Reklama
LGBTQ

Monika Kmita o płci, tańcu i polskich drag queens

„ Uważam, że kobieca solidarność i przyjaźń jest ważna niezależnie od czasów. Ja byłam długo typem dziewczynki kumplującej się z bardziej chłopakami”

tekst Mateusz Góra
19 Styczeń 2017, 10:16am

Kompilacja Heartbreaks & Promises Flirtini to olbrzymie wydawnictwo, które ma pokazywać różne oblicza polskiej sceny elektronicznej. Właśnie pojawił się ostatni teledysk promujący trzecią część zestawienia do kawałka Suwal - Szukam. Usłyszycie w nim Michała Sobierajskiego, a za scenariusz i reżyserię odpowiada Monika Kmita. Zapytaliśmy ją, jak narodził się pomysł na klip o pewnej zaskakującej zmianie ról i poszukiwaniu samego siebie.

W klipie opowiadasz historię przemiany, w której pojawiają się znane polskie drag queens, Charlotte i Aldona. Skąd takie nawiązanie do kultury drag?
Kulturą drag zaczęłam interesować się jakieś dwa lata temu. Kiedyś, chyba w 2005 czy 2006 roku, trafiłam na pokaz drag queen w Castro w San Francisco. Byłam urzeczona energią i swobodą performerek, niemniej jednak dopiero niedawno trafiłam na pierwszy taki show w Polsce. To było bingo w nieistniejącym już Blok barze, show prowadzone przez Charlotte z gościnnym udziałem Aldony Relaks. Spodobało mi się, zaczęłam przychodzić częściej, a także chodzić na inne imprezy z udziałem drag, wchodząc równocześnie w queerowe środowisko (np. coxy party). Jako że jestem także fotografką, zaczęłam dokumentować te imprezy, rozmawiać z performerami. Złapałam fajny kontakt z Charlottą.

Interesują mnie także takie tematy jak płeć kulturowa, identyfikacja płciowa, nieostrość jej granic, wychodzenie poza standardowe ramy płciowości. Wolność w kreowaniu samego siebie, niezależnie od oczekiwań i przyjętych powszechnie norm. Drag queen, mimo iż założenia jest kreacją sceniczną, doskonale wpisuje się w te zainteresowania.

Całą rozmowę przeczytasz na i-D Polska