Jak Tokio stało się stolicą azjatyckiego graffiti
podróże

Jak Tokio stało się stolicą azjatyckiego graffiti

Poszedłem na nocny bombing z jednym z czołowych tokijskich writerów, by rzucić okiem za kulisy japońskiej sceny graffiti
02 Wrzesień 2016, 8:25am

WANTO maluje fill-ina. Wszystkie zdjęcia Ray Mock

By zrozumieć azjatycką scenę graffiti, musisz pojechać do Tokio – to prawdziwa mekka graficiarzy w tamtej części świata i źródło tak wielu stylów widocznych na ścianach i w zaułkach Hongkongu, Taipei i Seulu. Najważniejsza ekipa w Tokio nazywa się 246 – w jej skład wchodzą członkowie z Japonii, Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Tajwanu, w tym takie postaci jak MQ, SODUH, PEAR, RESQ, SAYM, YU i ZOMBRA. Przede wszystkim należy jednak wspomnieć o założycielu 246: WANTO.

Jest znany ze swojego spiczastego „W" i charakterystycznego tagu, który jest równie efektywny w poziomie, jak i w pionie. Jego styl wywodzi się z połowy lat '90 gdy, zainspirowany przez amerykańskich graficiarzy WANTO porzucił malowanie kolorowych obrazków na rzecz bombingu tagami i throw-upami.

W 2004 roku urodzony i wychowany w Tokio WANTO odbył podróż po USA wraz ze swoim chwilowym partnerem w malowaniu, SECTem i związał się z czołową amerykańską ekipą MSK. (Wyczyny WANTO i SECTa opisuje książka Who am I. Where am I.). NOE, członek 246, z którym rozmawiałem na Tajwanie, powiedział mi, że WANTO pragnął być kimś więcej niż tylko azjatycką odnogą MSK, więc w 2008 roku założył własną ekipę, 246, która została tak nazwana po wielkiej tokijskiej arterii komunikacyjnej. Do grupy wkrótce dołączyli inni graficiarze o podobnych upodobaniach estetycznych i niespożytej ambicji, writerzy o odważnych, czytelnych throw-upach, już wtedy uważani za najbardziej aktywnych w swoich miastach.

WANTO taguje

Spotkałem się z WANTO pewnej nocy w jednym z lokalnych tokijskich barów, zwanych izakaya, w nadziei, że opowie mi o obecnym stanie graffiti w Tokio. Był spokojny, pewny siebie, odrobinę skory do psot i bardzo skromny – nie chciał udzielić wywiadu w imieniu całej tokijskiej sceny graffiti i nie wyraził zgody, by cytować go w tym artykule. Zamiast tego zaproponował, żebym potowarzyszył mu w jego nocnym bombingu.

WANTO w akcji

Całe popołudnie mocno padało i ulice Tokio wypełniały charakterystyczne przezroczyste plastikowe parasole. Deszczowy wieczór nie najlepiej nadaje się na zwiedzanie, ale dla naszych celów był wprost wymarzony. Ulice były przeważnie puste, a niepodejrzewający niczego przechodnie skupiali się przede wszystkim na deszczu. WANTO wykorzystał swój parasol, by ukryć swoje ruchy, gdy kończył malować podwójny throw-up na żaluzji przy ruchliwym skrzyżowaniu i kucał na rogach ulic, żeby machnąć kilka tagów.


Sztuka nie tylko uliczna. Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


Kluczyliśmy przez ciemne uliczki i podążaliśmy wzdłuż torów kolejki do Shibuyi, aż w końcu dotarliśmy do ulicy, po której ekipa WANTO otrzymała swoją nazwę: do Trasy 246. Niemal każdą ścianę i sklepową żaluzję pokrywały tutaj tagi i throw-upy autorstwa licznych członków ekipy: niektóre z nich ukryte w zaułkach i wyblakłe, inne wrzaskliwie dopraszające się uwagi swoimi śmiałymi, jaskrawymi literami na dobrze oświetlonych budynkach przy samej ulicy. WANTO poruszał się szybko i sprawnie, znacząc ściany markerami i sprejem. W końcu porzucił swój parasol na rzecz większej swobody ruchów i pod osłoną nadciągającej nocy nieprzerwanie bombardował, dopóki nie opróżnił ostatniej puszki z farbą.

WANTO maluje throw-up

Następnego dnia pogoda się poprawiła i odtworzyłem nasze nocne kroki. Tokio to marzenie konesera graffiti. Jego ściany, przejścia i żaluzje były jak największa na świecie księga gości. Praktycznie każdy znaczniejszy writer w Azji w którymś momencie odwiedził Tokio, a niektóre spoty pokrywały również imiona amerykańskich graficiarzy. Podczas mojej podróży przez Azję przez parę tygodni i kilka miast podążałem tropem UFO, nowojorskiego writera, który założył niesławną brygadę 907. Był w Tokio z okazji wystawy sztuki tuż przed moim przyjazdem. Gdzie bym nie spojrzał, widziałem jego charakterystyczne rysunki kosmitów. Zachowujący pełną anonimowość KUMA oraz NECKFACE, uliczny wandal, który podbił galerie wciąż mieli w Shibuyi swój nienaruszony kawałek muru. Można było również dostrzec stałą obecność MQ, legendę sceny graffiti zarówno na wschodnim jak zachodnim wybrzeżu Stanów.

BLAKE, YK, RESQ, WANTO i MQ

Na każdym kroku rzucało się jednak w oczy graffiti lokalnych writerów, takich jak TOM i RUST, kumple WANTO z ekipy 246, a także HENKA, DART, MINT oraz SECT. Zatrzęsienie graficiarzy z pobliskiej Osaki zalewało popularne spoty swoimi charakterystycznymi (choć niemal nieczytelnymi) rozbuchanymi throw-upami. Ostatecznie to japońscy wandale, a nie zagraniczni goście królowali na ulicach. To miejscowi twórcy rozsławili Tokio w świecie graffiti i to od nich zależy, czy miasto zachowa swoją renomę.

Więcej zdjęć z tokijskiej wyprawy Raya zobaczysz poniżej.

Ray Mock założył Carnage NYC i od dziesięciu lat uwiecznia graffiti w Nowym Jorku i okolicach, publikując przy okazji ponad dwadzieścia zinów i książek w ograniczonym nakładzie. Możesz go znaleźć na Instagramie.

RUST, TOM, MQ, ZOMBRA, HYPE

UFO 907

YU

WANTO, TOM

WANTO taguje kosz na śmieci

KUMA, NECKFACE

Harajuku

Shinjuku