Nienawiść

Naziści wyjaśniają, dlaczego zostali nazistami

W 1934 roku socjolog polskiego pochodzenia Theodore Abel stworzył fałszywy konkurs, w którym naziści opowiadali, za co kochają swoją partię. Ich słowa wydają się niepokojąco aktualne

tekst Thomas Vorreyer; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
06 Marzec 2018, 9:59am

Fot. via Norweskie Archiwum Narodowe na Flickr

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Germany

W liście z 1934 roku do Teodora Abla, amerykańskiego socjologa polskiego pochodzenia, Helen Radtke wyjaśniła, dlaczego wstąpiła do NSDAP. Napisała, że była politycznie aktywną osobą, która często chodziła na obrady lokalnego parlamentu, aby posłuchać toczących się tam debat, a do tego brała udział w wielu wiecach politycznych. Jak napisała, szukała partii, „która byłaby nacjonalistyczna, ale również troszczyłaby się o biednych” i dodała, że odpowiedzią okazała się partia Hitlera.

List Radtke to tylko jedno z 683 osobistych wyznań, które zostały wysłane do Abla po wyborze Hitlera na kanclerza Rzeszy w 1933 roku. W styczniu ubiegłego roku Hoover Institution – polityczny think tank z siedzibą na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii – opublikował w internecie 584 z tych listów. Te świadectwa nie tylko pomagają zrozumieć, dlaczego w latach 30. naziści zyskali tak wielkie poparcie, ale umożliwiają również wgląd w umysły milionów Niemców, którzy w dzisiejszych czasach znowu zwracają się ku skrajnie prawicowym partiom politycznym, takim jak Alternatywa dla Niemiec (AfD).

Mniej więcej rok po tym, jak Hitler został kanclerzem, Theodore Abel postanowił ustalić, co skłoniło tak wiele osób, żeby go poprzeć. Po tym, jak żaden z około 850 tysięcy członków NSDAP nie zgodził się udzielić mu wywiadu, wpadł na genialny pomysł: zorganizował fałszywy konkurs i obiecał 125 reichsmarek osobie, która napisze najpiękniejsze oraz najbardziej szczegółowe wyjaśnienie, dlaczego dołączyła do niemieckiej partii faszystowskiej.


OBEJRZYJ: Zabawa w Trzecią Rzeszę


Nagroda była wtedy warta ponad połowę średniego miesięcznego wynagrodzenia i nawet Joseph Goebbels, ówczesny minister propagandy, publicznie poparł konkurs. Zgłoszenia obejmowały zarówno odręczne listy miłosne do nazizmu, jak i 12-stronicowych eseje. Uczestnicy pochodzili ze wszystkich warstw społecznych: byli to m.in. żołnierze i oficerowie SS, pracownicy biurowi, gospodynie domowe, dzieci i górnicy.

Wielu autorów listów cieszył upadek Republiki Weimarskiej, która postała w 1919 roku po przegraniu przez Niemcy I wojny światowej. Uważali, że to właśnie ona odpowiadała za stan niemieckiej gospodarki oraz wielki kryzys, a do tego podobała im się obietnica Hitlera wprowadzenia nowy porządku politycznego. Bernard Horstmann, górnik z Bottrop w zachodnich Niemczech, napisał, że jego zdaniem poprzedni rząd popierał „zdradę rodaków i ojczyzny” oraz nazwał „trucicielem ludzkich umysłów” profesora, który uważał I wojnę światową za niesłuszne posunięcie polityczne. Przed dołączeniem do nazistów Horstmann był członkiem antysemickiej, nacjonalistycznej partii Deutschvölkische Freiheitspartei (DVFP), ale jak napisał, wkrótce przestał mu odpowiadać jej program, ponieważ stał się zbyt ugrzeczniony.

List Ernsta Seyffardta z Duisburga, innego miasta w zachodnich Niemczech, był zatytułowany: „Curriculum Vitae hitlerowskich Niemiec”. Seyffardt napisał, że wstąpił do partii, ponieważ chciał przyczynić się do „przywrócenia pokoju i porządku w ojczyźnie”.


OBEJRZYJ: Charlottesville: Rasa i Terror – VICE News Tonight on HBO:


W tamtym czasie lewicowe grupy starały się powstrzymać wzrost popularności nacjonalistycznych partii. Między członkami Komunistycznej Partii Niemiec (KPD) a paramilitarnymi bojówkami SA często wybuchały walki. Niektóre z bardziej liberalnych grup wzywały do bojkotu sklepów należących do członków NSDAP. Niestety wszystko to sprawiło, że coraz więcej osób zaczęło zwracać się w stronę Hitlera i nazistów. „Właśnie dlatego, że Adolf Hitler i jego partia musieli stawić czoła tak dużej krytyce oraz licznym atakom ze strony prasy, zainteresowałem się dołączeniem do ich ruchu” – napisał członek partii o nazwisku Friedrich Jörns.

Listy, które otrzymał Abel, wskazują, że już przed 1933 rokiem wielu ludzi zamknęło się w prawicowej bańce informacyjnej. Wiadomości i wiedzę czerpali głównie z tygodnika „Der Stürmer”, Mein Kampf Hitlera oraz wieców NSDAP.


Historie, o których nie wolno milczeć. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Schwarz, jeden z członków partii, wyjaśnił, że lektura Mein Kampf nie tylko sprawiła, iż stracił zaufanie do większości gazet głównego nurtu, ale także do Żydów i Polaków, ponieważ ich „katastroficzna krecia robota zrujnowała świat”. Chociaż w dalszej cześć listu przyznał, że nigdy osobiście nie spotkał żadnego Żyda oraz nie miał dowodów na to, jakoby Polacy byli „niegodni zaufania”, podkreślił, iż „ufa swoim instynktom w tej kwestii”. Pielęgniarka Lisi Paupié miała podobne poglądy: „Żydzi to nasze przekleństwo, tyle jest jasne” – napisała w swoim liście do Abla.

Niedawno w niemieckim programie telewizyjnym Panorama trzech aktorów odczytało niektóre z tych listów. Zrobili to po to, aby uświadomić ludziom, że używana w nich retoryka – „stare partie”, „zła prasa”, „truciciel umysłów”, „zdrada ludzi i ojczyzny” – bardzo przypomina tę, po którą obecnie sięga AfD i inne skrajnie prawicowe ugrupowania w całej Europie. Twórcom udało się osiągnąć swój cel i pokazać, że prawie 85 lat po tym, jak Theodore Abel postanowił wkręcić nazistów w pisanie listów, ich słowa znów są niepokojąco aktualne.


Więcej na VICE: