Woah, Dude!

Osławione brytyjskie linie lotnicze easyJet pozazdrościły artystom i wypuściły własny ambientowy album

Możecie śmiało wywalić do kosza swój egzemplarz "Ambient 1: Music for Airports" Briana Eno i przygotować się na dziesięć godzin eksperymentalnych hałasów z silnika.

tekst Emma Garland
16 Sierpień 2017, 8:14am

Kiedy ostatni raz pomyśleliście - "Ale się dobrze wyspałem w tym samolocie?".

Jestem prawie pewna, że w całej historii transportu lotniczego, takie słowa wypowiada się dopiero po zażyciu garści Valium. Dotyczy to zwłaszcza tanich linii, gdzie jednak znacznie częściej słyszy się: "Dzięki Bogu, już po wszystkim", "Uff" lub "Gdzie jest moja walizka?".

Mimo to, cieszące się fatalną reputacją brytyjskie linie lotnicze easyJet postanowiły zrobić karierę wśród producentów dronowych noisów i opublikowały ambientową płytę, która ma ułatwiać głęboki sen. Nagranie zawiera jedynie warkot samolotowych silników, a dokładnie rzecz biorąc, są to dwa samolotowe silniki CFM56, nagrane na wysokości dwunastu kilometrów w czasie lotu z Gatwick do Nicei. Płyta nosi tytuł "Jet Sounds" - "Dźwięk silników". Dziękujemy.

Zanim posypią się pytania, pozwólcie mi wyjaśnić, że album nagrano w celach charytatywnych. Ma on pomóc w zebraniu pieniędzy na fundację, zajmującą się zaburzeniami snu wśród dzieci, by nadal mogła wspierać małych pacjentów i ich rodziny oraz prowadzić szkolenia dla zawodowców pracujących nad bezsennością. I jest to dobre.

Choć oczywiście wszystko zależy od tego, jakie mamy skojarzenia z lataniem, prawda? Ryk silników faktycznie może pomóc w zaśnięciu, ale może też przypominać o tych kilku godzinach spędzonych w bezlitośnie klimatyzowanym pomieszczeniu, które skończyły się przeziębieniem. Albo o tym jak wisieliśmy kilka kilometrów na Alpami i czuliśmy się dziwnie. Niektórzy mogą się poczuć przy tej płycie, jakby trafili w sam środek wybuchu z ósmego odcinka trzeciej serii "Twin Peaks".

Pamiętajcie, że to na cele dobroczynne. Pomaganie jest dobre.

Wsłuchanie się w te dźwięki przynosi podobny efekt, co wsłuchiwanie się w trzask płomieniu lub szum wodospadu - uporczywe, powtarzalne hałasy, które tłumią cały szum otoczenia. Można to pokochać i faktycznie pozbyć się ze swojej kolekcji "Music for Airports". Ale mogą one również zmusić cię do myślenia o tym dniu, gdy próbowałaś wylecieć easyJetem z Madrytu, ale lot kilkukrotnie odwołano bez podania żadnych powodów, więc tkwiłaś przez pięć godzin na terminalu lotniska, racjonując sobie orzeszki - jeden co kwadrans - żeby nie umrzeć z głodu.

Popijając ostatnią kroplę wody z butelki, której nie masz czym zastąpić, bo wydałaś już ostatnie pieniądze, myślisz wtedy, że tak właśnie wygląda śmierć. W końcu docierasz jednak do domu, przeklinając się w duchu za idiotyczne pomysły, a przed pójściem spać postanawiasz, że jutro wystawisz im negatywną opinię w internecie. Ale tego nie robisz. Zamiast tego postanawiasz do końca życia trzymać się jak najdalej od samolotów.

Ale pamiętajcie, że to pomaga dzieciom cierpiącym na bezsenność! Dobroczynność!

"Jet Sounds" trafiło na półki 11 sierpnia. Aby pokazać, czego możemy się spodziewać po tym albumie, wydawca podesłał nam dziesięciogodzinny fragment nagrania, wypełniony warkotem silników. Co kompletnie psuje doświadczenie symulowanego lotu, ponieważ najdłuższa trasa easyJet wiedzie z Anglii do Egiptu, a przelot trwa jakieś sześć godzin.

Lepiej wpłaćcie coś na fundację!

Obserwujcie Noisey na Facebooku, Twitterze i Instagramie.