praca

Polscy pracownicy seksualni zdradzają, jak wygląda ich zawód, ile zarabiają i czego potrzebują

Masaże erotyczne penisa i waginy, dojeżdżanie do klientów na seks i masturbacja przed kamerą – jak to wygląda od drugiej strony

tekst Paweł Mączewski, Izabela Szumen
08 Marzec 2017, 4:30am

„Myślę, że w Polsce nie ma dokładnych danych, ile osób pracuje w ten sposób" stwierdza na wstępie Maja*, siedzący obok niej Robert* dodaje jeszcze, że „dużo osób pracuje anonimowo, prywatnie. Jest duża stygma, dlatego ludzie nie chcą o tym mówić otwarcie". Powodem braku dokładnej liczby sex workerów jest też m.in. szeroko rozumiane pojęcie, czym właściwie jest sex working. Coś jednak jest na rzeczy, jeżeli dane GUS za 2013 rok, pokazały, że dzięki np. samej prostytucji do budżetu państwa wpłynęło wtedy 657 mln złotych. W 2015 roku portal WP donosił, że w Polsce ok. 200 tys. osób utrzymuje się z prostytucji. Mimo tych danych, wciąż brakowało mi odpowiedzi na pytanie, co z tymi innymi, tak licznymi gałęziami pracy seksualnej?

Pierwszy Sex Work Fest – impreza organizowana przez ludzi z „branży" dla ludzi z „branży" – był szansą, by nie tylko lepiej poznać specyfikę tych zawodów, ale też samych pracowników. W warszawskim klubie Pogłos od godzin popołudniowych trwały zamknięte spotkania zapoznawcze tylko dla osób, które trudnią się sex workingiem. Wymieniano doświadczenia, prowadzono warsztat z samoobrony. W innej części klubu puszczano filmy tematyczne m.in. z wypowiedziami uczestniczek i uczestników pierwszej europejskiej konferencji zorganizowanej przez pracownice i pracowników seksualnych w 2005 roku w Brukseli – wstęp był już wolny dla każdego.

Data wydarzenia – 3 marca nie była przypadkiem. Dokładnie 3 marca 2001 roku 25. tysięcy pracownic i pracowników seksualnych wyszło w Indiach na ulice, domagając się uznania i poszanowania ich praw. Tak powstał Międzynarodowy Dzień Praw Pracownic i Pracowników Seksualnych. Warszawskie spotkanie miało na celu pokazać prawdziwe oblicze pracy w seks-biznesie: częste ukrywanie swojej działalności, zero ubezpieczeń i brak sensownego stanowiska rządu wobec usług, o których ludzie nie chcą mówić, ale często nie mają problemu, by z nich korzystać.

Udało mi się porozmawiać z trójką 20-parolatków, którzy pracują jako sex workerzy i współorganizowali całe wydarzenie (na ich prośbę anonimowo).

VICE: Jaka jest definicja sex workingu, czy istnieje definicja?
Maja*: Najprościej rzecz ujmując, jest to dobrowolne świadczenie usług seksualnych za pieniądze lub inne dobra przez osoby powyżej 18. roku życia. Dotyczy to szeroko rozumianej seksualności, więc nie chodzi sam stosunek.
Robert*: Czasami sama rozmowa, spędzanie z kimś czasu, wspólna kolacja także może podchodzić pod pracę seksualną, bo swoją osobą zapewniasz komuś poczucie komfortu.

Maja*

Jak powstała idea, by zorganizować sex work fest i dlaczego jest to potrzebne w Polsce?
Patrycja: Chcieliśmy zsieciować osoby, które zajmują się sex workingiem, ich sojuszników i aktywistów.
Robert*: Myślę też, że poznawanie innych osób i rozmawianie o problemach, jakie mamy, jest bardzo ważną sprawą. Miałem dużo szczęścia, że na samym początku swojej pracy poznałem sporo aktywistów i aktywistek, co pozwoliło mi widzieć swój zawód jako „po prostu pracę". W kupie jest raźniej, warto dbać o wspólny interes.

Powiedzcie, czym dokładnie się zajmujecie?
Robert*: Od dwóch lat pracuję jako escort. Ogłaszam się w internecie, dojeżdżam do klientów, spotykam się głównie z mężczyznami, którzy uprawiają ze mną seks za pieniądze. Pracuję, kiedy mam czas. Czasem nie spotykam się z nikim przez 2-3 tygodnie. Mam to szczęście, że mam teraz też inną pracę, która daje mi stały dochód.
Maja *: Ja wykonuję masaże erotyczne penisa, waginy, masaże prostaty, body to body, masaże tantryczne. Robię to w salonach erotycznych. Osoba przyjmująca masaż może mnie dotykać, jeżeli się na to zgodzę, ale nie świadczę tradycyjnego seksu. Odwiedza mnie zdecydowanie więcej mężczyzn, ale co ciekawe, przychodzą do mnie też kobiety i pary. Przedział wiekowy od 18 do 85 lat – to był mój najstarszy klient.
Patrycja: Ja pracuję na czacie erotycznym. Zajmuję się tym o trzech lat, zaczynałam w studiu kamerkowym. Od dwóch lat robię to w domu. Rozbieram się przed kamerą za tipy. Czat jest podzielony na free, gdzie każdy może mnie zobaczyć i na prywatny z jednym klientem. Czasem mężczyźni chcą ze mną tylko porozmawiać, ale przeważnie chodzi o masturbację.

Robert*

Dlaczego zdecydowaliście się na taką pracę?
Robert*: Kwestia pieniędzy. Kiedy w pewnym momencie mojego życia zostałem mocno przyciśnięty finansowo, spróbowałem pracy seksualnej. Zrozumiałem, że mogę stanąć na nogi i nie martwić się o pieniądze. Poza tym polubiłem tę pracę. Dużo ludzi pyta, czy mnie to nie brzydzi. Odpowiadam, czy lepsze jest lanie kawy przez 12 godzin za 5 zł na godzinę?
Maja*: Pierwszym impulsem było poznanie koleżanek, które były pracowniczkami seksualnymi. Jedna była dominą, druga pracowała jako escort. Fascynowała mnie praca z seksualnością i szukając czegoś, co będzie dla mnie, zdecydowałam się na masaż erotyczny.

Czy macie jakiś spis zasad, na co możecie sobie pozwolić i na co może wasz klient?
Robert*: Po pierwsze bezpieczny seks. Dużo klientów i ludzi, z którymi spotykam się prywatnie, chce uprawiać go bez zabezpieczeń. Zdrowie jest bardzo ważne. Trzeba też dbać o własne bezpieczeństwo, ważne też jest to, żebym się dobrze czuł – kiedy spotykam się z klientem, który wydaje się szemrany, mówię „stop". W tej pracy musisz myśleć o sobie. Zawsze biorę kasę na początku.
Maja*: Zawsze staram się rozmawiać z klientami o ich potrzebach i oczekiwaniach, ale jeśli klient przekracza granice, dotyka mnie w nieprzyjemny sposób, od razu daje mu znać. Zawsze mogę wyprosić niemiłego klienta.

Bądź z nami na bieżąco. Polub nasz fanpage VICE Polska

Jakie są największe zagrożenia dla sex workerów w Polsce?
Patrycja: Fakt, że nasza praca nie jest uregulowana prawnie. Nie mamy ubezpieczenia, nie możemy odprowadzać podatków. W krajach, gdzie praca seksualna jest nielegalna, największym zagrożeniem są policjanci.
Robert*: Problemem są też ludzie, którzy mają wypaczony obraz naszej pracy. W Polsce nie ma aż takich problemów z policją, jak w innych krajach, ale koleżanki z branży mówiły mi, że mają „swoich" zaprzyjaźnionych policjantów, żeby ich chronili – tyle że to też forma przemocy: trzeba się z nimi dogadywać na zasadach, które nam narzucają.
Maja*: Dodam, że już samo wejście w tę pracę wiąże się z tym, że często na początku nie wiemy, jakie są jej warunki. Nie wiemy, na co możemy się godzić, a czemu należy powiedzieć „nie". Wszystkiego musieliśmy uczyć się z autopsji. Dobrze, że na tym feście możemy wymieniać się doświadczeniami.

Nigdy nie mieliście złej sytuacji z klientem?
Robert*: Wszyscy myślą, że mamy problemy z klientami, a to właśnie nasza nieuregulowana sytuacja zawodowa jest problemem.
Patrycja: Panuje też taki stereotyp na temat naszych klientów, że to zwyrole, zboczeńcy. Zdziwiłbyś się, jakich biznesmenów przyjmuję, to są zwyczajni ludzie.
Maja*: Jeżeli miałam jakieś nieprzyjemne sytuacje, to tylko na początku, ale dlatego, że sama nie wiedziałam, na ile mogę pozwolić. Teraz mam większe doświadczenie, wymieniam się z koleżankami z pracy informacjami, który klient jest ok lub jak sobie radzić z takim, który nie umie się zachować.

Patrycja

Czy wasi bliscy wiedzą, czym się zajmujecie?
Patrycja: Znajomi i rodzina wiedzą, co robię. Nie ukrywam się z tym. Rodzina akceptuje, a wśród znajomych zrobiło to przesiew, ale to nawet i dobrze. Jest ok.
Maja*: Moja rodzina nie wie, oprócz mojej siostry i mojego partnera, ale jego poznałam właśnie w pracy, więc może nie jest tym najbardziej zachwycony, ale rozumie i szanuje moją decyzję.
Robert*: Większość moich znajomych wie, mój partner także.

Co jest największym stereotypem tego zawodu?
Maja*: Myśli się, że to jest łatwa praca i dostaje się za nią nie wiadomo jakie kwoty. A jest to często ciężka praca fizyczna i emocjonalna. Trudno też zaplanować swój budżet, bo trafiają się miesiące lepsze i gorsze. Jeśli zachorujesz lub masz jakąś kontuzję łatwo wpaść w długi.
Patrycja: Często spotykam się z podejściem, że łatwo jest zostać striptizerką przed kamerką. Takie podejście mnie obraża. Włożyłam w to mnóstwo wysiłku, pieniędzy, by kupić odpowiedni sprzęt, ubrania, których normalnie bym nie założyła, bo są zwyczajnie niewygodne. Spędzam minimum 5 godzin przed kamerką, gdzie cały czas trzeba się uśmiechać i wyglądać seksownie.
Robert*: Pewnie to taki, że wszyscy jesteśmy źli, zdeprawowani i uzależnieni od heroiny (śmiech). Ciężko niektórym ludziom zrozumieć, że seks-praca to tylko praca.

Czy sex working się opłaca?
Patrycja: Różnie, były miesiące, że zarabiałam po 3 tysiące złotych, a były takie, że to było 10 tysięcy.
Maja*: Teraz chcę pracować jak najmniej w miesiącu, 5-6 dni, by mieć 2-3 tysiące złotych w miesiącu. Jeżeli chcę zarobić więcej, mogę pojechać za granicę, gdzie dostanę 4 tys. euro.
Robert*: 150-500 zł za godzinę. Za granicą wychodzę od 100 euro.

Czego byście sobie życzyli jako sex workerzy?
Patrycja: Dekryminalizacji tego zawodu.
Maja*: Żeby ludzie zaczęli szanować nasz zawód, a nie kierowali się stereotypami i dali nam się wypowiedzieć, w sprawach, które dotyczą nas bezpośrednio.
Robert*: Chyba tego, co dotyczy co dotyczy większości ludzie w Polsce: bezpieczeństwa socjalnego, zdrowotnego, edukacji seksualnej i dbania o nasze prawa, byśmy nie musieli i nie musiały walczyć o naszą godność.

Dziękuję za rozmowę.

Wieczór zamknęły występy zespołów Demolka i Zdrada Pałki oraz sety Dj-jskie, podczas których sex workerzy zmieszali się w tłumie z gośćmi, którzy przyszli na koncerty. Patrząc na publiczność, nie potrafiłem rozróżnić, kto jest kim – wszyscy wyglądali tak samo i dobrze się bawili.

*Imiona zostały zmienione na życzenie rozmówców.

Możesz śledzić autora tekstu na jego profilu na Facebooku

Demolka

Zdrada Pałki

Zdjęcia: Paweł Mączewski i Izabela Szumen