Animal Fuckers

Zoofilila przeżywa w Europie dziwny renesans

|
14 Maj 2014, 5:38am

Zoofilila przeżywa w Europie swój dziwny renesans, który paradoksalnie zaczął się gdy aktywistom udało się wprowadzić zakaz tego typu praktyk na terytorium niektórych państw, takich jak jak Niemcy czy Norwegia. W tym czasie przemysł seksu ze zwierzętami rozkwitł w Danii.

Dania to jednak nie jedyne miejsce w którym możesz zerżnąć delfina, konia, świnię czy psa. Więcej niż tuzin stanów w USA prawnie zezwala na pewne formy relacji ludzko-zwierzęcych, w tym: Alabama, Connecticut, Hawaje, Kentucky, Nevada, New Hampshire, New Jersey, New Mexico, North Carolina, Ohio, Texas, Vermont, West Virginia, Wyoming, i Waszyngton DC.

W zeszłym roku Niemcy zdobyły uwagę międzynarodowych mediów w związku z uprawomocnieniem kryminalizacji seksu ze zwierzętami – bez względu na to, czy zwierzę w efekcie stosunku ucierpiało czy nie. Dr Edmund Haferbeck, kierownik niemieckiego oddziału Zakładu Naukowo-Prawnego zajmującego się prawami zwierząt PETA widzi w tym tylko częściowy sukces – twierdzi, że pomimo zakazu uprawiania zoofilii inne prawa zwierząt zostały osłabione. Niemiecka wyższa izba Parlamentu, Bundesrat, uchwaliła ustawę w lutym 2013, zanim została podpisana przez rząd kanclerz Angeli Merkel.

Próby penalizacji zoofilii, niezależnie od dowodów fizycznego znęcania się nad zwierzęciem, były propagowane przez aktywistów od praw zwierząt. To ma sens, prawda? Ale pojawiły się liczne skutki uboczne wprowadzenia tej ustawy, a jednym z nich był głośny protest stowarzyszenia zoofili ZETA (słusznie kojarzącym się z PETA). Jego członkowie otwarcie przyznają się do uprawiania seksu ze zwierzętami, a wielu z nich ma także ludzkich partnerów, którzy wiedzą o ich skłonnościach. Mylił się więc Dave Chappelle, który w swoim słynnym stand-up’ie dla For What It’s Worth powiedział „Możecie sobie ruchać tych ludzi, przynajmniej więcej małpich cipek dla mnie!”. Ludzie, jak się okazuje, mogą ruchać i ludzi, i zwierzęta. ZETA starała się nawet uzyskać status podmiotu zarejestrowanego.

Zoofilia ma niewielu publicznych obrońców, a Oliver Burdinski jest jednym z nich. 

ZETA ma problem z prawem. Grupa uważa, że jeżeli zwierze nie jest krzywdzone, to uznawanie zoofilii za coś złego może być tylko przez „prawo moralne”. To problem w Niemczech, gdzie prawa człowieka zostały mocno zabezpieczone po II Wojnie Światowej, z powodu okrucieństw, które udało się popełnić Hitlerowi właśnie dzięki używaniu moralnych pejoratywów. ZETA twierdzi, że przez to zakaz nie jest zgodny z konstytucją. Ale rząd Niemiec odmawia oficjalnego uznania stowarzyszenia ZETA. 

Dziennikarze, jak Margit Shabanzadeh, obecnie reporter TV2 News w Kopenhadze, byli bardzo bliscy prezentacji rozrastającego się problemu. Reporterka trafiła na kobietę, która trenowała psy do seksu z innymi kobietami. Shabanzadeh twierdzi, że pomimo tego, że pies był zdrowy, nie wydawał się szczególnie szczęśliwy po jej przybyciu. „Pies był zraniony i wydawało się, że kuleje i że ma awersję do ludzi”. – mówi. Wzrost zgłoszeń dotyczących takich przypadków, zawierających nocne naloty na stodoły przez gwałcicieli zwierząt, mocno poruszyły opinię publiczną. Doprowadziło to do debaty przedstawicieli duńskiej sfery politycznej z aktywistami broniącymi praw zwierząt domagającymi się wzięcia przykładu z Niemiec i naciskającymi na ministra rolnictwa, aby zmieniono prawo. 

Duńskie stowarzyszenia broniące przyzwolenia na seks ze zwierzętami trochę przystopowały w nadziei na uzyskanie miejsc w parlamencie. Najbardziej znanym przykładem jest Christian H. Hansen z partii FOKUS, który wcześniej przez kilkanaście lat pracował w duńskiej Partii Ludowej. Hansen podejrzewa, że Sandoe sprzeciwia się zmianie prawa, bo sam uprawia seks ze zwierzętami. Partia FOKUS reklamuje się jako „najbardziej zielona partia” w Danii i jest otwarta na kwestie środowiska. Została stworzona w dużej mierze jako reakcja na przytłaczające skupienie się Duńskiej Partii Ludowej na prawie imigracyjnym – i na niczym innym – jak twierdzi założyciel FOKUSa. Walka nad kwestiami etycznymi dotyczącymi relacji ludzko-zwierzęcych jest daleka od zakończenia. Mitologia dotycząca zoofilii sięga tysiącleci wstecz i dotyczy już greckich bogów, na przykład Zeusa. Histeryczne dyskusje i niezdolność do stawienia czoła tej kwestii to prawdziwi wrogowie w całej tej sytuacji. Jeśli boisz się dostrzec problem, to nie ma możliwości jego rozwiązania.