Film

Filmy, których nie powinniście oglądać z rodziną w Boże Narodzenie

Oto pięć najgorszych filmów, które na bank zrujnują magię tych świąt

tekst Philippa Snow; tłumaczenie Dominika Skórzewska
21 Grudzień 2018, 10:58am

Kadry z filmów

Gdy zostałam poproszona o nową listę filmów, których nie powinniście oglądać z rodziną w Boże Narodzenie, nie do końca umiałam wybrać spośród szerokiej gamy nieodpowiednich produkcji. Z całym szacunkiem dla Wielkiej ucieczki, Harry’ego Pottera (trochę już straciłam rachubę, która to część z kolei) i tym podobnych, moje preferencje filmowe znacznie odbiegają od klasycznej świątecznej sieczki. Przyznaję się, jestem ponurą, anty-świąteczną, pretensjonalną palantką. Wybór najlepszych filmów, w których pojawiłyby się elementy pornograficzne, kazirodcze lub perwersyjne z udziałem fekaliów okazało się trudniejszym zadaniem, niż myślałam. Z własnego doświadczenia wnioskuję, że reguła dotycząca oglądania filmów z rodziną jest równie od dupy strony, co ta narzucona powszechnie w kinach: przemoc – zajebiście, seks – ajajaj, tak nie może być! Co z tego, że każda rodzina ze względu na fakt bycia rodziną potrzebowała tego drugiego, by w ogóle zaistnieć. Jeśli niektóre z moich propozycji są oczywiste – wiedz, że wybrałam je, bo inaczej się nie dało. Sztuczny 30-centymetrowy kutas! Wigilijna orgia! Seks syna i matki! Porno, w którym ścieżką dźwiękową jest Wagner! Oto pięć filmów, które na bank zrujnują magię tych świąt:

Oczy szeroko zamknięte
Nicole Kidman w roli Alice Hartford wypowiada ostatnią kwestię Oczu szeroko zamkniętych „Ja cię naprawdę kocham. I wiesz, że musimy jak najszybciej zrobić coś bardzo ważnego – pieprzyć się”. Zwraca się nie tylko do swojego filmowego męża, ale ówczesnego małżonka, Toma Cruise’a. I mimo to, że kamera znajduje się za plecami bohatera i nie widzimy jego reakcji, poprzedzające ten dialog 150 minut seansu nie sugeruje, że ta perspektywa byłaby dla niego ekscytująca. W pełni rozumiem impuls do obejrzenia ostatniego filmu Kubricka – klasycznej opowieści o tym, jak chłopiec poznaje dziewczynę. Ona mówi mu, że fantazjuje na temat innych chłopców, a chłopiec na tę nowinę wymyka się spod kontroli i odgrywa surrealistyczną psychoseksualną odyseję, której punktem kulminacyjnym jest jego udział w orgii. A to wszystko ma miejsce w okresie świątecznym, bo przecież jest to świąteczny film. Osobiście nie polecam. Logiczne założenie byłoby takie, że scena orgii będzie najbardziej obraźliwa, jednak uważam, że znacznie gorszy był absolutny brak chemii między małżonkami odgrywającymi pierwszoplanowe role. Czy kiedykolwiek istniała para, która byłaby mniej chętna na zrealizowanie zamiarów Alice?

W 2014 roku „The Globe and Mail” podsumował produkcję z perspektywy czasu: „Stosunek pomiędzy Kidman i Cruise’em był tak pikantny i na siłę jak turniej Bingo”. Film ukazał się w lipcu 1999 roku; Kubrick zmarł 4 miesiące wcześniej, a w sierpniu 2001 Kidman i Cruise rozwiedli się. Wierzcie lub nie, lubię Oczy szeroko zamknięte, ale ten film to klątwa. To dokument przedstawiający śmierć, a dokładniej śmierć małżeństwa. Nie oglądaj tego z rodzicami, bo jeszcze zaczną zastanawiać się nad rozwodem.

Moja matka
Wybór zaledwie jednej produkcji z udziałem genialnej aktorki Isabelle Huppert do tego zestawienia było równie trudno, co znalezienie jednego filmu z Markiem Wahlbergiem, który nie byłby idiotyczny – przypomina 12 prac Herkulesa. Pomyślałam o Elle w reżyserii Paula Verhoevena z 2016 roku, w którym postać Huppert wchodzi w dobrowolną relację seksualną ze swoim seryjnym gwałcicielem. Kolejna była Pianistka z 2001 roku – tutaj bohaterka tnie swoje genitalia brzytwą i kuca obok zaparkowanego samochodu, by się wysikać dla własnej podniety. Ostatecznie zdecydowałam się na Moją matkę, ponieważ nie jestem w stanie wymyślić nic bardziej zawstydzającego i obrzydzającego do wspólnego oglądania z rodzicami niż bardzo francuski i jeszcze bardziej drastyczny film z wątkiem kazirodczym. Oparty na – a jakżeby inaczej – pośmiertnie wydanej powieści o tym samym tytule autorstwa George’a Bataille. Wstęp do artykułu na Wikipedii dotyczący tej książki rozpoczyna się od nieśmiertelnej kwestii: „Helene prosi swojego syna o pocięcie jej jamy brzusznej za pomocą brzytwy, gdy ten się masturbuje. Gdy syn szczytuje, matka podrzyna sobie gardło”.

Boogie Nights
Kiedy powiedziałam, że prawdopodobnie nie można wybrać najgłupszego filmu z Wahlbergiem, nie byłam do końca szczera. Oczywiście, jest to Zdarzenie, film Shyamalana, w którym Mark – wraz z całą ludzkością – jest w stanie wojny z drzewami (tego filmu też nie ma w tym zestawieniu; jest przyjazny dla rodziny, ale też chujowy). Ten wybitny aktor na pewno się ze mną nie zgodzi, ale moim zdaniem jest to jego najlepszy film. Produkcja ta nieszczególnie nadaje się na maraton rodzinny – nie tylko dlatego, że jest epickim pornosem, ale też dlatego, że zawiera jedną z najsłynniejszych zadziwiających scen z udziałem sztucznego fiuta w historii kina. „Kiedy kręciliśmy, cały czas myślałem sobie: to jest zupełnie jak zobaczenie dinozaura w Parku Jurajskim, rekina w Szczękach albo E.T. po raz pierwszy. To jest odsłonięcie” – powiedział Anderson o scenie, w której Mark w roli Dirka Digglera nareszcie pokazuje wszystko. Widziałam Szczęki i E.T. po raz pierwszy ze swoją rodziną – Boogie Nights, dzięki Bogu, oglądałam sama. Rekiny pożerające ludzi i kosmici to jedno. Syntetyczny kutas to zupełnie coś innego.

Nimfomanka – część I i II
Pomijając treść, Nimfomanka Larsa Von Triera raczej nie wyląduje wśród faworytów na świąteczny wieczorek filmowy ze względu na to, że jest okrutnie długi – podobnie jak wcześniej wspomniany silikonowy fiut. Dwie części w wersji reżyserskiej trwają łącznie około siedmiu godzin. Większość materiału przywróconego do pełnej wersji Von Triera to zaskakująco spokojna i filozoficzna debata. Chociaż jest też scena aborcji dokonanej w domu, która jest tak krwawa, że ledwie byłam w stanie ją obejrzeć. Opowieść o kobiecie dumnie uzależnionej od seksu, granej przez Stacey Martin oraz Charlotte Gainsbourg, Nimfomanka prawdopodobne jest najbardziej drastycznym filmem, w którym pojawiają się gwiazdy filmowe – aktorzy pornograficzni są elektronicznie odwzorowani, co sprawia, że widz ma wrażenie, jakby wszystkie sceny seksualne nie były odgrywane przez dublerów. Ta celowo beznamiętna produkcja to prawdziwy test wytrzymałości – brutalny niczym autentyczny film pornograficzny, równie często elektryzujący, co frustrujący – nawet najbardziej wolni od uprzedzeń członkowie rodziny wolą obejrzeć to w samotności. Nie odważyłabym się stwierdzić, że nie spodoba się żadnej babci – może twojej tak. Nie oznacza to jednak, że powinien być wyświetlany po Kevinie samym w domu.

Bijitâ Q
Moja 60-letnia matka – niezwykła kobieta, która uwielbia ekstremalne kino studyjne – po raz pierwszy przedstawiła mnie Takashiemu Miike, pokazując mi Grę wstępną, gdy byłam nastolatką. Moja rodzina mimo to, że tak odmienna, wiedziała, że najrozsądniej będzie pominąć późniejszy, większy wysiłek Miikego. Bijitâ Q zaczyna się od pytania do widzów, czy kiedykolwiek uprawiali seks ze swoimi ojcami. Mężczyzna proponuje seks własnej córce, która pracuje jako prostytutka. Mężczyzna pije mleko, które jego kochanka produkuje w procesie laktacji. Stosunek z martwą kobietą zostaje przerwany przez nieoczekiwany ruch jelit. Jeśli to nie jest najbardziej groteskowy film, jaki kiedykolwiek widziałam, to jestem pewna, że plasuje się w pierwszej piątce. Mimo to, że nie jestem w stanie powiedzieć, że mi się nie podobał, nie jest mi łatwo go polecać. Mały dodatek: Boże Narodzenie to czas na jedzenie i w sumie – Jezusa – i przez to średnio pasuje do humoru opierającego się na żartach o fekaliach. Świąteczny pudding nie będzie równie kuszący po obejrzeniu Bijitâ Q. Tak samo, jak... w sumie wszystko, kiedy teraz o tym myślę.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na i-D