Reklama
sztuka

Przed Banksym i Basquiatem był Shadowman

Poznaj historię Richarda Hambletona, jednego z zapomnianych ojców sztuki ulicznej

tekst DJ Pangburn; tłumaczenie Dominika Skórzewska
10 Styczeń 2019, 12:58pm

Jedno z ostatnich zdjęć Richarda Hambletona wykonane przez Hanka O’Neala

Na długo przed jaskrawą i satyryczną sztuką Banksy’ego, a nawet graffiti Jean-Michela Basquiata i Keitha Haringa, w Nowym Jorku tworzył Richard Hambleton. Jako klasycznie wyszkolony malarz, Hambleton był znany w latach 80. z prac, które mieniły się na podniszczonych, niebezpiecznych fasadach Dolnego Manhattanu, a także ujawniały talent autora do majsterkowania. Najpierw pojawiły się kredowe kontury rodem z miejsc zbrodni (które dotarły też do innych miast), a następnie tajemnicze „obrazy cieni” przedstawiające Shadowmana czającego się w ciemnych zaułkach. Hambleton, którego blask przygasł w tym samym czasie, gdy renoma Basquiata i Haringa stała się nieśmiertelna, a ich dzieła przerodziły się w inwestycyjne nieruchomości, stał się tematem filmu Orena Jacoby’ego. Dokument Shadowman śledzi wzloty, upadki i odrodzenie Hambletona.

Jak opisuje Shadowman, urodzony w Vancouver artysta, pracując w ramach miejskiego grantu, wykonał swoje kredowe obrysy rodem z miejsca zbrodni na trasie wzdłuż zachodniego wybrzeża Stanów – przejechał przez Seattle, San Francisco i Los Angeles. Następnie przemierzył USA, by dotrzeć w 1978 roku do Nowego Jorku w tym samym czasie, gdy scena muzyczna i artystyczna Lower East Side zaczęły się rozgrzewać. Jego białe kontury rodem z kryminału obryzgane krwistoczerwoną farbą pojawiające się między innymi na terenie Dolnego Manhattanu natychmiast wytrąciły z równowagi wszystkich, łącznie z nowojorską policją. To przyciągnęło uwagę mediów i sprawiło, że stał się kimś w rodzaju międzynarodowej gwiazdy sztuki.

1492787197794-Hank-ONeal-Standing-Man-22_Photographer-Hank-ONeal

Stojący człowiek. Fot. Hank O'Neal

Chociaż miał własne studio, Hambleton nadal umieszczał swoją „publiczną sztukę” na ulicach w postaci plakatów naturalnej wielkości, na których widniały jego błękitne podobizny zatytułowane I Only Have Eyes For You (Dla mnie liczysz się tylko ty). Następnie zaczął tagować Lower East Side obrazami Shadowmana. W końcu Hambleton odwrócił się od minimalistycznych, symbolicznych dzieł sztuki, aby zamiast tego stworzyć Beautiful Paintings, wśród których znalazły się ogromne płótna z powalającymi falami oceanu. Po zażywaniu ecstasy w latach 80. Hambleton uzależnił się od heroiny i kokainy, stał się odludkiem, a od czasu do czasu nie miał nawet dachu nad głową. Ale zawsze miał sztukę i nigdy nie przestał tworzyć.

Duża część tych przeżyć jest opisana z niewygodnymi szczegółami w wywiadach, a nawet ukazana w Shadowmanie. Kamera Jacoby’ego ujawnia zgarbionego człowieka-widmo dotkniętego latami uzależnienia oraz rakiem skóry, który niszczył mu twarz. Jest to dość poruszające, ponieważ jak pokazują zdjęcia i materiały archiwalne, poza jego oczywistym talentem artystycznym, Hambleton wyróżniał się swoją urodą, a także miękkim, uwodzicielskim głosem.

Jacoby, rodowity nowojorczyk, po raz pierwszy zetknął się z dziełami Hambletona w 1980 roku, kiedy wpadł do loftu przyjaciela w SoHo. Okolica była zniszczona i opustoszała i właśnie na tych pustych ulicach po raz pierwszy natknął się na dziwaczne malowane cienie. Niedługo później Jacoby zobaczył też obrysy zwłok Hambletona, które zaskoczyły i zainteresowały go w zupełnie nowy sposób. Ale nigdy nie wiedział, że te uliczne dzieła zostały stworzone przez tego samego artystę.

1492787239921-34-East-12th-Street_Photographer-Hank-ONeal

Cień na rogu 34th East i 12th Street. Fot. Hank O'Neal

„Nie miałem pojęcia, kim był, dopóki prawie 30 lat później mój przyjaciel, fotograf Hank O’Neal, zaprowadził mnie do studia Richarda i przedstawił mi go. To było w 2009 roku” – mówi Jacoby, który wkrótce potem zaczął tworzyć film dokumentalny. To była rzadka okazja – być zaproszonym do świata Hambletona. „Gdy tylko go poznałem, poczułem, że jest tam coś niezwykłego. Ostatnie 30 minut filmu obejmuje rozmowę Richarda z dwójką młodych handlarzy sztuki – to był moment, od którego zacząłem. Byłem tam, kiedy przyszli i zaczęli z nim rozmawiać”.

„Czułem się bardzo nieswojo i wiedziałem, że ta interakcja pokazuje coś naprawdę interesującego o świecie sztuki: jak spotyka się ona z handlem. Kompromisy, na które artysta musi pójść lub z którymi musi się liczyć podczas swojej kariery. I jakimś cudem to wszystko wylewało się na moich oczach”.

1492787302143-unnamed-1_Photographer-Ben-Buchanan

Richard Hambleton. Fot. Ben Buchanan

Chociaż Jacoby sam nigdy nie przeprowadził wywiadu z artystą, ale filmował go podczas rozmów z przyjaciółmi. Mówi, że każdy, kto spotykał się z Hambletonem, nie potrafił się obronić przed jego charyzmą. Widać to w wywiadach z byłymi dziewczynami, przyjaciółmi, współlokatorami. Widać to nawet w samym filmie Jacoby’ego, który ukazuje dynamiczny umysł i nieustannie ewoluujący talent Hambletona , a także niespokojną energię, która napędzała go przez dziesięciolecia w Nowym Jorku.

„Niezwykłą rzeczą przy tworzeniu tego dokumentu było to, jak wielu ludzi przez te lata przyciągał do siebie Richard nie tylko dzięki swojej sztuce, ale też dlatego, że związali się z nim jako człowiekiem i współczuli mu w jego sytuacji” – mówi Jacoby. „Każdy, kto miał do czynienia z Richardem, miał niezły wycisk i musiał pokonywać przeszkody, aby cokolwiek się wydarzyło. I robili to ze względu na głębokie emocjonalną więź z tym człowiekiem”.

1492787352145-DirectorCameraman-Oren-Jacoby-filming-Richard-Hambleton-2010

Oren Jacoby filmuje Richarda Hambletona w 2010 roku.

Film powstał, gdy Humbleton żył, ale zakończenie pozostaje otwarte. Jest 2016 rok, a Hambleton, umieszczony przez jednego ze swoich dealerów w hotelu Trump SoHo, mieszka w Chinatown i cierpi z powodu złego stanu zdrowia. Jego walka z rakiem skóry i uzależnieniem zbiera swoje żniwo, jednak on nie przestaje malować.

„Nic nie zaskoczyło mnie bardziej przez prawie osiem lat pracy nad tym dokumentem – ani interakcje z Richardem, ani wzloty i upadki, ani wyzwania i trudności związane z tworzeniem filmu – niż sposób, w jaki się zachowywał na miesiąc przed premierą na Festiwalu Filmowym Tribeca, gdy produkcja dobiegała końca. Wrócił do życia. Stworzył masę nowych prac i zrobił wernisaż w Hell’s Kitchen, gdzie pokazywał swoje dzieła, które powstawały przez półtora roku kręcenia”.

„Po zakończeniu Festiwalu Tribeca, na którym odbywała się premiera filmu, marzył o stworzeniu dzieła na ulicy, czego nie robił od lat” – dodaje Jacoby. „To było dla mnie bardzo satysfakcjonujące – widzieć jak pozytywne dla niego było to doświadczenie. Cieszyłem się, że mogłem mu dać kolejny moment uznania, że poczuł się zaangażowany i chciał pracować”.

Richard Hambleton zmarł na raka w październiku 2017 roku, zaledwie pół roku po premierze Shadowmana. Miał 65 lat. Wystawa odniosła ogromny sukces, dzięki czemu zawędrowała do Europy. Artysta mimo choroby malował do końca swojego życia. Nigdy jednak nie stworzył w ciemnym zaułku nowojorskiej ulicy ostatniego malowidła, o którym marzył.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE US


Więcej na VICE:

Tagged:
Film
VICE US
usa
Graffiti
Banksy
Tribeca Film Festival
Shadows
dokument
basquiat
Cienie
nowy jork
jean-michel basquiat
ulica
lata 80.
kontrkultura
sztuka uliczna
cien
Shadowman
Oren Jacoby
Richard Hambleton