FYI.

This story is over 5 years old.

Technologia

Facebook chce walczyć z ekstremizmem, ale nie odróżnia homofoba od cyklisty

Portal ogłosił, że zamierza angażować się w zwalczanie ekstremizmu i nienawistnego języka, powołując przy aprobacie niemieckiego rządu Inicjatywę Odwagi Cywilnej w Sieci

Screen Julia Błaszczyk.

W poniedziałek Facebook ogłosił, że zamierza angażować się w zwalczanie ekstremizmu i nienawistnego języka. Jak podaje Reuters, może to być związane z faktem, że (przede wszystkim) niemieccy politycy podnoszą ostatnio kwestię ksenofobicznych komentarzy związanych z napływem uchodźców. W tym celu portal wraz z grupą akademików i aktywistów powołał przy aprobacie niemieckiego rządu Inicjatywę Odwagi Cywilnej w Sieci (Online Civil Courage Initiative, OCCI), która ma wspierać – również finansowo – europejskie organizacje pozarządowe zajmujące się w zwalczaniem ekstremizmu.

Reklama

Screen via Facebook.

Nie wiadomo niestety, jakie działania zostaną podjęte, aby nienawistne treści nie pojawiały się w samym portalu (a że się pojawiają, nikt chyba nie ma wątpliwości – chyba że Pudzian, który chce kijem bejsbolowym „asymilować" imigrantów to luz maria). O to, kto będzie decydował, czy zostaniemy uznani za ekstremistów i czy będzie się to wiązało z wizytą antyterrorystów nad ranem, chcieliśmy się dowiedzieć od polskiego oddziału Facebooka. „Nie posiadamy szczegółów, jak inicjatywa będzie miała przełożenie w polskich warunkach, ani też szczegółów co do samego procesu" – powiedział nam Kamil Ściana z agencji Hill+Knowlton Strategies, która zajmuje się medialną obsługą portalu.

„Facebook nie może pogodzić się z tym, że ktoś nazwisko może dzielić z nazwą planety" – żali się Jacek Jowisz.

Te słowa nie wyjaśniają wiele – ale zakładając, że wskazywanie ekstremistów będzie działać tak, jak obecnie funkcjonuje system określania treści nieodpowiednich, czas zacząć się bać. Facebook znany jest z absurdalnych decyzji, które często kończą się zawieszeniem i kasowaniem kont w oparciu o niejasne przesłanki np. zarzut promowania faszyzmu przez silnie antyprawicowych publicystów (jak w przypadku Jasia Kapeli) czy zamykanie grup miłośników rowerów, którzy ośmielili się dyskutować o pedałach w swoich pojazdach.

Poprosiliśmy kilka osób, którym zdarzyły się cudaczne historie w kontaktach z Facebookiem, by opowiedziały nam, co dokładnie się stało. Nie napawają one szczególnym optymizmem.

Jacek Jowisz* niejednokrotnie był proszony przez administrację Facebooka o przekazanie swojego dowodu tożsamości w celu potwierdzenia swojego nazwiska:

„Tak, Facebook nie może pogodzić się z tym, że ktoś nazwisko może dzielić z nazwą planety", mówi Jacek. „W sumie to miałem wyjebane na to wszystko, ale znajomi tak się o mnie zmartwili, że dostałem parę sms-ów o treści «Hej. Wszystko dobrze? Nie ma Cię na fejsbuku». Można powiedzieć, że wraz z blokadą mojego konta nastąpił krach w życiu prywatnym. Chciałbym zobaczyć tylko minę kolesia, do którego wysłałem skan paszportu, w którym serio widnieje nazwisko Jowisz".

Reklama

Kolejny absurdalny pomysł to niedopuszczenie, by ktokolwiek nazywał się tak, jak założyciel Facebooka – czy każda inna znana osoba. Przekonał się o tym na własnej skórze prawnik Mark Zuckerberg z Indianapolis – a także Kuba Wojewódzki z Nadarzyna:

„Pierwszego bana dostałem kilka miesięcy temu, być może miało to związek z gorącymi dyskusjami w jakie wdałem się wówczas na paru dziwnych stronkach. Możliwe, że w ramach zemsty ktoś zgłosił moje konto jako podszywające się pod TEGO Kubę Wojewódzkiego. Wysłałem im skan dowodu i napisałem parę zdań o tym, że to nieporozumienie, prawdopodobnie wynikające z faktu, że w Polsce funkcjonuje osoba o tym samym imieniu i nazwisku, tyle że w przeciwieństwie do mnie on jest osobą znaną. Po paru godzinach odblokowali mi konto pisząc, że dziękują za zweryfikowanie tożsamości. Szkoda, że zrobili to samo dnia następnego, a potem po raz kolejny. Trochę się nawysyłałem, ale jak na razie już mam spokój…"

Michał Stalmaski, admin strony brak ironii, również ma tendencję do bycia banowanym:

„Wstałem rano, napiłem się mleka i odpaliłem laptopa, żeby porobić jakieś memy. Moim oczom ukazał się niestety częsty widok: Twoje konto zostało zablokowane ze względu na obraźliwe treści. Okazało się, że akurat tym razem Facebook postanowił zdjąć mi konto za postowanie wyjętych z kontekstu cytatów z Wielkiego Trenera Osobistego Mateusza Grzesiaka w stylu «proszę o pozytywny feedback». Nieco rzadziej zdarzają mi się bany za wulgaryzmy – a mogę się założyć, że osoby zgłaszające same klną pod moimi postami".

Kibicujemy zatem Facebookowi, żeby w walce z prawdziwymi ekstremistami (zarówno z Bliskiego Wschodu, jak i tymi bardziej swojskimi) potrafił zachować trochę trochę rozsądku – a póki co nie postujemy nic o „pożeraniu kebabów" ani „praniu czarnego", tak dla własnego bezpieczeństwa.

* Na prośbę naszego rozmówcy zmieniliśmy jego imię i nazwę planety.