Reklama
Recenzje

Average Rap Band - El Sol

O rapie z Australii jakoś za dużo się u nas nie mówi i nie pisze. Szkoda, bo na Antypodach jest tyle perełek, że być może nie wystarczyłoby wakacji, żeby je wszystkie przesłuchać.

tekst Dawid Bartkowski
21 Czerwiec 2016, 8:47am

Jasne, że swego czasu bardzo popularne wśród polskich słuchaczy byli np. Hiltoop Hoods i M-Phazes, ale teraz jest jakby trochę ciszej. Dobrze czy też nie - nie mnie oceniać, bo zawsze stałem trochę z boku i patrzyłem na ich scenę trochę kątem oka, ale w tym roku to właśnie australijsko-nowozelandzkie kombo najbardziej mnie zauroczyło swoją produkcją. Przykro mi Kendricku, ale moimi ulubieńcami A.D. 2016 są typy z Melbourne.

Słucham od marcowej premiery, czyli już ponad dwa miesiące i ciągle mi mało. Jak na razie to tylko "El Sol" zapewniło mi w tym roku tak dużo muzycznego słońca, a za najlepsze przykłady, dlaczego się tak dzieje, niech posłużą genialna okładka idealnie ukazująca zawartość folderu (niestety, ale kompaktu i winyla nie ma, zostają tylko darmowe formaty cyfrowe oraz… kaseta) oraz linijki z tytułowego kawałka: "The Sun / traveling light years / to be right here with me / dripping space nectar / forgetting desperate winters now". Co wy na to?

Pod względem rapu nie ma tutaj nic odkrywczego ani czegoś, co zdecydowanie wynurza się ponad poziom przyzwoitości, bo Tom Scott i Lui Tuiasau są co najwyżej całkiem nieźli w swoim fachu, ale przy innych podkładach być może by przepadli. Największą ich wartością jest to, że idealnie potrafią się dopasować do leniwych i melancholijnych beatów zapewnionych przez niejakiego Macka Wintersa, którego zaprezentowaną tutaj paletę możliwości kompozycyjnych mogą pozazdrościć bardziej znani koledzy z branży.

Ile jest rapowych płyt, które łączą w sobie baleary, cloud i ambient? Niewiele, a tutaj mamy pełen popis producencki, który idealnie komponuje się z tematyką prezentowaną przez raperów i bez żadnej hierarchizacji poszczególnych numerów można stwierdzić, że obcujemy z dziełem kompletnym, przynajmniej w swojej kategorii.

Choćbym bardzo chciał to jednak wad nie znajdę żadnych. Żadnych. Dla mnie debiutanckie LP (a przy okazji warto się zapoznać z zeszłoroczną epką "Stream Of Nonsenseness") Average Rap Band jest najciekawszym z tych wszystkich albumów drugiego szeregu, o który postarali się kolesie, którzy nie silą się nie wiadomo na co, ale stawiają przede wszystkich na to, co w hip-hopie było kiedyś ważne, a powoli jest zapominane i spychane na bok. Naturalny luz. Cudo.

Average Rap Band - El Sol, 2016, wyd. niezależne

Tagged:
Music
Hip-Hop
Noisey
Rap
Average Rap Band
El Sol