praca

Czy tester Nutelli to rzeczywiście praca marzeń

Prawda musi wyjść na jaw
Jan Bogdaniuk
tłumaczenie Jan Bogdaniuk
20.8.18

Artykuł pierwotnie ukazał się na MUNCHIES Switzerland

Praca idealna nie istnieje. Zawsze znajdzie się jakiś powód do narzekania, nawet sam fakt, że w ogóle potrzebujesz pracy, by zostać pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. Ponieważ jednak konwencjonalne zawody i tak rzadko trafiają do kategorii „praca marzeń”, pozostają nam te niekonwencjonalne. Niektórym marzy się prowadzenie ośrodka pomocy dla małych, biednych foczek. Dla innych spełnieniem snów będzie praca w fabryce Nutelli.

Reklama

Ostatnio świat obiegła oferta pracy na stanowisku testera Nutelli, która na pierwszy rzut oka wygląda cukierkowo. Któż nie chciałby zamieszkać w Albie w słonecznej Italii i przyjąć na swe barki ciężar odpowiedzialności za smak uwielbianego przez rzesze konsumentów słodkiego, czekoladowo-orzechowego kremu? Jednak nie wszystko złoto, co się świeci jak sreberko na nieotwartym słoiku Nutelli.

W opisie stanowiska coś wyraźnie śmierdzi. Nie chcemy wyjść na bandę skwaszonych ponuraków i zrzędliwych nudziarzy, ale prawda musi wyjść na jaw.

Nie zjesz nawet odrobiny Nutelli

Co możemy powiedzieć? W rzeczywistości poszukiwania dotyczą nie testera, a testerów. Według oficjalnego opisu pozycji poszukiwani są tzw. jurorzy sensoryczni, którzy chcą „nauczyć się, jak kosztować kakao, siekane orzechy laskowe i inne półprodukty słodyczy”. Rzecz jasna wszystkie te składniki w końcu trafią do słoika Nutelli, ale nie w pracy nie posmakujesz gotowego słodkiego smarowidła.

Nie licz na stałe zatrudnienie

W ramach trzymiesięcznego płatnego kursu szkoleniowego zostaniesz jurorem sensorycznym i nauczysz się, jak odpowiednio wąchać i smakować. Dzięki kursowi będziesz też umiał „uchwycić w słowach to, co odczuwasz podczas kosztowania półproduktów”. Umowa o pracę zostanie podpisana tylko z tymi, którzy spełnią wszystkie wymagania. Cała reszta nie będzie mogła nawet obejść się smakiem.

Praca jest we Włoszech i po włosku

Praca na stanowisku jurora sensorycznego dla Ferrero, producenta Nutelli, wiąże się z przeprowadzką do Alby we włoskim Piemoncie, pełnym słynnych winnic i sadów. Oprócz Ferrero jedynym dużym pracodawcą w mieście jest firma, która, tak się składa, należy do największych wytwórców podłóg i piłek z polichlorku winylu. Jeśli według ciebie to nie brzmi jak tętniąca życiem metropolia, to sami nie wiemy, co brzmi.


Reklama

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Rzecz jasna mówi się tam po włosku, co wyklucza każdego kandydata, który w znajomości języka Dantego i Petrarki zatrzymał się na poziomie zamawiania pizzy. Dla tych, którzy mają włoski w małym palcu: per favore continua a leggere.

Raczej nie zarobisz kokosów

Jeśli uda ci się z powodzeniem ukończyć kurs i dostaniesz upragnione stanowisko, będziesz pracować dwa dni w tygodniu po dwie godziny. We Włoszech nie ma czegoś takiego jak prawnie ustalona płaca minimalna, ale średnie miesięczne wynagrodzenie wynosi około 2585 euro (nieco ponad 11144 złote). To oznacza w przybliżeniu 16 euro (niecałe 70 złotych) za godzinę, co przekłada się na mniej więcej 256 euro (ok. 1100 złotych) miesięcznie. Tester Nutelli może natrafić na poważne kłopoty natury finansowej, jeśli będzie chciał zjeść coś innego niż „półprodukty słodyczy”.

Będziesz wspierał przemysł oleju palmowego

O tym, dlaczego praca dla Ferrero raczej nie przysłuży się ani nam, ani naszej planecie w ogóle, możesz przeczytać tu, tu, oraz tu.

Bardzo nam przykro, jeśli zabiliśmy twoje marzenia, ale następna praca marzeń na pewno czeka na ciebie tuż za rogiem. Na pewno.


Więcej na VICE: