Mam chiński banknot, którego boją się wszyscy Chińczycy

Na banknocie znalazł się tekst, którego nie powinno tam być. „To wyraz sprzeciwu Partii Komunistycznej. Jest na nim napisane, że musisz wycofać się z Partii, by być wolnym”

|
15 stycznia 2014, 9:53am

Mam wyjątkowy chiński banknot. Jest warty jedynie 10 yuanów [5zł], ale jest chyba najbardziej wartościową rzeczą, jaką posiadam. Jego awers przedstawia ilustrację dawnego przywódcy Partii Komunistycznej, Mao Zedonga. Plotka głosi, że Mao każdą noc spędzał z inną dziewicą, córką rolnika, bo wierzył, że dzięki temu nigdy się nie zestarzeje. Ale nie to czyni ten banknot wyjątkowym. To fakt, że w kraju z tak szybkim wzrostem gospodarczym, w którym absolutnie wszystko obraca się dookoła pieniędzy, nikt nie akceptuje tego banknotu. Jest praktycznie bezwartościowy. Teraz wiem dlaczego. 

Podczas dziennikarskiego wyjazdu do Chin razem z moją holenderską grupą i chińskimi znajomymi trafiliśmy do największego centrum handlowego w Szanghaju. Jedliśmy pizzę w udawanej Pizza Hut. Trochę dziwnie było nam jeść amerykańską pizzę ze świadomością, że Chińczycy są tak fantastycznymi kucharzami, no ale jakoś tak wyszło. 

Gdy nadszedł czas zapłacenia za rachunek, wszyscy wyciągnęliśmy jakieś banknoty. Amy, chińska studentka, która oprowadzała nas po mieście, wzięła naszą kupkę pieniędzy i zaniosła je kelnerce. Chwilę później wróciła do nas z tym właśnie banknotem. Zająkała się i powiedziała, że restauracja nie chciała go przyjąć, bo był „zły”. Zapytaliśmy dlaczego, ale nie chciała nam odpowiedzieć. „Później, później” – wytłumaczyła, po czym zapytała czy ktoś go chce. Wziąłem go. 

Na pierwszy rzut oka wydawał się być zwykłym banknotem dziesięcioyuanowym. Mao, różyczka i logo Partii Komunistycznej na awersie i urzekający chiński krajobraz z rzeką płynącą w górach na odwrocie. Ale gdy przyjrzeć mu się bliżej (dobrze jest też znać chiński), zobaczy się stemple. Amy zwróciła mi na nie uwagę kilka dni później. Na banknocie znalazł się tekst, którego nie powinno tam być. „To wyraz sprzeciwu Partii Komunistycznej. Jest na nim napisane, że musisz wycofać się z Partii, by być wolnym”. 

Sprzeciwianie się Komunistycznej Partii Chin jest tu dość ryzykowne, łagodnie rzecz ujmując. Jedną rzeczą, której na pewno nie powinno się robić jest zaburzanie porządku publicznego. A w Chinach to dość szeroko rozumiane zagadnienie. Zaczyna się od Weibo, chińskiego odpowiednika Twittera. Jeśli ludzie zretweetują więcej niż 500 razy wiadomość, którą Partia uzna za nieodpowiednią, jej autor trafia do więzienia na trzy lata. Każda forma protestu zostaje powstrzymana i zazwyczaj surowo ukarana. A ja stoję tu, trzymając w dłoni banknot, który mówi mi, bym odszedł z Partii. 

Jak to możliwe? Trudno było mi w Chinach znaleźć kogoś, kto mógłby wytłumaczyć mi to zjawisko. Nikt nie chciał ze mną otwarcie o nim porozmawiać. Dlatego kontynuowałem moje poszukiwania już w Holandii. Pierwszym krokiem było przetłumaczenie stempla. Co dokładnie mówią te znaki? Aby się o tym przekonać odwiedziłem amsterdamskie Chinatown. 

Padał lekki deszcz, wszedłem do gabinetu akupunktury, który trochę tchórzliwie minąłem wcześniej z dziesięć razy. Za ladą stał na oko czterdziestoletni mężczyzna, ubrany w biały kitel. Na regale za nim stały dziesiątki słoiczków, wszystkie opisane niezrozumiałym dla mnie alfabetem. Opowiedziałem mu swoją historię – że restauracja w Chinach nie chciała przyjąć mojego banknotu, a ja nie rozumiałem dlaczego. W końcu wziął go ode mnie, odwrócił i zaczął czytać. Spojrzał się na mnie i rzucił go moją stronę. Nie trafił. „To nie jest dobre”, powiedział. „To zły ruch wymierzony w Komunistyczną Partię Chin. To Falun Gong. To bardzo niedobre.”. Nie chciał powiedzieć nic więcej. Podziękowałem mu i wyszedłem z gabinetu. 

A więc Falun Gong. Chcąc się jeszcze upewnić poszedłem do chińskiej restauracji. Powitał mnie Chińczyk w wieku średnim. Założył okulary do czytania i wpatrzył się w banknot, po czym spojrzał na mnie i zapytał „To? To jest nic. To po prostu zasady. Zasady Komunistycznej Partii Chin. Po prostu trzeba ich przestrzegać.”. Oddał mi banknot i zaczął długo opowiadać o swoich wczasach w Chinach i o tym, że w okresie świątecznym nie ma tu zbyt wielu klientów. Zdecydowanie nie chciał mówić o żadnych ruchach sprzeciwu. 

Za to sinolog Stefan Landsberger z Uniwersytetu w Lejdzie chciał. Przetłumaczył tekst stempla następująco: 

Ilu proroków ostrzegało 

Przed ludzkości wielkim upadkiem 

Opuść szeregi Komunistycznej Partii Chin 

I oczekuj czasu Wielkiego Prawa, które zadba o pokój 

Wielkie Prawo to Fa, teoretyczna część Falun Gong. Ruch ten zapoczątkowano w Chinach w 1993, jako sposób doskonalenia ciała i umysłu przez medytację. Od samego początku cieszył się wielką popularnością wśród ludności chińskiej. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej o technikach i zwyczajach Falun Gong, Google na pewno powie wam więcej niż ja. Mogę za to opowiedzieć o tym, jak z ruchem radzi sobie KPCh. 

W 1999 Falun Gong praktykowały już dziesiątki milionów Chińczyków. Było ich tak wielu, że Partia zaczęła w końcu dostrzegać w ruchu zagrożenie dla porządku publicznego. Dlatego rząd (wg obserwatorów sytuacji w Chinach) zaczął zsyłać setki tysięcy ludzi do tzw. obozów pracy, by przekonać innych do odejścia od Falun Gong. Wielu z nich było przed zsyłką torturowanych fizycznie i psychicznie. Równocześnie zaczęto prowadzić w radio, telewizji i prasie kampanię propagandową oczerniającą ruch.

Od 2006 szerzą się okrutne plotki jakoby organy członków Falun Gong sprzedawano na chińskich czarnych rynkach narządów. Dodatkowo wszystko powiązane z ruchem jest ściśle cenzurowane. Nawet ambasady chińskie starają się ograniczyć skłonności do praktykowania Falun Gong u swoich obywateli mieszkających za granicą, co może tłumaczyć reakcje obu mężczyzn z chińskiej dzielnicy. 

Banknot, który przejąłem został wydrukowany w 2005. Przez dziewięć lat mógł podróżować między Chińczykami, razem ze swoją wiadomością, i KPCh nigdy się o nim nie dowiedziała. Najnowsze ostemplowane banknoty pochodzą z 2011; zastanawiam się czy wciąż jest jakieś miejsce, gdzie ktoś potajemnie je stempluje. Miejsce, z którego wychodzą Mao, róża, górski pejzaż i odważne zawołanie do buntu. 

GENIUSZE MADE IN CHINA

JAPONIA JEST JESZCZE DZIWNIEJSZA

WAKACJE Z PRODUCENTAMI HASZYSZU W PÓŁNOCNYM MAROKU

Więcej VICE
Kanały VICE