Reklama
Kultura

Jak zrobić wesele po polsku

Pary proszą o sprowadzenie jakiegoś dziwnego samochodu spoza Polski, sobowtórów ulubionych gwiazd filmowych, zorganizowanie koncertu piosenkarki z pierwszych stron gazet czy przerobienia wnętrza pałacu na stodołę lub na odwrót

tekst Michał Koszek
03 Lipiec 2015, 11:45am

Zdjęcia: Światłołap

Morze alkoholu, kryształowe żyrandole i lampiony – do tego fajerwerki, fraki, woalki i klimat w stylu lat 20. Scenariusz z Wielkiego Gatsby'ego? Nie, właśnie w ten sposób ktoś teraz w Polsce mówi swojej połówce sakramentalne „tak". Dzieje się tak dzięki pracy wedding plannera, czyli profesjonalnego konsultanta ślubnego. Zaaranżowanie stodoły na pałac, ściągniecie sobowtóra ulubionej celebrytki i lot balonem nad miastem? Dla wedding plannera nie ma rzeczy niemożliwych. Spotkałem się z jednym z nich, by porozmawiać o kulisach polskiej kultury weselnej.

VICE: Jak zostać wedding plannerem?
Dariusz Zwadowski: Nie jest łatwo. Nie ma specjalistycznych szkół ani studiów, tylko kilkudniowe kursy, ale one nie zrobią z ciebie specjalisty. O swoim zawodzie myślałem już w liceum. Na studiach pracę dyplomową poświęciłem zawodowi konsultanta ślubnego. W międzyczasie pomagałem już znajomym w organizacji ślubów i pracowałem w firmach eventowych. Realizowałem praktyki w agencji ślubnej, uczestniczyłem w kursie na wedding plannera i po 5 latach, postanowiłem otworzyć własną firmę.

Praca wciąga?
Poświęciłem się jej bezgranicznie. Ludzie doceniają moje zaangażowanie, bo nie boję się żadnych projektów, bo praca jest moją wielką pasją, a każdy dzień kolejnym wyzwaniem. Kocham to, co robię.

Co jest najtrudniejsze w organizacji wesela?
Czasami bardzo pochłaniające i kłopotliwe jest już miejsce uroczystości. W Polsce istnieje wiele różnych obiektów: zamki, pałace, dwory lub bardziej alternatywne miejsca, jak oranżerie, oryginalne stodoły, industrialne budynki czy w ogóle dzikie, niezaadaptowane miejsca. Te ostatnie są najbardziej wymagające, bo trzeba zadbać o prąd, wodę, namioty, catering, przenośne toalety, parkiet, stoły, krzesła itd.

Za miesiąc razem z zespołem realizuję ślub i wesele w środku lasu. Warunki są trudne, ale nie niemożliwe. Po zmianie prawa, kiedy zezwolono na organizację ślubów poza Urzędem Stanu Cywilnego, branża ślubna przeżywa niezłe zatrzęsienie. Pałacowe wnętrza ustępują ogrodom, łąkom, łonie natury, a także zaadoptowanym miejscom jak stare fabryki, młyny, czy lofty. Niemalże każda para chce, żeby jej ślub był nad morzem, jeziorem lub w ogrodzie.

Jak sobie radzicie z pogodą, gdy organizujecie wesele w plenerze?
Pogoda jest zawsze stresująca. Tylko jej nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć i ujarzmić, a to właśnie od niej zależy bardzo dużo. Ona zawsze może się zepsuć i na to nie ma siły, chyba że wynajmiemy samoloty rozpraszające chmury, ale na to żadna para jeszcze się nie zdecydowała.

Macie wtedy plan B?
Zawsze. W przypadku złej pogody czasem musimy rezygnować z niektórych elementów przyjęcia jak strefa chilloutu na otwartej przestrzeni, pokaz sztucznych ogni czy plenerowe zabawy dla dzieci. Natomiast zawsze mamy jakiś awaryjny plan, np. dodatkowy namiot, manewrujemy grafikiem imprezy, aby przełożyć rozpoczęcie pokazu sztucznych ogni. Nie ma sytuacji bez wyjścia.

Co jeszcze może się zepsuć?
Wszystko: tort nie dojedzie na czas, msza się wcześniej skończy, para młoda wcześniej przyjedzie, przez co dekoratorzy nie zdążą urządzić sali weselnej, padnie zasilanie, ktoś zrobi sobie krzywdę podczas tańców. Wtedy trzeba reagować. Zdarzyło mi się zadzwonić do kierowcy samochodu, w którym jechała para młoda, aby zrobił jeszcze jedną rundkę między ulicami, przez co dekoratorzy mieli dodatkowe 10 minut na dokończenie przystrajania sali.

Co z nietypowymi zachciankami pary młodej i gości weselnych?
To chleb powszedni każdego wedding plannera. Pary proszą o sprowadzenie jakiegoś dziwnego samochodu spoza Polski, sobowtórów ulubionych gwiazd filmowych, zorganizowanie koncertu piosenkarki z pierwszych stron gazet czy przerobienia wnętrza pałacu na stodołę lub na odwrót, zaaranżowanie stodoły na pałac. Niektórzy życzą sobie lotu balonem, pokazu teatru cieni, tancerzy na szarfach zwisających z sufitu czy chmary motyli wylatujących z kosza.

Nietypowe zachcianki przekładają się na nietypowe wesela?
Za każdym razem staramy się zorganizować taki ślub i wesele, aby jak najbardziej odzwierciedlały zainteresowania pary młodej. Jest coraz mniej zamówień na klasyczne wesela. Bardzo modne są rustykalne, vintage i whimsical – czyli takie, gdzie łączy się ze sobą na pozór niepasujące elementy, np. nowoczesne, szklane stoły i przezroczyste plastikowe krzesła z rustykalnym skansenem. Swoją modę przeżywają również wesela health i fit – gdzie standardowe kwiatowe dekoracje i przekąski zastępowane są świeżymi owocami i warzywami.

Do bardzo niestandardowych zaliczamy również wesela w motywach filmowych np. Śniadanie u Tiffaniego, The Great Gatsby czy James Bond. Takie realizacje to często budowanie całej scenografii od zera. Angażujemy sztab ludzi od dekoracji, którzy totalnie przenoszą nas do wybranej scenerii.

Wykonujemy też śluby dla piłkarzy i kibiców. Wtedy motywem przewodnim są zazwyczaj kolory ulubionej drużyny, a nieodłączne dodatki do wesela to sesja zdjęciowa na stadionie, foto budka z gadżetami dla kibiców i oczywiście organizowany przez kolegów kibiców szpaler z rac dla pary młodej. Organizuję także bardziej hipsterskie wesela – DJ gra na płytach winylowych, zdjęcia są robione instaxem, do picia jest lemoniada ze słoików, a tzw. naked cake zastępuje zwykły tort.

Brzmi jak wielkie przedsięwzięcia i dużo pieniędzy. Ile Polacy wydają na wesela?
Coraz częściej ludzie zawierają śluby w późniejszym wieku, kiedy pary są już starsze, podejmują własne decyzje i często same finansują swój ślub i wesele, a co za tym idzie nie ma w nich narzucanych pomysłów przez pokolenie rodziców. Dlatego cały bilans zależy od miejsca uroczystości, wielkości, ilości dni, atrakcji i wielu innych czynników. Zdążają się małe, skromne realizacje, pełne romantyzmu dla kilkudziesięciu osób, ale też wielkie przedsięwzięcia za kilkaset tysięcy złotych.

Czy postępująca laicyzacja Polski wpływa na ślubne obyczaje Polaków?
Zauważyłem, że coraz więcej par decyduje się na zawarcie małżeństwa tylko cywilnego. Nie jest tak, że całkowicie nie wierzą, ale nie zgadzają się z pewnymi kwestiami kościoła, przez co świadomie nie chcą zawierać sakramentu małżeństwa w miejscu kultu. Kiedyś nikt sobie nie wyobrażał wesela bez świętych obrazów za plecami pary młodej, natomiast teraz takich zwyczajów nie spotyka się już prawie w ogóle.

Zdarzyło ci się zorganizować ślub symboliczny? Np. pary gejów?
Pomagałem w organizacji ślubu dla pary homoseksualnej. Para zdecydowała się zawrzeć ślub humanistyczny i uregulować dodatkowe kwestie prawne, tak żeby małżonkowie mogli po sobie dziedziczyć, zajmować się sobą w razie choroby, zapytać o stan zdrowia w szpitalu itd. Niestety śluby humanistyczne w Polsce nie mają mocy prawnej, więc trzeba sporządzać całą masę dodatkowych dokumentów, aby choć w części przypominało to prawa ślubu cywilnego. Oczywiście nieunikniona jest w tych kwestiach pomoc dobrego prawnika.

Jak wyglądała ceremonia?
To była to bardzo romantyczna chwila. Śluby humanistyczne pozwalają na stworzenie własnej przysięgi, więc para młoda ma całkowity wpływ na przebieg ceremonii. To, jakie elementy chciałaby zawrzeć i co ma być powiedziane podczas przysięgi, ustala razem z celebransem, czyli mistrzem ceremonii, który zastępuję urzędnika. W przypadku ślubu, który miałem okazję organizować, wszystko przebiegło bardzo płynnie i bez żadnych trudności, przyszła rodzina i najbliżsi przyjaciele. Wszyscy się wzruszyli, a najbardziej mamy Pań Młodych.


Bądź z nami na bieżąco. Polub fanpage VICE Polska


Na weselu nie zabrakło pierwszego tańca, tortu i wszystkich innych tradycyjnych elementów. Przyjęcie odbyło się bez zbędnej pompatyczności. Nie było dekoracji w kolorach tęczy. Dziewczyny chciały, aby ten ślub niczym nie odróżniał się od innych. Były za to ulubione kwiaty, pastelowe kolory i piękna sceneria. Bardzo chętnie częściej organizowałbym podobne uroczystości, planuję nawet stworzyć w tym celu specjalną ofertę dla moich klientów.

Którzy goście weselni są najbardziej wkurzający?
Każdy wedding planner zdążył ich już rozpracować. Wiadomo, zawsze znajdzie się jakiś zapalony początkujący fotograf, który robi tysiące zdjęć i wciśnie się w każdy zakątek. Zawsze też znajdzie się jakaś mała maruda, której nie będzie pasowała temperatura ziemniaka lub tancerz, który lekko powykręca ręce, wróg dress-codu, piosenkarz, który będzie chciał za wszelką cenę dorwać mikrofon i ktoś, kogo nikt nie zna i nie wiadomo skąd się wziął. Ale czy wesele bez tych wszystkich osobowości i zabawnych sytuacji byłoby dalej weselem?