Reklama
Recenzje

Basia Bulat - Good Advice

Folk usunął się na dalszy plan, utwory nabrały lekko psychodelicznego posmaku, pojawiają się odniesienia do funku, gospel, soulu i Również dlatego "Good Advice" to najbardziej stadionowa płyta Basi.

tekst Michał Wieczorek
11 Marzec 2016, 8:15am

Już rzut oka na okładkę czwartej płyty Basi Bulat każe podejrzewać, że na "Good Advice" zaszły spore zmiany. Z krwistoczerwonego tła spogląda pewna siebie kobieta. Wcześniej Basia na okładkach swoich płyt wyglądała na nieśmiałą dziewczynę.

Zmiana rzeczywiście jest. Choć impulsem do napisania "Good Advice" był rozpad związku artystki, to jest to jej najbardziej popowa i przystępna płyta. Dryg do pisania chwytliwych melodii Bulat miała od zawsze, ale to tutaj grają one najważniejszą rolę. Każdy numer od razu wpada w ucho, od porywającego "La La Lie" do melancholijnego i pełnego nadziei "Someday Soon". A duetu "Infamous" i "Fool" może jej pozazdrościć większość płyt stojących w kolejce po tytuł albumu roku 2016. Pełno tu smaczków, jak saksofon w "The Garden", który świetnie podkreśla i ubarwia tę nad wyraz skromną kompozycję. Albo indierockowa gitara w "Long Goodbye".

Fundamentalnej zmianie uległo brzmienie. Piosenki napędzają teraz stare instrumenty klawiszowe, syntezatory z lat siedemdziesiątych i perkusja brzmiąca tak potężnie, jak na "Born in the U.S.A." Springsteena. Dzięki temu piosenki, mimo że dotyczą przecież rozstania, są pełne tanecznej energii. Folk usunął się na dalszy plan, utwory nabrały lekko psychodelicznego posmaku (te klawisze w "In the Name Of"), pojawiają się odniesienia do funku, gospel, soulu. Również dlatego "Good Advice" to najbardziej stadionowa i najbardziej amerykańska płyta Basi. Żeby otrzymać ten efekt, album nagrywała w samym sercu Stanów, w Louisville w Kentucky pod okiem typa z My Morning Jacket. Co najbardziej mnie cieszy, to to, że mimo tych wielu zmian i przetasowań, nie cierpi muzyczna osobowość artystki. Od samego początku do samego końca wiadomo, że to jej płyta.

Myślałem, że folkowego klimatu będzie mi brakowało na czwartej płycie Basi Bulat. Fakt, trochę szkoda brzmienia cytry akordowej, które Bulat uczyniła swoim znakiem rozpoznawczym, ale w zamian dostałem 10 świetnie skrojonych altpopowych piosenek. Więcej takich zmian u innych artystów poproszę.