Jak mówi teoria kolorów, postrzeganie barw to wrażenie wzrokowe powstałe w mózgu na skutek działającego na oko promieniowania. Czy podobnie jest z muzyką? Swoją teorię na ten temat na pewno ma szczeciński duet Catz 'N Dogz, którego najnowszy album "Basic Colour Theory" już niedługo zawładnie wami na dobre.Wojciech Tarańczuk i Grzegorz Demiańczuk, niestety w Polsce wciąż dla zbyt wielu anonimowi, rozkręcili już niejedną imprezę od Detroit, przez Glastonbury, aż po Ibizę, gdzie czują się już właściwie jak w domu. Wystarczy zerknąć na trasę koncertową duetu, żeby ogarnąć, z jakim kalibrem mamy do czynienia. Na szczęście są i tacy, którzy Catzów dobrze znają i uwielbiają, wymieniając jednym tchem wśród najbardziej cenionych projektów nie tylko polskiej, ale i światowej elektroniki Dla tych osób trzeci studyjny album szczecinian to prawdziwa petarda. Ich zaskakująca kariera to też senne marzenie setek małolatów. Bo kto w dzieciństwie, nieudolnie bawiąc się programami audio, nie wyobrażał sobie siebie za didżejką, grającego dla tysięcy osób? Ci panowie z powodzeniem odpowiedzą: "można!".Album "Basic Colour Theory" kontynuuje przygodę duetu z housem wszelkiej maści, przynosząc kilka niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. Jest też o wiele więcej wokali, niż mogliśmy się spodziewać. Często nawet przejmują one inicjatywę i zdecydowanie dominują nad pozostałymi warstwami utworu. Od wydania poprzedniego albumu minęło już pół dekady. Przez ten czas Grzegorz i Voitek spotkali na swojej drodze masę inspirujących ludzi, zagrali dziesiątki setów i nabrali doświadczenia, co bezpośrednio przekłada się na jakość brzmienia. Efektem ich muzycznych poszukiwań jest materiał, który imponuje dojrzałością i przemyślaną strukturą. To zupełnie nowa jakość w polskiej muzyce.Charakterystyczne radiowe pikanie w otwierającym płytę "Good Touch" oznajmia, że wybiła pora na spotkanie z elektroniką najwyższej próby. Głęboki, silny wokal pochodzącej z Wilna Egle Sirvydyte znakomicie "żre się" ze stonowanym podbiciem. Wchodzące subtelnie "Stay" stawia dość jasny przekaz: na zachodzie bez zmian - serwując trochę rasowego house’u, jaki dobrze znamy z poprzednich nagrań duetu. Coś dla siebie znajdą też fani połamanych i szalonych bitów, jakie słyszymy w "Nobody Cares". Przez lata wojaży dookoła globu panowie zarazili swoją energią nie tylko słuchaczy, ale i artystów. Nic więc dziwnego, że część z nich postanowiła wspomóc Catzów podczas nagrywek. Weźmy takie "Killing with Kindness", w którym słyszymy Phat Kata, jednego z najlepszych ziomali J Dilla - sam numer to klubowy sztos, w którym od rozmytych synthów przez wokale wszelkiej maści i barwy płyniemy w kierunku robotycznego "From Your Heart" z gościnnym udziałem kultowego Peter, Bjorn & John. Chcieliście prawdziwego kosmosu, to go macie. Z powrotem na ziemię ściągnie was czarujący wokal Javeona w "Coming Back". Złapaliście zadyszkę? A to nawet nie półmetek!Uczciwie trzeba przyznać, że ten album to materiał dla prawdziwych maratończyków. Tacy, którzy na imprezach wychodzą przed 3, tłumacząc, że "zaraz ostatni nocny" nie mają tu czego szukać. "The Solution" zdaje się wskazywać im drogę - albo się bawisz, albo idź na zajęcia klubu szachowego. Jeśli wybraliście pierwszą opcję - wasze szczęście. Nagrany z Curtisem Jonesem aka Green Velvet "Keep On" to tłusty bit bez niepotrzebnych ideologii - wystarczy, że jest i już - wszystko się zgadza. Różnorodność na albumie dorównuje niemal asortymentowi gierek na Pegasusa na Stadionie X-lecia. Lubicie ponapierdalać baniakiem? Bardzo proszę! "Get It Right" już macha wam na powitanie. A jakby tego mało, rozbujani wtaczamy się na równie legendarne "The Joy", do którego klip bardzo przypadł do gustu naszym kolegom z Thump. Zresztą kto nie uległby dziewczynom tańczącym z TAKĄ ekspresją na ulicach LA.Wspominałem coś o wokalach? Tu na najsmaczniejszy kąsek trzeba cierpliwie poczekać, aż do "Open Door", w którym gościnnie pojawili się nieocenieni mistrzowie partii śpiewanych - Cloud Boat. Wibrujący bit pozwoli wam natomiast odrobić pracę domową z Buriala. I jakby tego wszystkiego było mało, Catz 'n Dogz na zakończenie wysmarowali współpracę, za którą wielu oddałoby nawet swój album z Pokemonami i wszystkie karty z Dragon Balla - Jono McCleery, którego głos zostawia daleko w tyle Jamesa Blake'a i którego trzeci (zbieg okoliczności?) album ukaże się dokładnie tydzień przed "Basic Colour Theory".Wszystkim mniejszym i większym patriotom na pewno zrobi się cieplej na serduszku, gdy usłyszą kończące regularną część płyty "Czas Poczeka (Chyba)". To może nie muzyczny szczyt marzeń, ale na szczęście są jeszcze bonusy. W tym jeden dedykowany polskiej edycji płyty, by jeszcze bardziej połechtać nasze narodowe ego. Wysycone energią "Cravings", do którego panowie zaprosili Natalię Przybysz, wyrasta na totalny highlight całego materiału - tym bardziej cieszymy się, że mamy go na wyłączność. Podobnym powerem uderza drugi bonus, tym razem dla iTunes - "Not Really Sure". Czyżby? Ja jestem zupełnie SURE, że panowie dali radę, jak nikt inny. Pokłony!
Reklama