Modsi, rockersi i inne dewiacje.

tekst pl
|
wrz 28 2010, 6:31am

Raz na czas ludzie dostają obsesji na jakimś punkcie. Wystarczy, że The Mail oskarży przebywających w Wielkiej Brytanii uchodźców o jedzenie łabędzi, albo że jedna czy dwie nastolatki zajdą w ciążę, i zaraz robi się z tego wielkie halo. Masowe wybuchy nieufności, strachu lub niechęci zwane są naukowo „paniką moralną". W ich wyniku dochodzi do „demonizowania" danych grup. Oba te terminy spopularyzował w późnych latach 60. Stan Cohen. W poniższym wywiadzie pytamy go, czemu dewiacje wywołują tak silny lęk wśród tzw. normalnych ludzi. Niestety wywiad jest dość długi, za co z góry przepraszamy wszystkich amatorów postów o kotkach, seksie i cyckach.


Vice: Czym zajmowałeś się pod koniec lat 60. i skąd wzięło się określenie „paniki moralnej"?

Stan Cohen: Wielu ludzi w moim środowisku interesowało kontrkulturowe podejście do tradycyjnej kryminologii. Termin ten przejęliśmy z socjologii. Napisana przeze mnie we współpracy z Jockiem Youngiem książka The Drugtakers stanowiła podwaliny „nowej kryminologii" i „socjologii dewiacji". W moich badaniach skoncentrowałem się na subkulturach modsów i rockersów.

Prowadziłeś je pod kątem kryminologicznym, czy socjologicznym?

Postrzegam kryminologię jako gałąź socjologii. Kryminologia jest dla mnie socjologią przestępstw, dewiacji i problemów społecznych. Lata 1964-1965, kiedy pracowałem nad doktoratem, to czas starć między modsami i rockersami, do których dochodziło głównie na wybrzeżu. W długie weekendy jeździłem do Margate i innych nadmorskich miejscowości i przeprowadzałem tam wywiady oraz badania.

Jak w kilku słowach zdefiniowałbyś „panikę moralną" i „demonizację"?

Pojęcie „przestępstwa" ulega zmianie zależnie od społecznej reakcji na dane zachowania. Powstałe pod koniec lat 60. teorie kładły nacisk na reakcję społeczeństwa na dewiacje i łamanie zasad. „Panika moralna" to sposób na wyrażenie dezaprobaty, potępienia lub krytyki wobec kogoś, kogo w danym momencie postrzegamy jako dewianta. W moich badaniach skoncentrowałem się na percepcji niewłaściwego zachowania nastolatków, które obecnie określiłoby się zapewne jako „antyspołeczne". Należy tu zaznaczyć, że jego negatywna ocena była mocno przesadzona wobec autentycznej szkodliwości tego zjawiska.
Potępienie i dezaprobata społeczna stanowią tu element moralny, zaś panika jest wyrazem histerii i nadmiernej reakcji. Kluczowe jest tu zaangażowanie mediów – bez nich panika moralna nie ma szans się rozwinąć. Media mogą ją zainicjować lub rozdmuchać. Tematy w stylu „samotne matki", „kryzys szkolnictwa" czy „problemy domów dziecka" to typowa pożywka dla paniki moralnej, która rozdyma obecność tych grup w świadomości społecznej.

Czy należy z tego wnioskować, że jeśli stopień paniki zachowuje właściwą proporcję do moralnego zagrożenia, nie mamy do czynienia z paniką moralną, gdyż tę definiuje się przez dysproporcję między tymi dwoma elementami?

Można tak powiedzieć. Nasza teoria opiera się na założeniu dysproporcjonalności, co nie do wszystkich przemawia. Panika moralna niekoniecznie zakłada przesadę, ale czynnik ten na pewno należy brać pod uwagę. Rozróżnienie to jest dość kontrowersyjne.

Kiedy wprowadzałeś ten termin do powszechnego użytku, odnosiłeś go do ówczesnych wydarzeń.Czy aprobujesz stosowanie go do opisu wydarzeń historycznych, np. pogromów czy polowań na czarownice?

Nadinterpretacja tego określenia jest z pewnością niewskazana. Snucie historycznych paraleli jest oczywiście uprawnione, jednak należy podkreślić, że ww. przykłady są pozbawione podstawowych cech paniki moralnej. Takie porównania mają rację bytu pod warunkiem zachowania świadomości różnic między porównywanymi wydarzeniami, zwłaszcza jeżeli chodzi o rolę odgrywaną przez media. W dawnych czasach siłą rzeczy ten czynnik był nieobecny. Podobnie rzecz się miała z umocowaniem paniki w kulturze popularnej, która jest wytworem naszych czasów. Grupy, które badałem, były z nią głęboko związane; w sumie wszystko sprowadzało się do różnic w stylu konsumpcji. Modsi byli nowoczesnymi konsumentami: mieli gdzieś stylistykę lat 50., jeździli skuterami i nosili koszule od Bena Shermana. Byli prekursorami współczesnych wystylizowanych konsumentów. Z kolei rockersi nawiązywali do kultury klasy robotniczej, czyli pozostałości po latach 50. Obie grupy z czasem przemieniły się w karykatury samych siebie.

Czy obiekty paniki moralnej czerpią siłę ze znalezienia się w centrum uwagi? Czy demonizacja może im służyć?

Dobre pytanie. Na ogół zderzenie z siłą mediów raczej obnaża ich bezsilność. Są po prostu przedmiotem medialnej reakcji. Czasami „dewianci" próbują odrzucić łatki przypinane im przez media, policję, sądownictwo czy grupy zawodowe. Nadmierne skoncentrowanie na sile reakcji społecznej może jednak sprawić, że próby te pozostaną niezauważone.
Historia kontrkultury pokazuje, że z jednej strony możemy mieć zupełnie bezsilne grupy, a z drugiej potężne, żywe intelektualnie kontrkultury, które są zdolne do rewanżu na prześladowcach. Przedstawiciele tej drugiej kategorii mogą zyskać na próbie ich demonizacji, zwłaszcza jeśli są traktowani niesprawiedliwie.

Czy w trakcie badań czułeś, że zaczynasz sympatyzować z jedną ze stron w konfrontacji między mediami i „dewiantami"?

Wiem, do czego zmierzasz, ale moim celem było przede wszystkim zrozumienie reakcji społecznej, w związku z czym starałem się zachować bezstronność. Prywatnie zawsze sympatyzuję ze słabszymi, ale w tym przypadku nie stanowiło to problemu. Ani modsi ani rockersi nie stanowili znaczącej opozycji społecznej, a ich działania nie były motywowane politycznie. Nie ma co ich idealizować. Staram się zawsze dostrzegać obie strony medalu. W trakcie tamtych badań spędzałem całe dnie na plażach i w klubach, po czym zakładałem garnitur i szedłem na spotkania z przedstawicielami policji i sądownictwa.

Czy panika moralna jest z założenia negatywnym zjawiskiem?

Nie, może mieć również pozytywny skutek. Czasem skupia uwagę na ważnych problemach, których społeczeństwo stara się nie zauważać dla świętego spokoju. Ostatnio słyszałem o okropnym przypadku kazirodztwa, które trwało przez 20 lat, gdyż wszyscy wokół woleli odwracać wzrok. Oto przykład sytuacji, gdzie panika moralna mogłaby odnieść pozytywny skutek. Teoria reakcji społecznej oprócz opisywania reakcji nadmiernej powinna również dotyczyć reakcji niewystarczającej.
W swej pozytywnej odmianie panika moralna zwraca uwagę ogółu na autentyczne potworności, co może stać się zaczynem potężnych kampanii dążących do rozwiązania problemów Trzeciego Świata, wyeliminowania danych chorób itp.

Czy wszechobecność różnych lęków i ogólne niezadowolenie może osłabić skłonność społeczeństwa do wpadania w panikę moralną?

Nie sądzę. Powyższe bodźce nie mają szczególnego wpływu na to zjawisko. Nadmiar informacji stał się oczywiście poważnym problemem i z pewnością odgrywa tu pewną rolę. Co rusz jesteśmy proszeni o wsparcie szczytnej inicjatywy, najczęściej finansowo. Jednocześnie jednak na poziomie moralnym współczesne społeczeństwo znajduje się w kryzysie. Dopóki nie upowszechni się jeden spójny zestaw wartości moralnych, co jakiś czas będą wybuchać epidemie paniki moralnej.

Tekst: BRUCE LA VRAI
Tłumaczenie: Filip Bednarczyk

Więcej VICE
Kanały VICE