FYI.

This story is over 5 years old.

Varials

Jak sobie poradzić ze zdradą

„Patrzysz w swoje odbicie w lustrze. Czujesz się źle, staro, brzydko, jesteś zmęczoną i upokorzoną kobietą. Przyglądasz się zdradzonej frajerce" — kobiecy punkt widzenia zdradzanej kobiety
27.5.15

Zdjęcie: Flickr/Holly Lay

W neurotycznej głowie często fantazjowałaś jak to będzie, kiedy któraś z tych wdzięczących się na portalach społecznościowych idiotek w końcu spojrzy na ciebie, ale z telefonu twojego chłopaka. Parę razy rozważałaś ten scenariusz z terapeutką. Musisz zadbać o siebie — słyszałaś od niej.

Te projekcje jednak nadal psuły ci wszystkie miłe momenty u jego boku. Tłumaczyłaś sobie: takie czasy, jesteśmy w stanie wojny, bezustannego poszerzania pola walki, gdzie w każdej chwili ktoś może przejść do ataku na twoją pozycję. Jesteś zagrożona przez te wszystkie kobiety, uporczywie lansujące się na mediach społecznościowych, żyjące na tej samej szerokości geograficznej, obejmującej zasięg Tindera…

Reklama

Jesteś czujna, bo mimo że jest zastraszony przez ciebie, pilnowany i szczuty 24 godziny na dobę — może zechce sobie filtrować. Zakazany owoc przecież smakuje najlepiej…

Co wtedy? Przeglądasz wszystkie jego znajome na Facebooku i myślisz: no tak, po co mu one? Po co je przyjmuje? Może to ta? Jeśli jeszcze nie teraz, to za rok na pewno, wtedy mnie zdradzi. Zdradzi, zdradzi, zdradzi.

Albo skoczy w bok z laską, która od dawna go pociągała i wróci z wygody i przyzwyczajenia, albo mnie w ogóle w cholerę dla innej zostawi. Tak, nie uchronisz się przed tym. Konkurencja nie śpi. Siostrzeństwo to fikcja. Większość kobiet to desperatki. Nie obowiązuje je żadna lojalność. Czasami masz przeczucie, że ktoś cię zawiedzie — czy to paranoja? Intuicja.

Zatem nadchodzi ten moment — pam! pam! pam! Znajdujesz w jego telefonie jej roznegliżowane zdjęcie. Zamykasz się z aparatem w łazience, gdzie wylewa się na ciebie cała zawartość Puszki Pandory.

„Cześć kochanie"

„Co słychać u ciebie, śniłaś o mnie?"

„Całuski, słodkie buziaki"

Masz to! I co teraz? Co teraz? Niech wypierdala! Tak, natychmiast! Masz to! I co teraz? Co teraz? Odejść. Najtrudniej. Najgorzej. Najlepiej.

Nie! Najpierw policzysz się z nią, bo to w końcu jej najbardziej nienawidzisz, wygrała z tobą! Okazała się lepsza — z wyglądu, w łóżku, we wszystkim. Zatem do dzieła: „Ty kurwo!"

Zdjęcie: Flickr/Nadja Tatar

Nie! Może coś bardziej wyrafinowanego: „stół z powyłabywanymi, z pomywałymi" - nie, to bardziej jest stan, w którym ty się teraz znajdujesz. Może więc inaczej, ale tak, żeby to jej odebrać zwycięstwo, a nadal być na topie, na szczycie, pokazać jej, że to ona jest gorsza, bo jest szmatą i desperatką żerującą na zajętych facetach.

Reklama

Ok, poszło. Uff. Co dalej? Co z nim? On walczy z klamką do łazienki, w której zamknęłaś się z jego telefonem. Krzyczy i wygraża: „to mój telefon! Kto pozwolił ci dotykać mojego iPhone'a". Obwinia cię, przerzuca odpowiedzialność.

Zamknięta w łazience przypominasz sobie słowa terapeutki: „są kobiety wchodzące w związki z mężczyznami, którzy zdradzają; dlaczego wiążą się z nimi? Co w nich jest, co każe im wybierać takich mężczyzn?". Dlaczego przeżywam smutek, czy to nie masochizm?

Patrzysz w swoje odbicie w lustrze. Czujesz się źle, staro, brzydko, jesteś zmęczoną i upokorzoną kobietą. Nie czujesz się atrakcyjnie, patrzysz na zdradzoną frajerkę.

Pytasz siebie: czego mu zabrakło? Czego mu nie dałam? Twoje poczucie własnej wartości spada do zera i pędzi dalej w dół. Już jest na -30. Czy ja lubię być wykorzystywana? Z egzystencjalnych rozważań wybudza cię łomot do drzwi łazienki — Oddaj. Mój. Telefon!

Trzeba działać. Zatem co? Otwierasz drzwi od łazienki, a on drżącymi rękoma wyrywa ci swoją komórkę.

Zdjęcie: Flickr/Holly Lay

„Co boisz się, że napisałam do tej pizdy?" - pytasz szyderczo. „Co, co napisałaś?" - patrzy na ciebie z wyrazem twarzy potrąconego psa. Przeprasza.

Napisałaś cokolwiek, bo nie przejmujesz się tym, co z tego wyniknie. W tej sytuacji masz doprawdy wyjebane. Czujesz swoją siłę. Niech to będzie i Anna Wintour, jebać ją. Darujmy sobie konwenans i poprawność, bądźmy prawdziwi przez chwilę.

On coś tam jeszcze pojękuje, awanturuje się. Patrzysz na to, jak na scenę z taniej telenoweli, obraz rozmywa się za mgłą. Jak sobie poradzić z zawodem? Jak teraz nie czuć się winnym? Bo może gdybym bardziej dbała o siebie albo zakochała się w kimś stabilniejszym, to by mnie to nie spotkało? Jakoś twojej najlepszej przyjaciółki to nie spotyka. Spotkało ciebie. Może tę zdradę sama sobie zafundowałaś? Może to właśnie moment, żeby wyjechać do USA. Może to, może trudno.

Pytanie nie brzmi, jak sobie poradzisz ze zdradą. Pytanie brzmi, jak poradzisz sobie ze swoim życiem i czy sama nie zdradzisz siebie.