Hitler używał wilkołaków, wampirów i astrologii, by robić Niemcom pranie mózgu

Naziści chętnie odrzucali fakty i sięgali po okultyzm i ludowe przesądy, by jakoś uzasadnić swoje teorie o rasie panów

|
06 Lipiec 2017, 12:00am

W poświęconej nazistom i zjawiskom nadprzyrodzonym książce Hitler's Monsters (Potwory Hitlera) wykładowca historii Eric Kurlander bada, w jaki sposób obsesja niemieckiego społeczeństwa na punkcie okultyzmu i pogaństwa przyczyniła się do sukcesu Hitlera. W swojej pracy Kurlander opisuje kulturę, która odrzuciła nauki przyrodnicze na rzecz opartych na wierze paranauk ( Grenzwissenschaft, dosł. nauki graniczące; nie mylić z naukami granicznymi) i pokazuje, że właśnie to pozwoliło nazistom na stworzenie mitu o rasowej wyższości Niemców. Termin „nauki graniczące" został ukuty w latach 30. XX przez okultystów i obejmował takie dziedziny jak parapsychologia, astrologia czy jasnowidzenie – to ostatnie cieszyło się szczególnym powodzeniem w wyjątkowo nieprzychylnie nastawionym do faktów rządzie Hitlera.

Kurlander cytuje pronazistowskiego (przez pewien okres) pisarza Gottfrieda Benna, który zauważył: „Doszło do pewnego regresu w postępie intelektualnym. Ci, którzy pragnęli władzy […] sięgnęli wstecz, aby znaleźć jakieś oparcie w mitycznej ciągłości". W nazistowskich Niemczech wyrażało się to poprzez wiarę w wilkołaki, większe zaufanie do magii niż do nauki, oraz wielkie wpływy Towarzystwa Thule, według którego rasa aryjska wywodziła się z zaginionej wyspy Thule. Kurlander określa te wszystkie poglądy wspólnym mianem „nadprzyrodzonych wyobrażeń".

Książka, która ukaże się 18 lipca nakładem wydawnictwa Yale University Press, jest opowieścią o tym, jak neoromantyczny, populistyczny volkizm [irracjonalna i rasistowska ideologia niemiecka – przyp. red.] doprowadził do tego, że organizacje paramilitarne przejęły najróżniejsze przekonania religijne i magiczne, tym samym zupełnie odcinając się od rzeczywistości. Pierwotnie volkizm legitymizował trochę mniej szkodliwe teorie, jednak wciąż dotyczyły one różnych kwestii rasowych. Przykładem może być teoria lodowa Hannsa Hörbigera, według której podstawę wszystkich zjawisk na świecie stanowiły olbrzymie bloki niebiańskiego lodu i to one wyjaśniały ludzką historię. Kurlander odnotowuje również, że pojawiły się próby wydalenia okultystów z partii (między innymi z inicjatywy Reinharda Heydricha, szefa Biura Bezpieczeństwa SS). Niestety spełzły one na niczym, ponieważ antynaukowa nazistowska religia potrzebowała przesądów, aby móc uzasadnić własne istnienie.


Gdy rozum śpi, budzą się demony. Polub fanpage VICE Polska i nie daj mu zasnąć


Chociaż Amerykanie przedstawiają hitlerowskich mistyków z przymrużeniem oka ( Indiana Jones, Wolfenstein 3D czy Hydra w komiksach i filmach Marvela), w rzeczywistości nazistowski mistycyzm był niezwykle groźnym zjawiskiem. Stanowił ideologię, która opierała się wszelkim logicznym zarzutom, a do tego dostarczała rzekomo naukowego uzasadnienia dla populizmu (przede wszystkim poprzez wiarę w rozpowszechnione mity oraz wspólne przeznaczenie narodu).

Kiedy rozmawiałem z Kurlanderem, stało się jasne, że jego projekt nie przypomina mistycznych, tajemniczych historii, które wypełniają księgarnie okultystyczne, lecz stanowi bardzo wnikliwą analizę tego, dlaczego naród znajdujący się w kryzysie porzucił rzeczywistość na rzecz mitów oraz jakie miało to konsekwencje.

VICE: Czy Hitler i inni naziści rzeczywiście wierzyli w wilkołaki oraz wampiry?
Eric Kurlander: Istnieją dowody na to, że wielu Niemców, w tym niektórzy czołowi hitlerowcy, wierzyli w istnienie nadprzyrodzonych istot i sił (szczególnie w odległej przeszłości). Nie próbuję przez to powiedzieć, że wszyscy w partii podzielali wiarę w wampiry i wilkołaki, jednak nie bez powodu to właśnie Niemcy odwoływali się w tamtym okresie do takich motywów. Możesz sobie wyobrazić, żeby Roosevelt albo Churchill nazwali dużą operację militarną Werwolf, czyli wilkołak?

Już rozumiem.
Dla nas potwory stanowią pewien element popkultury. Ludzie chodzący w gotyckim makijażu wcale nie uważają, żeby wampiry były symbolem „zdegenerowanych" narodów słowiańskich oraz Żydów, którzy od wschodu zalewają Europę, aby „wyssać" z Niemców ich zasoby oraz splamić aryjską krew. Natomiast według nazistów istniały dobre potwory, takie jak wilkołaki (folklorystyczne potwory „z krwi i ziemi", które chroniły naród przed niebezpieczeństwem) oraz złe, czyli wampiry. I nie, tego określenia wcale nie używano w przenośni.

„Nawet Goebbels rozkazał zespołowi astrologów, aby stworzyli opartą na przepowiadaniach Nostradamusa propagandę, którą później wykorzystaliby w polityce zagranicznej"

Jak podejrzewasz, dlaczego takie okultystyczne praktyki rozkwitły właśnie w Niemczech?
Zarówno we Francji, jak i Wielkiej Brytanii, panowało powszechne zainteresowanie współczesnym spirytualizmem oraz transcendentalizmem (powstało wiele dobrych książek, które opisują te ruchy i porównują je do sytuacji w Niemczech). Wydaje mi się, że różnica polega na tym, iż tam owe ruchy były bardziej apolityczne i prywatne. W XX wieku w Ameryce taki rodzaj teozofii uprawiano w pracowniach artystów, lasach i społecznościach wolnych duchów. Przykładowo antropozofia, czyli ezoteryczna filozofia Rudolfa Steina, była całkiem popularna w Wielkiej Brytanii i Stanach, jednak swoją upolitycznioną oraz zradykalizowaną formę przyjęła dopiero w Niemczech i Austrii.

Mógłbyś powiedzieć, jaki związek z tym wszystkim mają lodowe olbrzymy i teoria lodowa?
Fascynującym elementem środkowoeuropejskich wyobrażeń nadprzyrodzonych jest ich oryginalny charakter. Typowe dla całego świata zainteresowanie takimi tematami jak Atlantyda czy Święty Graal, Niemcy zradykalizowali i przekształcili w wiarę w istnienie wyspy Thule oraz legendarnej krainy Hiperborei. Te regiony odgrywały wielką rolę w historycznej narracji, którą przyjęli naziści – szczególnie w kontekście czystości aryjskiej krwi. Elementy nordyckiej tradycji, takie jak na przykład lodowe olbrzymy z Jötunheim, włączono do teorii lodowej, z której Hitler i Himmler chcieli uczynić oficjalną kosmologię Niemiec. Niektórzy współcześni badacze sugerują, iż właśnie to spowodowało, że Hitler nie zapewnił żołnierzom odpowiedniego wyposażenia na front wschodni. Powodem była wiara w to, że nordyckie narody są bardziej odporne na zimno.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Yale University Press

Piszesz o tym, że volkizm, podania ludowe oraz tradycyjne niemieckie mity bardzo dużo czerpały z opowieści braci Grimm, w szczególności ich opisów lasów jako pełnych czarodziejów i diabłów.
Nie chcę sugerować, jakoby nazizm wyrastał bezpośrednio z ludowej mitologii, ale te dwie rzeczy z pewnością bardzo mocno się łączą. Pytanie tak naprawdę brzmi: „Co sprawiło, że tezy volkizmu przywłaszczyli sobie myśliciele wierzący w istnienie świata nadprzyrodzonego?". Problem polega na tym, że jeśli ktoś decyduje się rozwiązywać skomplikowane zagadnienia dotyczące rasy oraz etnohistorii w oparciu o pseudonauki i ezoteryzm, tym samym przyjmuje zasady myślenia paranormalnego. Dzięki nim może zracjonalizować lub „udowodnić" swoje poglądy dotyczące rasy. Właśnie w ten sposób „nauki graniczące" i ezoteryczna epistemologia pozwoliły nazistom uzasadnić swoje rasistowskie oraz imperialistyczne poglądy.

Czyli nazistowscy przywódcy po prostu przywłaszczyli sobie wygodną dla nich ideologię?
Tak, pod wieloma względami z pewnością tak właśnie było. Niektóre paranaukowe doktryny stały się bardzo popularne w Niemczech i Austrii, a nawet w Trzeciej Rzeszy: parapsychologiczna wiara w telepatię, astrologia czy radiestezja, czyli różdżkarstwo. Ponieważ przekroczono granicę rozsądku i zaczęto kierować się ezoterycznym myśleniem, gdzie „żydowski" materializm i „zacofany" racjonalizm przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, ludzie otworzyli się na ideę tysiącletniej Rzeszy, „nauki rasowej" i tym podobnych. Przy czym to nie tak, że w tamtym okresie naukowcy pokroju Einsteina, Heisenberga czy nawet Freuda nie mieli wyrobionej opinii na temat „nauk graniczących". Wszyscy znani naukowcy, zwłaszcza poza granicami Niemiec, mówili wprost: „Dajcie spokój, przecież nie istnieją na to żadne dowody". Jednak nazistowscy przywódcy tacy jak Himmler odpowiadali na to: „Jesteście nietolerancyjni w stosunku do alternatywnych poglądów".

„Niektórzy współcześni badacze sugerują, iż [to właśnie nordyckie opowieści o lodowych olbrzymach oraz teoria lodowa] sprawiły, że Hitler nie zapewnił żołnierzom odpowiedniego wyposażenia na front wschodni. Powodem była wiara w to, że nordyckie narody są bardziej odporne na zimno"

Czy to oznacza, że powinniśmy uważać astrologię za coś więcej niż tylko niewinny przesąd?
To świetne pytanie. Właśnie z tego powodu w 1941 roku nastąpił wielki konflikt wewnątrz nazistowskiej partii. Nie chodziło jedynie o to, że Rudolf Hess, czyli zastępca Hitlera, poleciał do Szkocji, aby wynegocjować pokój z Wielką Brytanią tylko dlatego, że nakazał mu to jego astrolog. Jeden z głównych przywódców nazistowskich Niemiec, Heinrich Himmler, zasięgnął porady Williama Wulfa: artysty-dyletanta, który dopiero co został profesjonalnym astrologiem (a zrobił to, ponieważ natrafił na dzienniki da Vinciego i zorientował się, że może na tym zarobić sporo pieniędzy). Nawet [Joseph] Goebbels, minister propagandy w rządzie Hitlera – rzekomo jeden z trzeźwiej myślących nazistowskich przywódców – zauważył korzyści płynące z wykorzystywania astrologii na rzecz własnych celów politycznych. To właśnie on zebrał zespół astrologów, którzy mieli stworzyć opartą na przepowiadaniach Nostradamusa propagandę, którą później mogliby wykorzystać w polityce zagranicznej.

Jakie błędne mniemania panują na temat niemieckiego zauroczenia okultyzmem, które chciałbyś teraz rozwiać?
Problem stanowią ludzie, którzy mówiąc o Holocauście, fetyszyzują to zjawisko i opisują je jako pewnego rodzaju poetyckie wydarzenie, które przekracza granice wszelkiego doświadczenia historycznego. Przy takim ahistorycznym podejściu nie sposób wyciągnąć z niego żadnych wniosków, porównać do innych ludobójstw czy zapobiec przyszłym masakrom. Do tego utrwalając karykaturalną wizję nazistowskiego okultyzmu, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, uniemożliwiamy sobie naukę na błędach z przeszłości. Przez to nie umiemy unikać podobnych problemów.

„Istnieje wiele podobieństw pomiędzy argumentami głoszonymi obecnie przez alt-right i religijnych fundamentalistów a doktrynami, które sto lat temu umożliwiły Hitlerowi dojście do władzy"

Jaką lekcję chciałbyś, abyśmy wyciągnęli z nazistowskiego używania mitologii jako narzędzia propagandy?
Uważam, że stanowi to przykład tego, w jaki sposób nadprzyrodzone i religijne myślenie, które traktuje się jako „naukowe" rozwiązanie realnych problemów, potrafi w czasach kryzysu doprowadzić do najgorszych politycznych oraz społecznych rezultatów. Nie chcę powiedzieć, że jest to zjawisko przynależne jedynie prawicy – faszyzm, jakby na to nie patrzeć, ma w sobie lewicowe elementy. Jednak zarówno konserwatyści, jak i liberałowie, wiele by skorzystali, gdyby dostrzegli, w jaki sposób argumenty „alternatywnej prawicy" mogą doprowadzić do powstawania coraz to bardziej radykalnych projektów, które będą kierowane przeciwko innym grupom etnicznym i religijnym. Podobnie w przypadku ludzi, którzy chcą podejmować społeczno-polityczne decyzje w oparciu nie o empiryczne dowody, a wiarę. Istnieje wiele podobieństw pomiędzy argumentami głoszonymi obecnie przez alt-right i religijnych fundamentalistów a doktrynami, które sto lat temu umożliwiły Hitlerowi dojście do władzy.

„Potwory Hitlera: nadprzyrodzona historia III Rzeszy" autorstwa Erica Kurlandera ukaże się 18 lipca nakładem Yale University Press.


Więcej na VICE: