Vice Blog

Jak wyglądałyby seks-roboty dla kobiet?

Kobiety potrafią i mogą dojść przy pomocy praktycznie wszystkiego. Co więcej, tak naprawdę niezbyt obchodzi je anatomiczna zgodność przyrządu, dzięki któremu szczytują – wibrator może bardziej przypominać ręczny blender niż penisa

tekst Chelsea G. Summers, tłumaczenie: Karolina Wróbel
25 Styczeń 2016, 12:09am

Trochę seks-zabawek w fabryce Doc Johnson Enterprises w Los Angeles – T. Fallon/agencja prasowa Bloomberg, udostępnione przez Getty Images

„Jak już raz prześpisz się z robotem, nigdy później nie wybierzesz człowieka" – to jedna z kwestii Gigolo Joe, seks-robota granego przez Jude'a Law w A.I. Sztucznej inteligencji, filmie Stevena Spielberga z 2001 roku. To wyjątkowa postać, przede wszystkim dlatego, że jest wizją czegoś bardzo rzadkiego w kinie: to obraz męskiego seks-robota.

Pomyśl o tym – wszystkie seks-roboty, które znamy, to właściwie same kobiety usługujące mężczyznom: gynoidy z Żon ze Stepford, femboty Austina Powersa, Ava i Kyoko z Ex Machiny, czy Pris z Łowcy androidów. Żeńskie seks-roboty pojawiają się także w telewizji, więc i przykładów można wymienić więcej. Wszystkie jednak wciąż będą określać dwie podstawowe kwestie: nasze oczekiwania wobec wyglądu seks-robotów – muszą nas pociągać, w cenie jest humanoidalny kształt i najlepiej, jak są płci żeńskiej; oraz charakter naszych emocji związanych z interakcją – koktajl erotycznej ekscytacji wymieszanej ze strachem.

Film i telewizja ukazują kobiece seks-roboty jako istoty jednocześnie uprzedmiotowione i niegodne zaufania; uosabiające metaforę chodzącego, mówiącego, uwodzicielskiego potwora. W świetle tego modelu to szczególnie ważne zjawisko, bo prowadzi do konkluzji, że seks-roboty są kobietami, których konsumentami pozostają mężczyźni.

Wizerunek fikcyjnych seks-robotów jest problematyczny głównie dlatego, że każdy miesiąc przybliża je do stania się realnym tworem. We wrześniu ubiegłego roku, Kathleen Richardson, specjalista od roboetyki na Uniwersytecie Montfort w Anglii oraz Erika Biling ze Szwedzkiego Uniwerystetu w Skovde, wystartowały ze swoją Kampanią Przeciw Seksrobotom. Czerpiąc mocno z retoryki sprzeciwu wobec prostytucji, manifest kampanii deklaruje: „Kwestionujemy argumenty sugerujące, że seks-roboty mogłyby zmniejszyć wykorzystywanie seksualne i przemoc wobec osób, które się prostytuują. Istnieje wiele dowodów wskazujących na to, że technologia i seksbiznes koegzystują i wzajemnie wzmacniają się, tworząc większy popyt na ludzkie ciała". To bardzo dystopiczna wizja.

Kampania Przeciw Seksrobotom jest organizacją o charakterze prewencyjnym, bo przecież nie istnieje jeszcze żaden prawdziwy seks-robot. Wprawdzie firma o nazwie TrueCompanion twierdzi, że jako pierwsza na świecie stworzyła takowy produkt, ale ich kobiecy model – warta siedem tysięcy dolarów maszyna o imieniu Roxxxy – to właściwie pokryty gumą komputer, wyposażony w czujniki ruchu i wibrującą pochwę. Richardson ma jednak rację twierdząc, że istnieje na świecie wielu aspirujących do roli twórców seks-robotów, którzy to, co dla niej jest koszmarem rodem z filmu science-fiction, postrzegają jako przyszłość nieograniczonych możliwości.

Jednym z nich jest Matt McMullen, twórca RealDoll, który obecnie pracuje nad animatroniczną lalką posiadającą sztuczną inteligencję. „Mam nadzieję stworzyć coś, co naprawdę podnieci kogoś zarówno emocjonalnie, jak i intelektualnie" – zaręcza McMullen w zgrabnie nakręconym segmencie New York Timesa. Nagranie ilustruje drogę McMullena ku stworzeniu „pierwszego seks-robota na świecie".

Mimo że McMullen i Richardson prezentują zupełnie różne światopoglądy, oboje przytaczają trzy bardzo kluczowe kwestie dotyczące seks-robotów.

Po pierwsze: głównymi konsumentami seks-robotów zostaną heteroseksualni mężczyźni. Po drugie: ci klienci wymagają, by te roboty jak najbardziej przypominały ludzi. Po trzecie: właściciele potrzebują emocjonalnej więzi ze swoim „nabytkiem".

A co jeśli odrzucimy wszystkie te założenia? Jebać facetów i ich przedziwne wymagania. Co jeśli, zamiast tego, zaczniemy produkować seks-roboty dla kobiet? Jak ta jedna, mała, prosta zmiana zmodyfikuje rolę robota?

JAK POWSTAJE FILM PORNO DO OGLĄDANIA W WIRTUALNEJ RZECZYWISTOŚCI?

By przykuć zainteresowanie kobiet, wcale nie potrzeba modelu tak zaawansowanego, jak Gigolo Joe. Mimo iż niektóre, choć nieliczne, badania sugerują, że konsumenci seks-zabawek to – w mniej więcej takiej samej części – zarówno kobiety, jak i mężczyźni, nie można zaprzeczyć, iż produkty przeznaczone dla pań są o wiele bardziej popularne, funkcjonalne i interesujące.

Co więcej, tak naprawdę niezbyt obchodzi je anatomiczna zgodność przyrządu, dzięki któremu szczytują. Nikt nie przejmuje się, że słynnaMagiczna Różdżka, witreator firmy Hitachi, wygląda jak ręczny blender niż prawdziwy penis. Zabawki dla mężczyzn, faktycznie przypominają prawdziwe części ciała kobiety – zabawki dla kobiet raczej niespecjalnie. Zdarza im się wyglądać jak leśne skrzaty, genitalia kosmity, szminki albo nawet podnóżki. Kobiety potrafią i mogą dojść przy pomocy praktycznie wszystkiego. To wszystko otwiera drogę dla nieskończonych możliwości w konstrukcji męskiego seks-robota. A teraz zastanówmy się nad tym, jakie byłyby jego możliwości.

Nasze teoretyzowanie możemy zacząć od wyrzucenia wszystkich męskich modeli RealDolls – metroseksualistę z zarostem czytającego pozycję „Jak... kochać się jak gwiazda porno", kolesia w sportowych spodenkach i skarpetkach leniwie przeglądającego magazyn i perkusistę z irokezem ubranego w skórę – wszyscy trzej to dowód na dramatyczny brak wyobraźni ze strony producenta.

Rysunek sexbota narysowany przez jednego z odważnie myślących respondentów Joela Golby'ego

W związku z tym, że kobiety są już przyzwyczajone do zabawek przypominających śrubokręt dźwiękowy zaprojektowany przez któregoś z Teletubisiów – seks-robot dla kobiet także mógłby lekko przypominać kształtem męski tors, wyposażony w wibrujące i drgające miejsca oraz punkty, które zezwoliłyby na podłączanie dodatkowych narzędzi. Można by zaprojektować robota tak, by odgrywał twoją fantazję na dziś – za dnia singiel; wieczorem robi ci bezpieczny gang-bang. Może niech reaguje na głos, by można było go regulować bez szukania po omacku przycisków. Zaopatrzcie go też w ładowalne akumulatorki, zróbcie skórę z łatwego w czyszczeniu silikonu (kolor niebieski jest spoko, może fuksja?) i już – jest gotowy na każde wezwanie.

I chyba najważniejsze jest to, że ten tylko trochę przypominający mężczyznę seks-robot byłby dla różdżki Hitachiego jedynie ulepszeniem istniejącej technologii. Taki produkt mógłby być też kontrargumentem dla jednej z kontrowersji wokół seks-robotów: tej o przywiązaniu emocjonalnym. Richardson postrzega to jako problem etyczny, nazywając relację człowiek — robot „związkiem niesymetrycznym", a tymczasem McMullen ma nadzieję, że właśnie to pomoże mu sprzedać swoje produkty.

Tak naprawdę nie wiemy jeszcze, jaki rodzaj relacji ludzie będą mieli ze swoimi robotami. Doktor Kate Darling, badaczka w Laboratorium Multimedialnym MIT i pracownik Berkman Center na Harvardzie, która eksploruje sposób, w jaki roboty wpływają na ludzką empatię, powiedziała mi, że uczucia ludzi wobec robotów będą: „czymś zupełnie innym... Nie sądzę, że kiedykolwiek będą one mogły jednak rywalizować z relacjami międzyludzkimi, ponieważ jesteśmy bardzo złożeni i jeszcze długo potrwa od zbudowania tego typu sztucznej inteligencji".

Nie istnieje zbyt wiele badań, które dokumentują to, co ludzie czują wobec robotów, ale Darling zasugerowała, że mogą zacząć je postrzegać mniej więcej w ten sam sposób jak swoje koty. „Koty mają cię w dupie – powiedziała – ale i tak będziesz je kochać i się o nie troszczyć. Coś na tym zyskujesz". Innymi słowy: my ludzie, zawsze będziemy personifikować naszą technologię i obdarzać ją jakimś ładunkiem emocji, pozytywnych lub negatywnych. W końcu jednak sposób, w jaki postrzegamy nasze zabawki, mówi o nas o wiele więcej niż one same.

„Seks-robot wydaje się bardziej rozszerzeniem seks-zabawek" – stwierdziła Darling. „Może seks-roboty dla kobiet faktycznie nie wyglądałyby jak mężczyźni, choć wydaje mi się, że ze względu na aspekt intymny, zostałyby jednak projektowane jako męskie ciała". Wszystko ograniczona się jedynie do naszych możliwości technologicznych, imaginacyjnych i popytu konsumentów.

Choć sam pomysł wydaje się niezwykle racjonalny, to właśnie wizualizacje z Ex Machiny, Łowcy Androidów i Humans dominują rynek, przynajmniej na razie. Szukałam, ale bez skutku. Jeśli jakieś firmy pracują właśnie nad seks-robotem dla kobiet, działają w bardzo wielkiej tajemnicy.

Myślę jednak, że to kobiety będą głównymi nabywczyniami seks-robotów. Nie możemy podporządkować się filmom. „Jesteśmy bezwstydnymi przyjemnościami samotnego człowieka" – oznajmia Gigolo Joe. „Pracujemy pod tobą, na tobie i dla ciebie. Człowiek uczynił nas lepszymi w tym, co robimy, niż było to w jego zasięgu."