zdjęcia

Zdjęcia z ponurego spektaklu publicznych egzekucji w Iranie

Ebrahim Noroozi z zawodu kieruje obiektyw swojego aparatu na rzeczy, od których inni odwracają wzrok. UWAGA: ARTYKUŁ ZAWIERA DRASTYCZNE ZDJĘCIA

tekst Ebrahim Noroozi; Wysłuchane przez Kieran Morris; tłumaczenie Jan Bogdaniuk
05 Marzec 2019, 12:59pm

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Ebrahima Norooziego

Ebrahim Noroozi z zawodu kieruje obiektyw swojego aparatu na rzeczy, od których inni odwracają wzrok. Odkąd zaczął swoją karierę fotografa w 2004 roku, Norozi osiągnął spektakularny sukces. Jest laureatem licznych nagród (w tym trzech World Press Photo Awards), prezentował swoje prace na tak prestiżowych pokazach, jak Paris Photo, a jego zdjęcia ukazują się m.in. w „Time Magazine” i „New York Times”.

Pracując głównie na obrzeżach irańskiego społeczeństwa, Noroozi z dużym wyczuciem odkrywa historie zarówno ludzi, jak i środowiska. Wydobywa wrodzone piękno ze wszystkich swoich obiektów, niezależnie od obecnego w nich mroku, brudu i groteski. Robi to w kraju, który niewielu osobom z zachodu chce się nawet spróbować zrozumieć; pośród ogromnego, niewyobrażalnie złożonego narodu, często wciąż określanego za pomocą prymitywnych stereotypów. To kraj, w którym starożytna historia wciąż wpływa na codzienne życie, a wspomnienia wojny i trauma tkwi głęboko w publicznej psychice, wisząc nad wszystkimi jak czarna, burzowa chmura, z której w każdej chwili może uderzyć grom.


OBEJRZYJ: Kat odpowiada na 10 pytań, które zawsze chcieliście zadać


Podjęliśmy współpracę z Noroozim, by opublikować niektóre z najbardziej poruszających cyklów zdjęć z jego kariery. Te kadry rzucają światło na różne aspekty społeczeństwa i kraju, który dla wielu ludzi z zachodu pozostaje kompletną enigmą. Pierwszy z tych cykli pt. Death Observers (Widzowie śmierci) skupia się na widowisku, jakim w Iranie są publiczne egzekucje i uwiecznia tłumy obserwujące pokaz „sprawiedliwości” wymierzanej za ohydne zbrodnie.

Tłumy widoczne na zdjęciach oglądają egzekucję dwóch mężczyzn, skazanych na powieszenie za gwałt na czterech kobietach i handel niemal trzema tonami narkotyków. Kierując obiektyw raczej na widzów, niż skazanych, Noroozi ukazuje ludzką kondycję na najbardziej instynktownym poziomie i uwiecznia, jak ten odwieczne zjawisko przenika się ze współczesną technologią oraz zupełnie nowymi popędami, jakie z nią się pojawiają. Poniżej mówi więcej o swoich zdjęciach i procesie twórczym.


Ebrahim-Noroozi-Death-Observers-1-of-8
Ebrahim-Noroozi-Death-Observers-2-of-8

W ramach tego cyklu fotografowałem różne zgromadzenia w różnych miejscach i różnej wielkości. Czasem było łatwiej, czasem trudniej, a czasem kazano mi odejść. Wszyscy wiedzą, że publiczne egzekucje to tutaj część prawa — nie musiałem dokumentować tego oczywistego faktu. Zainteresowała mnie jednak wielkość obserwujących tłumów. Niektóre liczyły ok. 400 osób, inne bliżej 1000, a inne nawet więcej. Tak wiele kobiet i mężczyzn z różnych klas społecznych i w różnym wieku gromadzi się wczesnym rankiem w dzielnicach mieszkaniowych tylko po to, by oglądać egzekucję.

Ebrahim-Noroozi-Death-Observers-3-of-8
Ebrahim-Noroozi-Death-Observers-5-of-8
Ebrahim-Noroozi-Death-Observers-6-of-8

Czasem gapie byli tak zaaferowani, że nikt nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Większość nie miała absolutnie żadnego problemu, że robiłem zdjęcia. Szok musiał ich w całości pochłonąć. Byli tak podekscytowani — nie w pozytywnym, ale dosłownym sensie — że pogrążali się w transie. Nie znajdowali się już na tym świecie, tylko gdzieś indziej. Zdarzało się, że ludzie mdleli i trzeba było ich wynosić. Czasami coś ich zmuszało do wyjęcia telefonu i nagrywania całego widowiska. Wydaje mi się, że dziś, gdy ludzie widzą coś niecodziennego, zaczynają nagrywać i robić zdjęcia.

Ebrahim-Noroozi-Death-Observers-7-of-8
Ebrahim-Noroozi-Death-Observers-8-of-8
Ebrahim-Noroozi-Death-Observers-9-of-9

Chciałem pokazać te obrazy w nadziei, że takie zdarzenia będą miały miejsce coraz rzadziej. Praca nad tym cyklem wiązała się dla mnie z naprawdę bolesnymi, koszmarnymi doświadczeniami. Patrzeć, jak żywa istota umiera to zawsze straszne przeżycie, zwłaszcza gdy chodzi o człowieka. Choć dzieje się to nieprzerwanie od setek lat, to wciąż tak nienormalne i niezwykłe wydarzenie, że uderza w samo serce ludzkiej natury. Wstrząsa tobą, ale nie otępia. Wypełnia cię szokiem, zżera cię. Wydaje mi się, że obecnie mamy mniej publicznych egzekucji właśnie z powodu tego, jak wpływają na ludzi. Moim zdaniem to dobrze.


Więcej prac Ebrahima znajdziesz na jego Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na Amuse


Więcej na VICE: