Bonus BGC i Marcin „Różal” Różalski na FAME MMA 2
Bonus BGC i Marcin „Różal” Różalski na FAME MMA 2. Wszystkie zdjęcia: Paweł Mączewski. 

Pot, krew i łamanie kości: polscy youtuberzy i patostreamerzy zmierzyli się na ringu

Chociaż większość walk kończyła się w pierwszej rundzie przez nokauty techniczne, nie obyło się bez drastycznych kontuzji. Byliśmy pod ringiem FAME MMA 2
16.10.18

W sobotni wieczór na Arenie Poznań odbyła się gala FAME MMA 2, gdzie w oktagonie starli się ze sobą polscy youtuberzy i patostreamerzy. Wśród zawodników występujących tego dnia publiczność mogła zobaczyć m.in. Marka „AdBustera” Hoffmana (znanego z testowania na swoim kanale produktów różnych marek), Sylwestra „Bystrzaka” Tkocza (znanego z picia alkoholu ze swoim ojcem, wujkiem i kolegami oraz z bójek ze wcześniej wymienionymi na swoich patostreamach) czy Piotra „Bonusa BGC” Witczaka (znanego głównie z wymiotowania przed kamerą). Walką wieczoru był jednak pojedynek Marcina „Rafonixa” Krasuckiego z Danielem „Magicalem” Zwierzyńskim. Miał on zakończyć 4-letni konflikt obu youtuberów, pałających do siebie szczerą nienawiścią. W trakcie gali konferansjerzy chwalili się, że rozeszły się wszystkie bilety.

Bystrzak na FAME MMA 2

Sylwester „Bystrzak” Tkocz wychodzi do swojej walki, którą przegrał w pierwszej rundzie przez techniczny nokaut. Fot. Paweł Mączewski

Pierwsza edycja FAME MMA miała miejsce 30 czerwca w Koszalinie. W tamtym czasie temat patostreamów był już poruszany i komentowany w mediach, poza hermetycznym środowiskiem YouTube'a. Z czasem wątek bijatyk, pijaństwa i patologii zaczął być eksploatowany jeszcze bardziej. Program UWAGA grzmiał początkowo na zachowanie Rafatusa (znanego wtedy z kompulsywnego picia, bójek ze swoją obecnie byłą dziewczyną i seksu na wizji), a niedawno na ekscesy Bystrzaka i Magicala (urządzających drunk streamy). Mimo to nie spodziewałem się, że impreza doczeka się drugiej odsłony. Cóż, bywam naiwny.

„To jest gala freak fight, to są emocje, to jest show, tu musi być napięcie”

Dochodzi godzina 19, oficjalny start imprezy jest o 20. Pod halą Areny zbiera się coraz więcej ludzi, którzy niebawem zasiądą na trybunach. Frekwencyjny sukces jest raczej murowany, przecież każdy z występujących tu zawodników to internetowa persona, z własnym gronem oddanych fanów, a często równie licznych hejterów. W trakcie gali jedna strona będzie dopingować, druga krzyczeć „wypierdalaj”. Publiczność to na oko głównie nastolatkowie i dwudziestokilkulatkowie, są też dzieci z rodzicami oraz ludzie po czterdziestce w ubraniach dwudziestokilkulatków. Przed wejściem do hali da się też zauważyć niektórych zawodników, ochoczo pozujących do zdjęć i rozdających autografy. W tłumie widzę jednego z organizatorów – to Wojciech Gola, jeden z założycieli federacji FAME MMA (dotychczas znany głównie z udziału w 9 sezonach Warsaw Shore). Zgadza się na krótką rozmowę.

Bystrzak, walka w klatce na FAME MMA 2

Bystrzak chwilę przed swoją walką. Fot. Paweł Mączewski

„Chcielibyśmy, aby nasza gala motywowała młode pokolenie do tego, aby porzucić wszelkiego rodzaju używki i prowadzić zdrowy, sportowy tryb życia. Niektórzy z chłopaków tutaj [zawodnicy, przyp. red.] są znani z tego, że dawali nie do końca najlepszy przykład, ale ostatnimi czasy ich postawa naprawdę się zmieniła. Np. Daniel [Magical, przyp. red.] znany był z tego, że pił dużo alkoholu, a teraz rzucił to i dwa razy dziennie chodzi na treningi. Jak wiadomo, sporty walki uczą pokory i szacunku. Może to nie zawsze widać na naszych konferencjach, ale to są emocje, to jest show, tu musi być napięcie” – powiedział mi Gola. Motyw porzucenia nałogów, drugiej szansy i samodoskonalenia poruszano już wcześniej, w promujących galę zapowiedziach; dlatego zapytałem, czy organizatorzy przeprowadzają testy na zawodnikach, żeby się upewnić, czy ci rzeczywiście odstawili używki lub środki, które mogłyby pomóc im w walce. „To jest gala freak fight, oczywiście nie tolerujemy tego, aczkolwiek nie robimy testów” – skwitował Gola.

FAME MMA 2

FAME MMA 2. Fot. Paweł Mączewski

Freak fight – w kontekście FAME MMA 2 najczęściej używane hasło stało się swoistym wytrychem dla zachowań uczestników gali na konferencjach jeszcze przed rozpoczęciem imprezy, relacjonowanych LIVE na kanale federacji. To tam zawodnicy obrzucali się wyzwiskami, rzucali się na siebie z pięściami i przewracali stoły. Trochę przypominało to wrestling amerykański, gdzie barwni entertainerzy w podobny sposób budują zainteresowanie publiczności wokół nadchodzących PPV. Jak to celnie ujął Gola: „to są emocje, to jest show, tu musi być napięcie”. Tylko czy udało się to przełożyć na samą galę?

Ozdoba vs AdBuster

Dawid „Surfer” Ozdoba (po lewej) kontra Marek „AdBuster” Hoffman. Fot. Paweł Mączewski

Ocena pojedynków siłą rzeczy pozostaje kwestią subiektywną, ale już od pierwszej walki dało się zauważyć, że największym wrogiem zawodników okazywał się nie przeciwnik z klatki, a zadyszka. Schemat wydawał się powtarzać w każdym kolejnym pojedynku: po gongu rozpoczynającym pierwszą rundę zawodnicy wymieniali się ciosami, po czym jeden z nich przestawał być zdolny do obrony i sędzia przerywał starcie, ogłaszając nokaut techniczny.

Największym wrogiem zawodników okazywał się nie przeciwnik z klatki, a zadyszka

Żaden inny pojedynek tego wieczoru nie wzbudził tak jednoznacznej reakcji publiczności, jak pojedynek Dawida „Surfera” Ozdoby i Marka „AdBustera” Hoffmana, z korzyścią dla tego drugiego. Chociaż początkowo szanse zdawały się wyrównane, po chwili Surferowi wypadł z ust ochraniacz na zęby. Sędzia, widząc, że Ozdoba osłania się rękoma przed ciosami na twarz, przerwał walkę w pierwszej rundzie i ogłosił TKO. AdBuster nie krył satysfakcji, dając do zrozumienia, że spodziewał się wygranej. Surfer natomiast wynik potyczki uznał za niesprawiedliwy i nazwał AdBustera frajerem, za co spotkały go gwizdy, buczenie i sążniste „wypierdalaj” od publiczności. Jednak największe emocje dopiero miały nadejść.

BONUS BGC oraz pomocnicy przy ringu

Po lewej: Bonus BGC, po prawej: ringowi jednego z występujących zawodników. Fot: Paweł Mączewski

Organizatorom niewątpliwie zależało, by kolejka górska w tym quasi-sportowym lunaparku nie zwalniała nawet na chwilę. Między walkami publiczność zabawiali Young Multi i Bandura x Hellfield (Hellfielda, czyli Michała Kacprzaka możecie kojarzyć z jego innego, nieco cięższego projektu NEKROMER, o którym więcej pisaliśmy już w artykule Polski nu metal to syf). Oprócz „tradycyjnych” pojedynków jeden na jeden, postanowiono podbić stawkę walką dwa na dwa, pomiędzy parami bliźniaków (!). Chociaż to nie powinno dziwić, skoro podczas pierwszej edycji w oktagonie walczyli ze sobą też rycerze w pełnych zbrojach. Jednak dopiero kiedy zapowiedziano Bonusa BGC, tłum oszalał z radości.

Sebastian „Ztrolowany” Nowak po wygranej walce z Bonusem BGC

Sebastian „Ztrolowany” Nowak po wygranej walce z Bonusem BGC. Fot: Paweł Mączewski

Można odnieść wrażenie, że Bonus BGC, tak naprawdę Piotr Witczak zaskarbił sobie sympatię widzów swoją autentycznością. Jest też nazywany m.in. Łazarskim Gladiatorem i Lujem Ogłuszaczem, a w sieci zrobiło się o nim głośno za sprawą wywiadu Lufa-Pytanie z 2013 roku, gdzie po serii szotów zwymiotował na podłogę kawiarni. Później Bonus przypomniał o sobie też w filmiku Lufa Pytanie 2 w Mielnie, gdzie grzejąc wódę solo do kamery, zwymiotował na stół i podłogę. Natomiast ostatnio mogliśmy zobaczyć na jego kanale, jak przez intensywny trening do walki na FAME MMA 2 wymiotuje do muszli klozetowej. Można rzec, że konceptualna konsekwencja została zachowana. Kiedy Bonus BGC kroczył po rampie w stronę oktagonu, przypominał pradawną, nieokiełznaną siłę natury, wielkiego jaszczura miażdżącego miasta. Tym większe wyrazy uznania dla jego oponenta, młodszego i lżejszego o 22 kilogramy Sebastiana Nowaka vel. Ztrolowanego, za podjęcie wyzwania.

Bonus od razu ruszył na przeciwnika niczym oszalały dzik w trufle, machając przy tym rękami, jakby to były śmiercionośne cepy

Nie da się ukryć, że wynik walki zaskoczył chyba wszystkich. Bo chociaż Bonus od razu ruszył na Ztrolowanego niczym oszalały dzik w trufle, machając przy tym rękami, jakby to były śmiercionośne cepy, Nowak nie tylko przetrwał do drugiej rundy, ale też udało mu się powalić olbrzyma i go pokonać (TKO).

Po walce o pas mistrzowski wagi lekkiej (Dawid Malczyński pok. Adriana „Polaka” Polańskiego przez niejednogłośną decyzję); czekał nas już tylko main event wieczoru: Marcin „Rafonix” Krasucki kontra Daniel „Magical” Zwierzyński. Oczekiwania były wysokie.

Marcin „Rafonix” Krasucki kontra Daniel „Magical” Zwierzyński

Od lewej: Marcin „Rafonix” Krasucki kontra Daniel „Magical” Zwierzyński. Fot: Paweł Mączewski

Między Danielem i Marcinem od czterech lat trwa nieprzerwany konflikt. Chłopaki nie szczędzą sobie gorzkich słów. Daniel w swojej internetowej działalności zasłynął głównie ze streamów, na których razem z matką, jej partnerem oraz swoimi ziomkami walą w gaz i się awanturują, by ostatecznie przyjmować do domu policję. Rafonix, znany z wyjątkowo wulgarnego usposobienia, ostatnimi czasy zasłynął w sieci tym, że wytropił internetowego hejtera w swoim mieście i sprzedał mu lepę na twarz. Innym razem z kolegami podjechał w nocy pod dom Magicala, by z nim wyjaśnić swoje sprawy_._

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Obu z nich udało mi się złapać przed walką wieczoru. Daniela znajduję w tłumie fanów, rozdaje autografy. Pytam go, jaka jest najmocniejsza strona jego przeciwnika: „Najmocniejsza? Gadka w internecie!” – odpowiada. Dopytuję, czy ten pojedynek raz na zawsze zakończy ich konflikt: „Nie chcę o nim już gadać, będę robił swoje własne rzeczy w internecie, mam własną ekipę, z którą nagrywam i będę dążyć do celu”.

Widzowie FAME MMA 2

Fani FAME MMA 2. Fot: Paweł Mączewski

Rafonixa spotykam przed wejściem do szatni, pytam, jak nastroje przed walką: „Czuję lekki niepokój, ale mam nadzieję, że wygram. Przeciwnik jest 20 kg cięższy, podczas sparingów przekonałem się, że trzeba wykonać kawał dobrej roboty, by to wygrać”. Dopytuję go, czy ten pojedynek zakończy ich konflikt i obaj pójdą w swoją stronę: „Tak by było najlepiej, myślę, że to dobry pomysł”. Na koniec pytam Rafonixa, jak przez uczestnictwo w gali zmieniło się jego życie: „Nabrałem więcej pokory. Zacząłem bardziej szanować ludzi” – mówi Marcin. Niedługo potem obaj spotykają się na ringu.

Pęka kość strzałkowa i piszczel, noga ugina się w literę L

Ich walka trwa 16 sekund. Daniel łamie sobie kość piszczelową i strzałkową, noga ugina się w literę L. Sędzia przerywa walkę, a Magical zostaje wyniesiony na noszach z ringu i przewieziony do szpitala.

Tej i każdej poprzedniej walce przyglądał się Marcin „Różal” Różalski, zawodowy fighter, m.in. były mistrz KSW wagi ciężkiej, który na tej gali wystąpił w charakterze komentatora. Zapytałem go o jego wrażenia.

Daniel Magical po przegranej walce

Daniel Magical po przegranej walce. Fot: Paweł Mączewski

„Mówiłem to od początku: nie podchodzę do tego wydarzenia w kategorii wyznacznika sportowego. Jest sobota, każdy może ją spędzić, jak chce. Zostałem zaproszony przez właścicieli federacji i potraktowałem to jako uczestniczenie w fajnym wydarzeniu, które paradoksalnie jest mi też bliskie – w końcu są to walki na zasadach MMA. Porównując umiejętności tych zawodników do zawodowców, to niektórzy ze sportem mają tyle wspólnego, ile ja z kosmosem – czyli wiem, że jest. Mimo to poświęcili jakiś wycinek swojego życia, by się przygotować do walk; część zbiła wagę, część podobno zmieniła swoje życie. Ale najważniejsza jest ta radość chłopaków po wygranych walkach” – wytłumaczył mi Różal.

Byłem też ciekaw, dlaczego postanowił wesprzeć wydarzenie, które koncentruje się wyłącznie na freak fightach.

„Po pierwsze, jest to walka z tą pierdoloną hipokryzją. W każdej dużej medialnej federacji są freak fighty, wszyscy to oglądają, wszyscy robią z freak fighterami wywiady. Ale kiedy tutaj mamy galę stricte freak fightową i nagle ta gala już jest zła. Taki Bonus BGC, chociaż dzisiaj przegrał walkę, ma bilans czterech stoczonych walk – czy to nadal freak fighter, a może już zawodnik? Osobiście jestem jak najbardziej przeciwny freak fightom, ale w galach sportowych. Niech freak fighterzy zarabiają ogromne pieniądze, ale nie kosztem sportowców. Ta impreza tutaj jest naturalnym środowiskiem na takie walki”

– skwitował Różal.

Wracam myślami do walki wieczoru, do ogłoszenia wyników. Publiczność jest zadowolona, ewidentnie większość dopingowała Rafonixowi, który zdaje się jeszcze nie dowierzać w to, co się właśnie stało. Jeden z konferansjerów gratuluje mu wygranej, pyta o przepis na sukces. Marcin odpowiada, że kierował się zasadą, że wygra umiejętnościami, a nie nienawiścią. Prowadzący dopytuje, czy to oznacza koniec jego wieloletniego konfliktu z Danielem: „Nie” – odpowiada Marcin. Publiczność się śmieje i wiwatuje. Organizatorzy dziękują za przybycie i uwagę. Zapowiadają, że następna edycja gali już na początku przyszłego roku.

Tutaj znajdziecie pełną kartę zawodników oraz osób występujących na FAME MMA 2.

Śledź autora tekstu na jego profilu na Facebooku.

Czytaj też na VICE:

Różal: Kodeks Barbarzyńcy