FYI.

This story is over 5 years old.

Varials

Najbardziej wstydliwe rzeczy, o których musieliśmy powiedzieć rodzicom

Trochę współczujemy naszym rodzicom, że musieli tego słuchać

Fot. Rich Moore/flickr

Dzieci są dziwne. Działają całkowicie poza logiką i racjonalnością dorosłych, robiąc kuriozalne i wstydliwe rzeczy, kiedy wydaje się im, że nikt nie patrzy.

Wszystko zmienia się na gorsze, kiedy do tej mieszanki dołączą dojrzewanie i seks. Małe dzieci mogą w tajemnicy rzucać pod łóżko skórki od chleba, żeby nakarmić żyjące tam wróżki albo nasrać do basenu, kiedy ratownik odwróci się do nich plecami, ale dojrzewanie to całkiem nowy level dziwności. Przecież każdy szanujący się nastolatek oglądał kiedyś pornosy z kreskówkowymi smokami na rodzinnym komputerze albo dał genitalia do polizania psu, czyż nie?

Reklama

Bycie młodym i głupim to świetna wymówka dla obciachowych durnot, ale od czasu do czasu ktoś cię przyłapie i musisz powiedzieć o tym swoim rodzicom. Poniżej znajdziesz kilka najbardziej wstydliwych momentów, o których musieli usłyszeć nasi.

Kot to zrobił

Jako dziecko zawsze spałam nago, a któregoś razu byłam zbyt leniwa, żeby ubrać się i pójść wysikać. Miałam w pokoju malutką miskę, więc zdecydowałam się kucnąć, wycelować i wysikać się do niej, a rano ją opróżnić. Cóż, nie trafiłam. Bardzo. Ponieważ kucanie i sikanie do miski jest kurewsko trudne. Chwyciłam za ręcznik i rozłożyłam go na obsikanej podłodze, po czym wrzuciłam do pralki.

Następnego dnia moja mama chciała zrobić pranie i strasznie się wkurzyła natykając się na śmierdzący moczem ręcznik. Wrzeszczała, że „kot znowu odlał się w pralce" i to przepełniło czarę goryczy. Wyrzuciła kota za drzwi, od tamtej pory każąc mu mieszkać na zewnątrz.

Pozwoliłam wziąć kotu winę na siebie, ponieważ nie byłam w stanie przyznać się matce, że wychowała dziecko, które w nocy sika do miski zamiast zwyczajnie pójść do łazienki. Moja porażka dopadła mnie jeszcze bardziej, kiedy kilka dni później mama przejechała kota samochodem. Przyznałam się jej dopiero kilka lat później, a ona tylko potrząsnęła głową.

Sikałam do miski i zabiłam pieprzonego kota. Do cholery.

Czworokąt, który nie wypalił

W szkole średniej ja i moja najlepsza przyjaciółka Rosie spotykałyśmy się z parą innych najlepszych kumpli i bujaliśmy się cały czas w czwórkę. Któregoś letniego dnia rodzice Rosie wyszli z domu, więc postanowiłyśmy, że zaprosimy chłopaków. W tamtym okresie naszego życia byłyśmy lekko pokręcone na punkcie seksu, więc zdecydowałyśmy, że odrobinę zaszalejemy. Zaopatrzone w czekoladę i truskawki (z perspektywy czasu: niezbyt szalone). Kiedy przyszli chłopcy, my pokryte czekoladowym syropem wiłyśmy się na łóżku, jedząc z siebie nawzajem truskawki. Sądziłyśmy, że to było strasznie seksowne – a chłopcy rzeczywiście byli niesamowicie podnieceni. Wszystko zaczęło iść w odpowiednim kierunku, kiedy usłyszeliśmy, że mama Rosie weszła do domu.


Reklama

Nie zawsze żenujące informacje. Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


Chłopcy uciekli w mgnieniu oka przez okno łazienki, a my nie zdążyłyśmy ukryć ubrudzonego czekoladowym syropem prześcieradła i truskawek. Jej mama weszła po schodach i zobaczyła cały ten syf, po czym zapytała dlaczego do cholery wszystko jest uwalone jedzeniem. Zamiast wymyślić coś nieszkodliwego, Rosie wypaliła, że eksperymentowałyśmy ze sobą.

Mama Rosie była wściekła i zawiozła mnie prosto do domu, wciąż całą w czekoladzie. Zmusiła mnie, żebym powiedziała swojej mamie dokładnie to, co Rosie powiedziała jej. Moja mama uznała to za całkiem zabawne i nie miałam żadnych większych kłopotów, ale rodzina Rosie do dziś jest przekonana, że się ze sobą umawiałyśmy.

Ciężarna w wieku siedmiu lat

Miałam około siedmiu lat, kiedy w domu sąsiadów wmówiłam sobie, że jestem w ciąży. U siebie nie jadłam zbyt wiele niezdrowego jedzenia, natomiast dom sąsiada był istnym przekąskowym rajem. Nie umiałam odmówić sobie opychania się czipsami i ciasteczkami, co sprawiło, że mój żołądek bolał i był strasznie wzdęty, a ja myślałam, że będę mieć dziecko w wieku siedmiu lat.

Pobiegłam z płaczem do mamy, twierdząc, że jestem w ciąży. Wciąż pamiętam jej bladą twarz, kiedy spytała: „Czy uprawiałaś seks?!". Nie wiedziałam wtedy, czym jest seks i właśnie tak odpowiedziałam. Mama z ogromną ulgą zapytała mnie, czy znowu jadłam coś niezdrowego u sąsiada. Czułam się taka zawstydzona, kiedy kilka lat później uświadomiłam sobie, co ona mogła wtedy myśleć, ale wtedy byłam po prostu szczęśliwa, że nie urodzę w najbliższym czasie.

Reklama

Zbiornik moczu

W szkole średniej, jednym z inside joke'ów było straszenie, że nasika się komuś do baku [w samochodzie]. „Zrób to jeszcze raz a nasikam ci do baku!" albo „Powiedz jeszcze coś na temat mojej dziewczyny, a nasikam ci do baku!".

Którejś nocy podwoziłem do domu mojego kumpla Mitcha i zorientowałem się, że ukradł batonika, który leżał w uchwycie na kubek w moim samochodzie. Kiedy dojechaliśmy, wrzeszczałem na niego, że tym razem już NA PEWNO nasikam mu do baku. Wyśmiał mnie lekceważąco i wszedł do domu. Więc zjechałem na pobocze, wróciłem pieszo do jego domu i zrobiłem dokładnie to, czym groziłem.

Dwa dni później Mitch przyszedł do mnie: „Ziomek, mój samochód nawala. Naprawdę wysikałeś się do baku?". Powiedziałem, że tak, ale tylko troszkę. Tej nocy, kiedy grałem w gry wideo, mój telefon zadzwonił.

Wiedziałem, po prostu wiedziałem, że szykuje się jakieś gówno. Po jakichś 10 minutach mój ojciec wszedł do pokoju. Musiałem przyznać się, że tak – nasikałem do zbiornika przyjaciela i nie, nie mam pieniędzy, żeby zapłacić za naprawę samochodu. Byłem wkurwiony na mojego kumpla, miałem przejebane u starych i zbyt upokorzony, żeby z kimkolwiek o tym porozmawiać. Naprawdę nie wiedziałem, co robić.

Mitch zabrał samochód do mechanika już następnego dnia. To była kwestia świecy zapłonowej.

Skubana

Kiedy zaczęły mi rosnąć włosy łonowe, oszalałam. Nie wiedziałam dlaczego, ale widok tych ciemnych włosów wyrastających z tego, co kiedyś było gładką skórą, bardzo mi przeszkadzał. Zaczęłam wyrywać je pęsetą mamy, jeden po drugim, kiedy tylko dostrzegałam, że odrastają.

Na początku to było znośne, ponieważ w ciągu tygodnia wyrastał mi jeden, góra dwa włosy, ale coraz ciężej sobie z tym radziłam. Któregoś razu moja rodzina i ja pojechaliśmy na „bezpęsetowe" wakacje na dwa tygodnie, a ja miałam już tam niezły busz.

Po powrocie, z pęsetą mamy zamknęłam się w łazience, z wściekłością starając się pozbyć tego przerośniętego trawnika. Bolało niesamowicie, ale kiedy wyrósł mi tam pierwszy włos, obiecałam sobie, że nigdy nie będę się golić maszynką – ze starym przeświadczeniem, że „wyrosną jeszcze grubsze" w głowie. W łazience byłam od jakichś 10 minut, kiedy do drzwi zapukała mama. Mieliśmy tylko jedną łazienkę, a ona musiała skorzystać. Zaczęłam sprzątać, ale szybko zorientowałam się, że włosy są po prostu wszędzie. Były na moich rękach i kolanach. Zaczęłam zbierać włosek po włosku, wrzucając je do kosza. Po kolejnych 3 minutach pukania mamy do drzwi, zdałam sobie sprawę, że nie dam rady wszystkiego posprzątać i otworzyłam drzwi.

Mama weszła do środka i spojrzała na podłogę, potem na pęsetę leżącą na umywalce – i wyszła. Zamieszanie spowodowało, że przyszedł tam także mój ojciec, który szybko ulotnił się, zorientowawszy się, co właśnie się stało. Musiałam wtedy powiedzieć mamie, że używałam jej pęsety, żeby pozbyć się łoniaków i że robiłam to od ok. pół roku bez jej wiedzy. Mama wybuchnęła histerycznym śmiechem, przegoniła mnie z łazienki, żeby wreszcie móc się wysikać po czym zmusiła mnie do wzięcia miotły i pozamiatania wszystkiego.

Opowiedziałam tę historie każdemu chłopakowi, z którym byłam.