Poznaj mężczyznę, który biega nago z końmi po Islandii
18+

Poznaj mężczyznę, który biega nago z końmi po Islandii

„Chciałem zostać częścią plemienia, jednym z koni” ‒ mówi fotograf i malarz Nick Turner o cyklu nagich autoportretów. UWAGA: Artykuł zawiera treści tylko dla dorosłych
17.3.17

Artykuł pierwotnie ukazał się na Creators

Islandia to mistyczna, śnieżna kraina, w której mroźne wichry tańczą z mgłami znad gorących źródeł, a noce rozświetlają polarne zorze, równie zapierające dech w piersiach, co nieprzewidywalne. Jednak to nie idylliczne krajobrazy przyciągnęły uwagę Nicka Turnera. Zamiast dokumentować piękno przyrody Islandii, jej wulkany, gejzery i lodowce, artysta postanowił skierować swój obiektyw na islandzką faunę i uwiecznić swoją fascynację dzikimi końmi w cyklu wymownych fotografii, na których biega nago pośród tych zwierząt.

Reklama

„Mam wrażenie, że wokół mojej pracy narosło trochę nieporozumień" ‒ mówi Turner w wywiadzie dla Creators. „Nie chodzi tylko o to, że biegam nago z końmi, czy coś w tym stylu. Właściwie to wręcz przeciwnie. Staram się przekazać ideę, w której biegam z nimi i jestem zanurzony w ich świecie, ponieważ tak właśnie przebiega dialog między nami. Myślę, że w człowieku tkwi mnóstwo pierwotnych, zwierzęcych instynktów".

Jako dziecko Turner zawsze czuł się bardzo dobrze na łonie natury i w otoczeniu zwierząt. Często nad swoich szkolnych kolegów przedkładał towarzystwo koni. „Te uczucia i niepewność po części zostały we mnie również w dorosłości" ‒ wyjaśnia. „Autoportrety, które zazwyczaj wykonuję w naturze albo z końmi stały się czymś w rodzaju eksperymentu, który miał mi pomóc zrozumieć dlaczego, kiedy dorastałem, czułem się tak obco i niepewnie".

Potrzeba introspekcji, jaką odczuwał, przerodziła się w szersze pragnienie, by zrozumieć ludzkie instynkty. W końcu jego prace stały się ogólnym manifestem na temat społeczeństwa. „Chciałem zostać częścią plemienia, jednym z koni, a nie tylko człowiekiem, który stoi pośród nich" ‒ zaznacza.

Turner w swojej twórczości korzysta z wielu środków wyrazu, takich jak malarstwo i rysunek. Sam określa swój styl jako figuratywny ekspresjonizm. Gdy maluje, najpierw wykonuje szkic węglem lub ołówkiem, a następnie całą długością ręki wykonuje szerokie pociągnięcia olejną bądź akrylową farbą. „O wiele ciekawsze dla mnie jest uchwycić energię malowanego obiektu ‒ może to być koń albo po prostu przyroda ‒ niż idealnie oddać jego wygląd" ‒ mówi.

W fotografii Turner kieruje się podobnymi zasadami. Wynajduje plener i robi tyle zdjęć, ile tylko zdoła, nie poświęcając zbyt wiele czasu na takie techniczne zagadnienia, jak kompozycja czy oświetlenie. Dzięki temu jego prace sprawiają wrażenie bardzo naturalnych i organicznych, dzięki czemu odbiorca pozostaje praktycznie nieświadomy granicy między artystą a jego zwierzęcymi modelami.

W młodości Turner spędził wiele lat, podróżując po całej Europie, chodził też do francuskiego liceum. Pozostawiło to trwały ślad na jego twórczości, w której inspiruje się europejską sztuką i kulturą. Swoje autoportrety postrzega jako nowoczesne spojrzenie na rzeźbę starożytnej Grecji bądź też współczesne ujęcie malarstwa Starych Mistrzów. „Choć wciąż skupiam się na środowisku naturalnym, moje prace opierają się bardziej na emocjach i abstrakcji" ‒ mówi. „Malując, poddaję konie i pejzaże daleko posuniętej dekonstrukcji. Mniej zależy mi na samym obrazie, a bardziej na uczuciu, na intensywności, jaka w nich się kryje".

Turner pierwszy raz przyjechał na Islandię w 2011 roku i od tamtej pory regularnie wraca. Około 60 procent mieszkańców wyspy wierzy w elfy, trolle i inne nadprzyrodzone stworzenia ‒ Turnera zaintrygowała również ta otwartość Islandczyków na to, co niewidoczne. „Jako dziecko miałem bardzo bujną wyobraźnię i zaczytywałem się w książkach o magii i przygodzie, więc także pod tym kątem Islandia jest dla mnie bardzo pociągająca".


Polub fanpage VICE Polska i bądź na bieżąco


„Uważam subtelniejsze niuanse obrazu za pełniejsze emocji i ważniejsze, niż bezpośrednie odwzorowanie rzeczywistości" ‒ dodaje. „Chcę, by odbiorca poczuł coś, patrząc na moje prace; by zobaczył nie tylko coś, co mu się spodoba albo go zaintryguje, ale też ukaże mu, jak ważna jest przyroda w całej swej złożoności oraz jak natura i człowiek w ramach dzisiejszego społeczeństwa wpływają na siebie nawzajem".

Filozofia twórcza Turnera wciąż się rozwija w miarę, jak coraz lepiej poznaje samego siebie i otaczający go świat. Szczególnie mocno obstaje przy tym, by nie myśleć za dużo i pozwolić samej naturze ukazywać nam swoje piękno. „Stan zachwytu nad czymś tak nieskończenie większym od ciebie to ważna część twojego rozwoju jako człowieka: dzięki temu zyskujesz więcej pokory i zaczynasz postrzegać świat z nowej perspektywy" ‒ mówi. „Nieustannie staram się nie brać sztuki i samego siebie zbyt serio. Zycie jest takie krótkie; warto czasem się zatrzymać, żeby się nim nacieszyć".

Więcej informacji o projekcie Nicka Turnera znajdziesz w tym filmie, a także na blogu Edition T.

Tłumaczenie: Jan Bogdaniuk