Kryminał

Ostatni łowca nazistów

Prokurator Jens Rommel chce jeszcze w tym roku postawić przed sądem 99-latka oskarżonego o nadzorowanie obozu koncentracyjnego
14.8.18

W archiwach dawnego więzienia dla kobiet w niemieckim Ludwigsburgu spoczywa 1,7 miliona dokumentów, datowanych nawet do lat 30. XX wieku. Stanowią one kluczowy element dowodowy dla Jensa Rommla, który wraz ze swoim małym zespołem ma za zadanie wymierzyć sprawiedliwość pozostałym przy życiu nazistowskim zbrodniarzom wojennym.

Rommel jest Głównym Starszym Oskarżycielem w Centralnym Biurze Śledczym ds. Zbrodni Narodowego Socjalizmu [nazizmu]. Biuro działa od 1958 roku, a pod kierownictwem Rommla od trzech lat. Rommel zdaje sobie sprawę, że jeśli chce pociągnąć do odpowiedzialności ostatnich nazistów, musi ścigać się z czasem. „Zostało nam jeszcze kilka lat” — powiedział w wywiadzie dla VICE News. „Ale najmłodszy oskarżony ma 91 lat. Coraz trudniej też odszukać kogoś żywego i w kondycji odpowiedniej do postawienia przed sądem”. Biuro ma na koncie 120 tys. śledztw, z czego 6000 zakończyło się wyrokiem. Jak przyznaje Rommel, to „raczej kiepskie proporcje”.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Poszukiwanie byłych nazistów, którzy zbrodnie miały miejsce ponad 70 lat temu, wiąże się z ogromną frustracją, ponieważ śledztwo często utyka w martwym punkcie — dosłownie. „Gdy otwieraliśmy dochodzenia, większość oskarżonych już nie żyła, o czym nie wiedzieliśmy” — powiedział Rommel. Jego zespół przygotowuje materiał dowodowy przeciwko podejrzanemu o nazistowskie zbrodnie wojenne. Akta zostają przesłane do biura oskarżyciela publicznego, które decyduje, czy dowody są wystarczające do rozpoczęcia postępowania. Obecnie o pracę w charakterze strażnika w obozie koncentracyjnym oskarża się czterech mężczyzn, w tym jednego 99-latka. Sprawy często zostają zaprzepaszczone, bo oskarżony umiera przed rozpoczęciem procesu, bądź też lekarze orzekają, że stan jego zdrowia nie pozwala mu stanąć przed sądem.

„Społeczeństwo powojennych Niemiec podjęło trudną decyzję” — stwierdził Rommel. „Postanowiło, że poważne przestępstwa, jak zabójstwo, nie mogą pozostać bez kary. W rezultacie nikt nie może czuć się bezpiecznie, jeśli popełnił zbrodnię przeciwko ludzkości”.


Więcej na VICE: