FYI.

This story is over 5 years old.

Varials

Najlepsze i najgorsze rzeczy, które barmani znajdują w toalecie

Bycie barmanem to brudna robota. Zapytałem pracowników baru o najlepsze, najgorsze, najokropniejsze, najbardziej zadziwiające i najbardziej niepokojące rzeczy, jakie znaleźli w łazience pod koniec zmiany
7.5.15

Ten artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim VICE

Bycie barmanem to brudna robota. Drinki się rozlewają, rzygi się ulewają, a kukiełki zataczają. Każdej nocy ktoś włazi w miejsce, w którym nie powinien być, rzygając tam, gdzie też nie powinien, albo wałęsa się w inny irytujący sposób. Mężczyźni i kobiety zza baru bez kropli alkoholu zmagają się z wszystkimi najgorszymi momentami nocnych imprez.

Reklama

Barmani widzą to, czego inni raczej nie będą mieli okazji widzieć. Ale najgorsze rzeczy, które mają miejsce w barach, dzieją się w łazienkach. Zapytałem więc pracowników baru o najlepsze, najgorsze, najokropniejsze, najbardziej zadziwiające i najbardziej niepokojące rzeczy, jakie znaleźli w łazience pod koniec zmiany. Oto co mi powiedzieli (nie podaję ich nazwisk, żeby chronić ich godność. Nie zdradzam również nazw barów, w których pracują, żeby nie stracili roboty).

James:

W miasteczku studenckim przy mojej uczelni znajdowała się jedna z największych spelun, do jakiej kiedykolwiek trafiłem. Było to również jedyne miejsce w okolicy, gdzie po godzinie 22 serwowano mocny alkohol, więc zawsze zbierał się tam komplet ludzi. Moja praca polegała na pojawianiu się rano po imprezie i sprzątaniu łazienek. Generalnie nie było źle – dość szybko przyzwyczajasz się do tych wszystkich zapachów. Ale przeżyłem prawdziwe „wow, o kurwa!", gdy jeden agresywny pijak zarzygał wszystko, a następnie ulotnił się, zostawiając zamknięte od wewnątrz drzwi kabiny. Nie miałem możliwości dostać się do środka (i nie chodzi o ślizganie się po kałuży wymiocin), więc zostawiłem to bez czyszczenia. Potem mnie wywalili.


Nie zmyślamy. Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


Amanda:

W mojej pierwszej pracy w barze – miałam wtedy 16 lat i byłam hostessą na eventach w Nowym Jorku – dziewczyna zemdlała w toalecie. Jako że byłam rodzynkiem wśród męskiej obsługi, musiałam podciągnąć jej spodnie.

Reklama

Rosie:

– Zdarzyło się, że znalazłam kupę na siedzeniu (jak w ogóle można tak postąpić?!). Innym razem po imprezie zamkniętej otworzyłam schowek, a tam siedziały dwie dziewczyny i sikały do filiżanek. Serio! Choć łazienka była na końcu korytarza.

Alex:

Pewnego razu znalazłem kałużę krwi o głębokości ok. 6-13 milimetrów. Rozlewała się po całej podłodze w łazience – zupełnie jak w horrorze. Krwi było tyle, że zraniona osoba z pewnością potrzebowała pomocy medycznej. Żeby było ciekawiej, tamtej nocy nie doszło do żadnej bójki i nikt nie przyszedł ani nie wyszedł z baru zakrwawiony. To mały bar, więc na pewno byśmy coś zauważyli. Mój szef uniósł tylko brwi i powiedział: „Dziwne…", a potem zamknął bar. Raz znalazłem też zdechłego chomika w obróżce.

Emily:

Wkładki do biustu i samoprzylepne staniki… Widywałam je na podłodze w łazience, na podłodze obok baru, a nawet na barze. Widziałam, jak dziewczyny je ściągały i zostawiały.

Lauren:

Dopiero co przyszłam do pracy, było ok. 18. W barze siedziała już (od dziennej zmiany!) jedna stała klientka. Nie zdążyłam jej jeszcze obsłużyć. Jakieś pół godziny później znikła. W barze nie było wprawdzie zbyt wiele osób, ale istotnie ktoś mógł przynajmniej zapytać: „Czekaj, gdzie ona się ulotniła?". Więc poszliśmy do łazienki – była tam tylko jedna kabina. Dziewczyna leżała w centralnym punkcie, a drzwi były całkiem wyważone. W miejscach, gdzie przymocowano kabinę, popękały płytki, a wszystkie śruby zostały wyrwane. Kupiliśmy tani koc piknikowy w sklepie obok i powiesiliśmy go zamiast drzwi. Uchwyt do papieru toaletowego był przymocowany do drugich drzwi, więc nie mogliśmy go zdjąć. Tak więc pamiętaj: za każdym razem, gdy pociągniesz za papier toaletowy, mogą runąć na ciebie drzwi.

Kati:

Poszłam do łazienki i nagle zdałam sobie sprawę, że chyba wdepnęłam w gumę, bo z każdym krokiem mój but przyklejał się do podłogi. Poszłam do łazienki i gdy kucałam w kabinie, poczułam znajomy zapach kupy. Przeszukałam całą kabinę i zorientowałam się, że kupa znajdowała się na spodzie mojego cholernego buta! Czyli to jednak nie była guma. To było gówno! I nie było to psie gówno. Mam sześć psów, więc wiem dokładnie, jak wygląda psie gówno. To było ludzkie gówno! Na moim bucie!

Reklama

Więc zaczęłam świrować i próbowałam zmyć kupę z buta, nie dotykając jej. Ale ta kupa dosłownie niczym guma przylgnęła do podeszwy i nie chciała się odkleić. Opuściłam łazienkę i zobaczyłam dwa balasy na podłodze! Leżały dyskretnie w rogu baru – w życiu czegoś takiego byś się tam nie spodziewał! Przerażona pobiegłam do koleżanki, krzycząc: „Wdepnęłam w ludzkie gówno! Wdepnęłam w ludzkie gówno!". Jedna z barmanek zorientowała się, że pewien pijany dupek zesrał się na podłogę. Zadzwoniła po policję i przyjechali po niego.

Musiałam wyrzucić tego pierdolonego buta. A nie mogłam chodzić tylko w jednym bucie, więc drugiego też wyrzuciłam i spędziłam resztę wieczoru w samych skarpetkach.

Na ścianach ktoś wysmarował kupą coś, co przypominało geometryczny wzór

Monique:

Szef baru upił się w swój wolny wieczór i gdy już chcieliśmy zamykać
lokal, nigdzie nie mogliśmy go znaleźć. Później namierzyliśmy go w damskiej toalecie – stracił przytomność, siedząc na kiblu ze spodniami opuszczonymi do kostek.

Alex:

Znalazłem sześć różnych serwetek przyczepionych do ścian kabiny w toalecie – ktoś pięknie na nich naszkicował dziewczyny, które były tamtej nocy w barze, a wiersze im dedykowane balansowały na granicy obłędu.

Jet:

Widziałem wiele okropnych rzeczy pozostawionych w łazience: zakrwawione majtki, zużyte kondomy z resztkami kupy, a raz na ścianach ktoś wysmarował kupą coś, co przypominało geometryczny wzór.

Reklama

Joshua:

W mojej pracy jest jeden notorycznie obsrywany zlew. Raz znalazłem też całe ubranie ładnie złożone na podłodze w łazience. Czyżby ktoś wyszedł nago?

Nicole:

Raz natknęłam się na laskę, która siedząc we własnych rzygach, nadal wciągała kokę. Cały czas mnie to bawi.

Wszystkie ilustracje wykonał Sam Taylor. Zobacz więcej jego prac na stronie internetowej i na Twitterze