FYI.

This story is over 5 years old.

Sponsorowane

Jak przechytrzyć burzę?

Według badaczy południe Polski przypomina klimatem stany USA nękane przez tornada. Niedługo możemy spodziewać się jeszcze gorszych nawałnic i doczekaliśmy się już grupy własnych „łowców burz”

Kiedy po sierpniowych burzach ogarnianie zniszczeń trwało kilka tygodni, chyba już nikt nie miał wątpliwości, że polski klimat się zmienia, a zamiast ciepłego letniego deszczu, już niedługo na nasze głowy mogą częściej niż krople spadać połamane konary drzew. Według badaczy południe Polski przypomina klimatem stany USA nękane przez tornada, jednak w Stanach system powiadamiania o niebezpieczeństwie jest rozwijany od lat i działa całkiem nieźle. Za to u nas nawet zima rok w rok „zaskakuje drogowców", więc tym bardziej powinna włączyć się nam czerwona lampka z tyłu głowy, żebyśmy zaczęli naprawdę poważnie myśleć o ewentualnym zagrożeniu.

Reklama

Na ratunek przychodzą łowcy burz, których mogliście do tej pory znać wyłącznie jako bohaterów amerykańskich filmów katastroficznych. Tymczasem ich polska drużyna, Sieć Obserwatorów Burz namierza obszary, gdzie zagrożenie jest duże, po czym ruszają na miejsce, żeby ratować ludzi, ich dobytek i pomagać w zwalczaniu efektów nawałnic. Działają w ramach wolontariatu, liczą sobie ponad 230 osób, a ich działania w sieci obserwuje ponad 25 tysięcy.

Jednym z nich jest Piotr Karcz, który czując lęk przed burzami, postanowił oswoić swoje przerażenie, goniąc za nawałnicami: „Burze uczą cierpliwości, dyscypliny i samozaparcia. Trzeba być świadomym szkód, jakie burze i zjawiska im towarzyszące mogą poczynić". Jednak nawet najlepsza ekipa nie da rady w walce ze zmienną pogodą, jeśli nie będzie miała odpowiedniego systemu monitorowania sytuacji.

„Z burzy na burzę rośnie potrzeba niezawodnego systemu ostrzeżeń, który opierałby się na połączeniu ogólnodostępnych danych meteorologicznych i nowcastingu prosto z terenu. Aktualne informacje, które zawsze są pod ręką to szansa na ostrzeżenie wielu osób, a to przecież w całej tej sytuacji jest najważniejsze" - mówi Daria Babś, która koordynuje SOB.

Jednym z elementów, które mają zapewnić większe bezpieczeństwo, jest aplikacja Groomsh na Messengera. „Większość ludzi nie jest w stanie ocenić siły burzy, która zmierza w ich stronę, a często nawet doświadczeni obserwatorzy muszą się posiłkować radarami czy detektorami wyładowań. Dlatego ostrzeganie nowcastingowe, czyli obejmujące najbliższe kilka do kilkunastu minut, jest tak ważne", twierdzi Robert Marcinowicz z SOB-u.

Powoli do coraz cięższych warunków pogodowych przygotowują się już też producenci używanego przez nas sprzętu. Na przykład Nokia 8, pojawiająca się w spocie Groomsh, jest wodoodporna i odporna na kurz, a jej przednia i tylna kamera nagrywają w tym samym momencie obraz tak samo dobrej jakości. Dzięki temu możecie pokazać nie tylko to, co się dzieje wokół was, ale też na żywo własną reakcję.

Sprawdź burzowy radar na Facebook Messengerze.