TYPOWY MIREK – HANDLARZ PRZEDSIĘBIORCA vol.5

Rodzinę to ja mam dużą. Mam sześciu braci i dwie siostry, także teraz takie czasy, że co tydzień mam wesele jakieś. Trochę mi to komplikuje biznes, bo rano w niedziele zwykle na giełdę jeżdżę. W każdym razie jak we święta na sumę wszyscy się zbierzemy to przejmujemy całą nawę boczną w kościele. Wczoraj właśnie mieliśmy wesele Mariusza, chrześniak urwis jeden z przymusu musiał się brać za taką Żanetę z sąsiedniej wsi. Na dyskotece się poznali energy 3000. Jakoś się musieli dogadać, że po 2 miesiącach ta zaciążyła. Miał chłopak plany zawodowe, dopiero co po maturze, a tu jeb taka wiadomość. Już kurs wózków widłowych zrobił, bo wakat w Norwegii miał nagrany a tak to będzie niańczył bachora.

Ale tak teraz jak patrzę na nich, to może to małżeństwo wcale nie taki głupi pomysł. Chłopak przestanie jeździć do tych dyskotek. Tam to tylko strach. Tyle się teraz złego pisze o takich miejscach. Bachor nauczy go odpowiedzialności. Ona też nie taka zła. Pracowita, sumienna, w ostatniej klasie w technikum fryzjerskim, także zawód też będzie mieć. A przychodzi czasem poprać mnie tapicerki na plac to widzę, że roboty się nie boi. Mam tylko nadzieję, że nie będzie go lać, bo on to chudziutki jak ten Małysz, a ona to wielka kolubryna, metr osiemdziesiąt, więc może się nie wybronić. Po buty na wesele to musieli do Łodzi jechać, bo u nas szpilek w czterdzieści trzy nie było. 

Videos by VICE

Mariusz to jak każdy u nas w rodzinie chłop, zapalony fan niemieckiej motoryzacji. Mówi do mnie jeszcze przed ślubem. 

– Wujku za piniądze ze kopert weselnych to ja idę wybrać u ciebie jakiegoś ładnego paska. To i rabat może jakiś dasz, he he. 

Tak się chłopak napalił, że już dwa miesiące temu zamówił na allegro leksusy na tył i ledówki na przód. Śmieje się, że będzie oświetlony jak ten Mikołaj we Święta co kolę wozi tirem, he he. 

No i wybrał sobie takiego srebrnego, to i do wesela już nim pojechał. 

Na wesele przygotowanie mam opanowane. W końcu ten sam garnitur od 20 lat, tylko Krysia w panikę wpadła, bo weselną garsonkę, która zakłada na wesela i Sylwestra, coś mole zjedli. Ale założyła takie bolerko i tulejkę czy tunikę i jakoś było. Chyba nikt się nie jorgnął nawet.

Wesele powiem wam bardzo w porządku. Żanetę pannę młodą jak zobaczyłem na kobiercu to nie poznałem. Ładnie ją przygotowali. Takie fajne sprężynki jej czerwone zrobili ze włosów, popsiukali jakimś plakiem i cała we brokacie była, ale ogólnie to chyba fajnie.

 Chłopak w tym srebrnym garniturze to jak bankier albo jaki biznesmen z Zachodu. No naprawdę, udana para i chyba wyglądali na szczęśliwych.

Tylko wyszli z kościoła to młody od razu do pasiorka i za fajerę. Patrzę co robi, a ten ze szczęścia pod kościołem na parkingu bączki zaczął kręcić. No taki wariat. Połowa balonów od razu pozrywana, huku pisku narobił, no ale co zrobisz, w końcu to jego dzień, niech ma.

Sala to wystrojona jak siemasz Wiktor. Jak widzę takie pełne buteleczki czystej, przy tych fantach ładnie poustawiane to se myślę, że dla takich chwil warto żyć.

 Stoły zastawione suto, jak się bawić to się bawić. Kapela też nie była zła. 

Miał być Feel, ale za dużo krzyknęli, zresztą mieli już rezerwację na Święto Papryki w Potworowie. Kapela to ważne, żeby śpiewać umiały i grać. Dobrego mieli wodzireja, co fajne konkursy wymyślał. Już nie tylko latanie dookoła krzeseł. Tak sie teraz młodzież bawi:

Kwestią czasu natomiast było, kiedy młody chwyci za kluczyki wyjdzie się przejechać. Przyszedł do mnie koło piątej do stolika i mówi.

– Wujku pasek musi być zdrowy. Wyjechałem tu się przewietrzyć i przetrzeźwieć. Pięciu chłopa weszło i ten gruby Albercik- syn komendanta, 160 tu na prostej wyciągłem a jeszcze czułem pod nogą, że by poszedł. Porządny wóz wujku, słucha się nogi, nie powiem.

Generalnie u nas na weselach, tak koło piątej, imprezy przenoszą się na parking, gdzie każdy ma okazję pochwalić się warkotem swoich gniadych w TDI. Dobre jajca mieliśmy, znalazł się taki magister, nie wiem skąd ten Mariusz go wziął, w każdym razie wdał się z nami w dyskusję, że teraz to renówki i citroeny prześcigną paski. No i komedia jak nie wiem.

O ósmej rano gdzieś jeszcze spotkałem naszą parkę za winklem, jak młody trzymał włosy tej Żanecie. No biedna, chyba się struła bigosem. Po tym zajściu to już bym jej nie poznał. Tak jakby trochę makijaż jej zszedł,ł to już inny człowiek był. 

Ogólnie proszę ja Was wesele udane. I chyba awantur też nie było. Bo liczba sztachet w płocie po imprezie się zgadzała.

Jeszcze prośba do Was, kto bawił się ze mną, zagubiłem marynarkę i lewy mokasyn. Gdyby ktokolwiek odnalazł to piszcie na fanpejdżu.

Idę się jeszcze zdrzemnąć, bo za godzinę przyjeżdża wokalista z wesela oglądać paska w kombi i ten magister cały w rozliczeniu chce zostawić citroena, bo golfa sobie upatrzył u mnie. 

wiecej Mirka:

TYPOWY MIREK – HANDLARZ PRZEDSIĘBIORCA vol.4

TYPOWY MIREK – HANDLARZ PRZEDSIĘBIORCA vo.3

TYPOWY MIREK – HANDLARZ PRZEDSIĘBIORCA vol.2

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.