Polska policja tłumaczy, że tortury stosowała w „zaledwie 22 pojedynczych przypadkach”

Zaledwie?
25.4.17
Fot. Grzegorz Broniatowski

Powyżej: interwencja policji podczas blokady Sejmu w grudniu 2016 r.

18 kwietnia Rzecznik Praw Obywatelskich wysłał do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry 52-stronicowy list, w którym przekonuje do zmian w prawie gwarantujących zatrzymanym pomoc prawną, która mogłaby służyć „jako skuteczny mechanizm zabezpieczający przed torturami i nieludzkim lub poniżającym traktowaniem ze strony funkcjonariuszy".

Jak podaje RPO w liście, w latach 2008-2015 za przestępstwa związane z torturami (polskie prawo nie przewiduje tortur jako osobnego przestępstwa) skazano w Polsce 33 funkcjonariuszy Policji w 22 sprawach. Komenda Główna Policji postanowiła odpowiedzieć rzecznikowi oświadczeniem, w którym czytamy, że „przykłady rzekomego stosowania tortur, dotyczą zaledwie 22 pojedynczych przypadków, często sprzed 10 lat", a w obliczu ponad 300 tys. podejrzanych rocznie stanowi to „przypadki incydentalne", na dodatek w większości ujawnione przez wewnętrzne organy kontroli. Policja podkreśla również, że każda komenda wojewódzka posiada pełnomocnika ds. ochrony praw człowieka, a funkcjonariusze wszystkich szczebli przechodzą w tym zakresie szkolenia.

To, czy potraktujemy tę sytuację jako przynoszący ulgę dowód, że szansa na bycie poddanym torturom przez policjanta wynosi milionowy ułamek – czy może jednak przerażający fakt, że w ostatnich kilkunastu latach 22 osoby zostały poddane torturom przez tych, którzy mają bornić prawa (a mówimy tylko o sprawach ujawnionych, gdzie policyjni sprawcy zostali ukarani), zależy oczywiście od punktu siedzenia.