FYI.

This story is over 5 years old.

Holy Shit

Klip Grimes do "Kill V. Maim" wykracza daleko poza zdrowy rozsądek

Wyobraźcie sobie Crasha Bandicoota w scenerii z "Blade'a Wiecznego Łowcy", gdzie heroina ubiera się u Versace. A to dopiero początek...

Dobra, pora na małą zabawę. Na chwilę zamknij oczy i wyobraź sobie swoją ulubioną grę wideo. Jedną z tych, gdzie główny bohater wygląda jak postać anime i nosi na głowie gogle narciarskie. Prawdopodobnie dobre będzie tu któreś z środkowych Final Fantasy, albo jakieś japońskie RPG, maksymalnie z roku 2000. Zaraz, zaraz, poczekaj - zmiana planów. Lepsi będą Szybcy i Wściekli: Tokyo Drift, w którym wszystkie panie są ubrane jakby właśnie wybierały się na festiwal Burning Man. Właściwie, możesz też sobie wyobrazić Matrixa, ale tu wszyscy koniecznie powinni być skąpani we krwi. A co gdyby Xena Wojowniczka zapisała się do grupy tanecznej? Dobra. Pomyśl o Kingdom Hearts, ale z o wiele lepszą choreografią. To ostatni dzwonek przed apokalipsą. A może już po? Pisząc to zastanawiam się, co gdyby rysowanie łuku i strzały było oficjalnym krokiem tanecznym? A na koniec wyobraź sobie lidera orkiestry marszowej (takiej z amerykańskim filmów) bez oczu. Ok, możesz otworzyć swoje.

Reklama

Zapewniam was, że o czymkolwiek tylko pomyśleliście, nie może się to równać najnowszemu klipowi Grimes do utworu "Kill V. Maim". Właściwie trudno przygotować się na coś, co przypomina Crasha Bandicoota wrzuconego do świata Blade'a Wiecznego Łowcy, gdzie heroina ubiera się w domu mody Versace. No dobra, może lepsze będzie porównanie do Mad Maxa, ale z udziałem tancerek z metra w Toronto. Spójrz – cholernie trudno znaleźć słowa odpowiednie, by to wszystko w miarę obrazowo opisać. Sztuka wymaga poświęceń, co sprawdza się w przypadku klipu do pochodzącego z albumu "Art Angels" Grimes kawałka. Wideo rzecz jasna wyreżyserowała, stworzyła i odegrała Claire Boucher we własnej osobie. To chore. Zobaczcie sami.

Kyle Kramer na Twitterze.