub bardziej dosłowne, odnoszące się do bardziej abstrakcyjnych odczuć związanych z kategoriami dobra i zła. Piękny i wciągający był film Mai Wolińskiej pod tytułem Spacer z psem, problematyzujący ambiwalentną i dualny stosunek właścicieli do swoich czworonogów, który hipnotyzował widza spowolnionym obrazem oraz dronową muzyką. Martynka Wawrzyniak zrekonstruowała na miejscu swój performance Ketchup, w którym mali chłopcy strzelają w nią z zabawkowych pistoletów napełnionych czerwonym sosem.

Rozmawialiśmy z Martynką Wawrzyniak o różnicy między keczupem z Polski i Stanów.

Zawiązane oczy artystki, przykry kwaśny zapach ciężkiej mazi oraz młody wiek agresorów symbolicznie przemieszczają dynamikę siły w relacji dzieci – dorośli, wywołując niemal perwersyjnie seksualny nastrój. Niepokojący obiekt Ewy Axelrad Anomalia/Schwyt, wystawiony wewnątrz jednego z efektownych wykuszów budynku, z pięknym widokiem na most Sikorskiego i Odrę, mimo anatomicznych kształtów typowej zimowej puchówki, wyglądał jak ciemny odbyt mający zassać wszystko do środka. Nocny Złodziej Miłosza Wnukowskiego ulokowany w pawilonie dawnego aresztu był oglądany jedynie przez wyrwę w murze, otwierającą groźną perspektywę na niegdysiejsze miejsce kaźni.

Martynka Wawrzyniak: Ketchup

Humorystyczną grą słów posłużyła się Monika Smyła. Wielka drewniana donica z chwastami została zatytułowana Osadzeni. Podobnie film Maksa Cieślaka Starego fura bawił odtworzeniem sytuacji porwania samochodu rodziców przez wystrachanych, przeklinających jak automaty nastolatków. Mniej śmieszny był Hoker Katarzyny Malejki, znów stanowiący pewien rodzaj odwzorowania. Tym razem jednak barowy stołek przypięty łańcuchem do ogrodzenia, był autentycznym kadrem z polskiej drogi, metaforą uwięzienia prostytutek w wielokrotnie eksploatującej sytuacji, emocjonalnego i cielesnego wyzysku przez klientów, alfonsa i beznadziejny krajobraz pobocza. Monika Nowak zadała pytanie na ile występkiem jest frywolna zabawa z narkotykami w rytm muzyki elektronicznej, osadzając swoją pracę w kulisach odkrycia ecstasy, pierwszych lotów w kosmos i dyskotek polskiej prowincji.

Blok Cenzura na cenzurowanym poprowadzony przez Annę Markowską przypominał kontrowersyjne prace takich artystów jak Piotr Uklański, David Czerny, Tomasz Opania, Wojtek Pukosz czy The Krasnals. Ich wystawienie zostało niegdyś uznane za wysoce obrazoburcze przez poszczególnie media, poruszoną opinię publiczną czy urzędy. Teraz zgromadzono je w jednej sali wraz z prasowymi wycinkami, by każdy mógł wyrobić sobie prywatną opinię na temat ich drażliwości i sporności.

Adam Martyniak: Bez tytułu

Podobnie Dy Tagowska wraz z grupą artystów stworzyła osobny moduł – Szaberland – poświęcony skomplikowanemu zagadnieniu przejmowania, przepływu i zacierania śladów własności we wczesnym okresie powojennym. Proceder szabrownictwa był szczególnie rozbuchany na Ziemiach Odzyskanych, gdzie krzyżowały się ścieżki już przesiedlonych, właśnie wypędzanych i nowo przybyłych żołnierzy, szczególnie głodnych wrażeń i materialnych gratyfikacji.

Scena dźwiękowa poruszała się na linii między „granicami gatunkowymi oraz prymatem postępu twórczego". Analizie poddano pojęcia zrodzone w łonie XX-wiecznych awangard (Bertoi, Nono, Kaegel, Ablinger), „rzeźby dźwiękowej", „iluzji scenicznej", „teatru instrumentalnego" czy „studium percepcji dźwięku". Krytyczny dialog ze współczesnymi technikami standardyzacji i cyfryzacji dźwięku, wywołany przez nacisk na bezpośredni fizyczny kontaktu dźwięku z jego źródłem, to bardziej gratka dla koneserów zagadnienia. Dość powiedzieć że instalacje Pawła Kulczyńskiego na strychu i braci Frank w stołówce potrafiły wprowadzić w osłupienie swoim silnym rezonansem. Pomysłodawcą był Daniel Brożek, znany niektórym jako DJ Czarny Latawiec.

Katarzyna Łyszkowska: Prusy

Cały pięciodniowy event uzupełniły również pokazy filmów, między innymi kręconych w latach siedemdziesiątych we Wrocławiu. Trąd to sensacyjny dramat społeczny – historia tropienia przestępczej bandy – piętnujący przejawy chuligaństwa i bandytyzmu. Prawo i pięść z Gustawem Holoubkiem jest jak western na Ziemiach Odzyskanych, w którym ocalony z Oświęcimia więzień krzyżuje plany szajce rabusiów. W debatach brali zaś udział przedstawiciele Amnesty International, Nomady czy profesorowie z Uniwersytetów Wrocławskiego i Warszawskiego. Czynny równolegle bar z muzyką prowadzony przez knajpę Kalambur sprawił że nie było survivalowo jak na górskim biwaku.

Pytanie o sens wystawiania sztuki w takich warunkach, jest pytaniem o sens sztuki w ogóle, więc można od razu zamieść je pod dywan. Nie odbierając artystom ich przywilejów, należy jeszcze raz podkreślić, że istotnym elementem SURVIVALowej jakości jest metodyczny dobór festiwalowych lokalizacji. Dawne Koszary Oddziałów Prewencji Policji nie są być może najbardziej emblematycznym opuszczonym miejscem we Wrocławiu, ale ich złożone dzieje i alarmująco opustoszałe wnętrza doskonale zagrały z materią tegorocznych twórczych przedstawień.

Ewa Zwarycz: Cel

Tomasz Bajer: Black Legal Hole

Maja Wolińska: Spacer z psem

Robert Piotrowicz: PROMETEUL IV

Anna Markowska (kurator): Cenzura na cenzurowanym

Paweł Kulczyński Enhanced Listening Techniques