pytania

Zawodnik MMA odpowiada na 10 pytań, które zawsze chcieliście zadać

„Gdy odzyskałem przytomność po tym, jak pierwszy raz zostałem znokautowany, zapytałem sędziego, czy wygrałem”

tekst Maria Christoph; tłumaczenie Jan Bogdaniuk
21 Sierpień 2018, 11:00pm

Fot. Simon Plestenjak

Artykuł pierwotnie ukazał się na Vice Germany.

Andreas Kraniotakes ma 36 lat i doktorat, jest autorem książek dla dzieci, a także obecnym miestrzem wagi ciężkiej Niemiec w MMA (German MMA Championship, GMC).

Pod pseudonimem „Big Daddy” zaczął trenować i konkurować w mieszanych sztukach walki (MMA) w 2009 roku. Dziś Kraniotakes to jeden z tysięcy profesjonalnych zawodników MMA na całym świecie, walczących w dyscyplinie, która rozrosła się w warty miliardy dolarów biznes, głównie za sprawą sukcesu swojego flagowego turnieju Ultimate Flagship Championship (UFC).

Rozmawiałem z Kraniotakesem, by dowiedzieć się, czy lubi posyłać swoich przeciwników do szpitala, jakie to uczucie, kiedy cię znokautują, a także, czy opłaca się żyć z obrywania po gębie.

Nach dem K.O. des Gegners steht Kraniotakes in Siegerpose neben dem am Boden liegenden
Andreas Kraniotakes w tryumfalnej pozie po znokautowaniu przeciwnika. Fot. Tim Leidecker

VICE: Czy zostałeś zawodnikiem MMA tylko po to, żeby móc się legalnie bić?
Andreas: Nawet jeśli tak, to co w tym złego? Jeśli ktoś chce się bić, sztuki walki mogą stanowić dobre ujście tego pragnienia. W moim przypadku chodziło o to, żeby dowiedzieć się więcej o samym sobie, na przykład: jak bym zareagował w ekstremalnej sytuacji, gdybym został znokautowany. Dzięki MMA dowiedziałem się, że po prostu podnoszę się i idę dalej, nawet jeśli wylądowałem na łopatkach.

Jakie to uczucie złamać komuś szczękę?
Jeszcze tego nie zrobiłem — złamania i pęknięcia szczęki w rzeczywistości nie zdarzają się tak często. Zakładamy porządne ochraniacze na zęby, więc trzeba by się naprawdę postarać, żeby komuś złamać szczękę. Za to urazowe uszkodzenia mózgu to klasyczne nokautowe obrażenia. Czasem podbiję komuś oko albo złamię nos — łamany nos wydaje naprawdę okropny dźwięk. Często też zdarza się, że ludzie tracą przytomność, gdy złapię ich w duszenie i nie klepną na czas w matę. Większość chwytów duszących blokuje dopływ zarówno tlenu, jak i krwi, więc twój system po prostu się zatrzymuje i mdlejesz. Jednak gdy zwolnisz chwyt, przeciwnik szybko wraca do siebie. Poza tym to głównie rozcięcia i otarcia.

Czy jesteś podekscytowany, gdy pokonany przez ciebie przeciwnik trafi do szpitala?
Wygrana zawsze cieszy, ale cudza krzywda już nie. Widziałem wiele walk, ale nigdy nie byłem świadkiem, żeby ktoś się podniecał koszmarnymi obrażeniami zadanymi leżącej przed nim osobie.

Czy organizacje przestępcze próbują rekrutować zawodników takich jak ty?
Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś aktywnie werbował, ale oczywiście na ringu trafiam czasem na gangsterów. Myślę, że to zajebiste, że tacy jak oni ćwiczą ramię w ramię na tej samej siłowni z policjantami, prawnikami i studentami biologii.

Nieważne, skąd się wywodzimy, wszyscy przestrzegamy tego samego etycznego kodeksu. Nie chodzi tylko o to, żeby losowo komuś przywalić. Treningi i walki mogą wyglądać jak chaos i bezprawie, ale to pozory. Jasne, są zawodnicy, którzy wyładowują swoją osobistą agresję podczas spotkania, ale to nie wymyka się spod kontroli. Wszyscy umawiamy się, które rodzaje kopnięć, ciosów i technik są dopuszczalne, a które nie. Na przykład podczas zapasów zgadzam się na podduszanie, ale nie dławienie.

Czy to prawda, że większość zawodników MMA to skrajna prawica?
Na macie spotykasz prawdziwy przekrój społeczeństwa. Zdarzają się wśród nas kretyni, ale są też bardzo inteligentni ludzie. Jeśli jesteś w okolicy, która słynie z dużej populacji neonazistów, jasne, że spotkasz ich również na siłowni. Ale nie potrafiłbym zgadnąć, ilu ich jest w całym sporcie. Sam wywodzę się z rodziny migrantów, ale nigdy nie spotkałem się z dyskryminacją na wydarzeniach MMA. Ten sport opiera się na rywalizacji, poglądy polityczne nie grają tu żadnej roli. Gdyby ktoś używał prowokacyjnych symboli, dostałby zakaz uczestnictwa w wydarzeniach, na których walczę.

Czy opłaca się dzień po dniu obrywać po twarzy? Czy warto to robić tylko dla pieniędzy?
Nie — dla samych pieniędzy nie warto. Mogę wyżyć z tego, co wygram, ale gdybym był w połowie tak dobry w boksie, co w MMA, zarabiałbym pięć razy więcej. Jeśli ktoś wchodzi w MMA dla pieniędzy, to źle wybrał. Robisz to dlatego, że chcesz walczyć, z miłości do tego sportu.

Fot. Artur Lik

Jak bardzo zniszczone masz ciało?
Jest całkiem nieźle jak na kogoś, kto startuje w walkach od dziesięciu lat. Rozróżniamy między prawdziwym wiekiem a latami spędzonymi na ringu. Istnieje różnica między kimś, który ma 30 lat i dopiero co zaczął, a kimś, kto w wieku 30 lat ma na koncie już 40 walk. Zawodnik, który lubi spuścić porządny łomot i sam przyjmuje ciosy, ma w ringu wyższy wiek niż inni. Bokserzy wagi ciężkiej są najlepsi po trzydziestce, a nawet pod czterdziestkę, więc zrezygnuję, gdy nie będę już potrafił dotrzymać kroku chłopakom i przestanę się rozwijać.

Jak wpływa na ciebie tyle ciosów w głowę?
Zauważyłem, że jeśli mam dużo sparingów, to przez kilka następnych dni trudniej mi się myśli.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Jakie to uczucie, gdy zostajesz znokautowany?
Nie czujesz zbyt wiele. Robi się ciemno, a potem budzisz się z częściowym zanikiem pamięci. Gdy odzyskałem przytomność po tym, jak pierwszy raz zostałem znokautowany, zapytałem sędziego, czy wygrałem. Nie miałem pojęcia, co się wydarzyło. Potem oglądając nagranie, zdałem sobie sprawę, że opuściłem gardę i wpakowałem się prosto pod pięść mojego przeciwnika. Widziałem też zawodników, którzy po odzyskaniu przytomności pytali, kiedy zacznie się walka.

Czy lepiej ci się walczy, gdy czujesz agresję?
Wierzę, że ludzie — niezależnie od statusu społecznego, pochodzenia i płci — są agresywni z natury. A gdy nie dajemy ujścia tej agresji, mogą się pojawić problemy. Na niektórych adrenalina wpływa bardzo mocno i wtedy warczą i rycza w klatce. To im pomaga, ale mi nie. Nasze walki trwają od trzech do pięciu minut, jeśli nie są o tytuł; to naprawdę długo, żeby cały czas się wściekać. Jeśli ktoś się tak zachowuje przez pełne dwie minuty, to po nim. Nie muszę go nawet naprawdę uderzyć — mogę dmuchnąć i się przewróci. Jeśli pozwolisz, żeby kierowała tobą ślepa, niekontrolowana agresja, łatwiej będzie cię pokonać.


Więcej na VICE: