Reklama
This story is over 5 years old
Varials

Wywiad z bratanicą przywódcy scjentologów

W ostatnich latach z hermetycznych, jak dotąd, kręgów scjentologów cienką stróżką zaczęła sączyć się literatura. Może to być zaskakujące, ale książki te nie okazały się specjalnie przychylne.

tekst Aleks Eror
19 Marzec 2013, 9:30am

W ostatnich latach z hermetycznych, jak dotąd, kręgów scjentologów cienką stróżką zaczęła sączyć się literatura. Może to być zaskakujące, ale książki te nie okazały się specjalnie przychylne. Jednym z niedawnych przykładów może być pamiętnik "Beyond Belief: My Secret Life Inside Scientology and My Harrowing Escape." Jenny Miscaviage-Hill, bratanicy scjentologicznej grubej ryby Davida Miscaviage.

Była członkini elitarnej scjentologicznej grupy Sea Org, odeszła z kościoła w 2005 roku, a teraz współprowadzi exscientologykids.com, aby pomagać tym którzy ciągle tkwią w jego niegodziwych szponach. Skontaktowałem się z nią, aby posłuchać jej opowieści z czasów kiedy była scjentolożką oraz żeby dowiedzieć się jak ten kościół funkcjonuje.

VICE: Cześć Jenna. Możesz opisać swoje dzieciństwo wśród scjentologów? 

Jenna Miscaviage-Hill: Moi rodzice dołączyli do Sea Org kiedy miałam dwa latka, ja dołączyłam do Kadetów. Miałam do odrobienia cztery godziny ręcznych prac dziennie i pracowałam 35 godzin tygodniowo. Do Sea Org dołączyłam w wieku 12 lat. Jest to grupa najbardziej oddanych scjentologów, pracujących po 14 godzin dziennie, siedem dni w tygodniu.

Jakie prace wykonywałaś w Kadetach?

Kopaliśmy rowy i układaliśmy w nich rury irygacyjne, potem sklejaliśmy je ze sobą. Wyciągaliśmy kamienie z koryta strumienia i budowaliśmy z nich mury. Generalnie zajmowaliśmy się kształtowaniem krajobrazu.

Jaki jest główny cel istnienia Kadetów?

Wydaje mi się, że głównie indoktrynacja. Uczono nas, że tylko kryminaliści dostają coś za darmo, a my odpracowywaliśmy nasze łóżka i jedzenie, które nam zapewniano. Uczono nas posłuszeństwa, dyscypliny oraz tego żeby nie zadawać pytań.

I robiliście rzeczy, które kościół mógł później sprzedać?

Ewidentnie byliśmy wykorzystywani do prac fizycznych. 

A co się działo kiedy byliście nieposłuszni?

Sporządzano "notkę" o nieposłusznym. Ludzie donosili na siebie wzajemnie, ponieważ jeśli się tego nie zrobiło, a ten ktoś został nakryty, to można było ponieść tę samą karę co on. Każdy miał teczkę ze wszystkimi raportami na siebie i zależnie od tego jak to wszystko wyglądało, można było np. skończyć jedząc tylko ryż i fasolę.

Zdarzały się kary cielesne?

Nic mi o tym nie wiadomo. Słyszałam jakieś historie o biciu, ale mnie nigdy nic takiego nie spotkało. Była grupa do której przypisywani byli ludzie, którzy wpadali w kłopoty i to właśnie oni wykonywali najcięższe prace fizyczne. Generalnie rzecz ujmując byli jakby na wygnaniu, nie było nam wolno z nimi rozmawiać.

Czemu zdecydowałaś się na przejście z Kadetów do Sea Org?

Chciałam tam wstąpić, bo myślałam, że będę z rodzicami, ale wtedy poinformowano mnie, że zostanę w Sea Org na Florydzie, podczas gdy moi rodzice byli trzy tysiące mil dalej i nie będę mogła ich widywać. Od czasu kiedy miałam 12 do czasu kiedy miałam 18 lat, moją mamę widziałam tylko dwa, a tatę cztery razy; w większości przypadków przez mniej niż godzinę. Kolejnym powodem było to, że mama na Florydzie- pracowała na kierowniczym stanowisku i traktowano ją tam jak królową.

Otrzymałaś takie same przywileje?

Niekoniecznie- wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, ale dosłownie mała garstka tych pełniących funkcje absolutnie najwyższego szczebla doświadczała takiego traktowania. Tylko przewodniczących z bardzo dużym stażem jak mój wujek, mama i kilku innych miało tak ogromne przywileje.

A jakieś zmiany były? Jak np. pozwolenie na korzystanie z internetu?

Nie mieliśmy dosłownie żadnych środków komunikacji, nie znałam nikogo kto by nie był scjentologiem. Nie mieliśmy internetu, nie było nam wolno oglądać telewizji, tylko czasami pozwalano nam posłuchać radia, przez dwadzieścia minut każdego ranka.

A co z edukacją?

Dzieciaki od szóstego do szesnastego roku życia były razem w jednej sali, bez nauczyciela. Jeśli zapytało się o coś nadzorcę, albo czegoś się nie rozumiało, to kazał znaleźć sobie niezrozumiałe słowo w tekście. Tak jakby rozmawiać z robotem. Według scjentologów jedyną przyczyną dla której komuś nie szło z danym przedmiotem, ewentualnie zarzucał naukę było to, że nie rozumiał jednego lub kilku słów z tekstu. Trzeba było je wyszukiwać w słowniku i później układać z nimi zdania opierając się o wszystkie występujące definicje.

Były jakieś egzaminy, oceny, itp.?

Nie wydawali żadnych dyplomów, ani nic w stylu referencji umożliwiających ludziom otrzymanie dyplomu w późniejszym czasie.

Rząd powinien objąć takie szkoły jakimiś regulacjami, czemu się tym nie zajął?

Nie mogą wszcząć śledztwa w żadnej sprawie, jeśli wszyscy zainteresowani mówią "jest w porządku, jest ok"; a rodzice zgadzają się na takie postępowanie. Nawet po tym jak odejdziesz, zdanie sobie sprawy z tego co się działo wymaga czasu- ja miałam 21 lat i minęły lata zanim zrozumiałam, że moje życie było obłąkane.

Twoi rodzice odeszli od kościoła wcześniej niż Ty, czemu zostałaś?

Perspektywa pójścia do szkoły publicznej była straszna, bo byłam tak bardzo w tyle z materiałem.  Nie znałam nikogo spoza kościoła, dodatkowo scjentolodzy mówią trochę innym językiem. Wyjście do świata o którym nie wiedziałam kompletnie nic, z którego się naśmiewano i opowiadano o psychologach faszerujących ludzi lekami.. .to była po prostu bardzo przerażająca wizja.

Kiedy w końcu odeszłaś, spotkałaś się z jakimś próbami zemsty ze strony kościoła?

Kiedy wyłamaliśmy się z mężem po raz pierwszy w 2008 roku, byliśmy przez miesiąc śledzeni przez prywatnego detektywa. Raz nawet przylecieli w środku nocy helikopterem, żeby nas zastraszyć.

Przerażające. Czego chcieli?

Głównie, krzyczeli na mnie i usiłowali zmusić żebym powstrzymała emisję ABC Nightline w którym była mowa o scjentologach. W zamian obiecywali, że pozwolą moim przyjaciołom porozmawiać z rodzinami.

Czyli w skrócie, szantaż emocjonalny?

Tak, dokładnie.

Twój mąż pracował w scjentologicznym "Centrum Gwiazd". Co sprawia, że znane osoby tak garną się do tego kręgu?

Walczy się o nich głownie dlatego, że zwykli ludzie śledzą ich życia, wiec jest pewne prawdopodobieństwo, że jeśli usłyszą jak znana osoba opowiada o tym kościele, to sami będą chcieli wstąpić. Może też dlatego, że w scjentologii nie czci się żadnego bóstwa, pod koniec uczysz się, że jesteś Bogiem sam dla siebie, masz nieskończone możliwości i możesz stworzyć dosłownie wszystko. Myślę, że to zdecydowanie przyciąga egocentryków. To złudzenie władzy i siły.

Zobacz też:

Drżyjcie sekciarze
Cała nieprawda o L. Ronie Hubbardzie