Ilustracja: Eleonora Rogińska

Legenda krwawego horroru ma ci coś do powiedzenia o strachu, brutalności i szacunku wobec kobiet

„Komercyjne kino nie wymyśla nowych rzeczy, tylko wybiera sprawdzone rozwiązania z przeszłości” – tłumaczy Dario Argento, duchowy ojciec hollywoodzkich slasherów w rodzaju „Piły” czy „Krzyku”

|
gru 4 2017, 9:47am

Ilustracja: Eleonora Rogińska

Chociaż nie ma miesiąca, by do kin nie trafił jakiś hitowy horror, to jednak niewiele z nich będzie pamiętanych za pół roku, nie mówiąc już o kilku dekadach. Jednak są twórcy, których klasyczne filmy fascynują i przerażają do dziś – jednym z nich jest Dario Argento, włoski reżyser, którego uważa się za duchowego ojca hollywoodzkich slasherów w rodzaju Piły czy Krzyku. Jednak w kinie Argento nie chodzi tylko o krew i flaki, a groza miesza się w nim z artystycznym pięknem. Podczas łódzkiego festiwalu Cinergia udało mi się spędzić kilka chwil w towarzystwie tego mistrza horroru i dowiedzieć się więcej o jego pracy i rzekomej nienawiści wobec kobiet.

VICE: Maestro, chciałbym dowiedzieć się więcej o strachu. Co wiedział mistrz o nim, kiedy zaczynał robić filmy – i jak robienie filmów zmieniło to postrzeganie?
Dario Argento: Od dzieciństwa fascynowałem się uczuciem strachu. Oglądałem filmy, czytałem literaturę. Wydaje mi się, gdy zacząłem robić filmy wiedziałem na ten temat bardzo dużo i nie czuję, żeby to się zmieniło już potem.

Czy dziś ludzie boją się w inny sposób – albo innych rzeczy – niż pół wieku temu?
Tak, z pewnością to się zmieniło. Ale muszę przyznać, że nigdy nie interesowałem się tym, co zewnętrzne. Tworząc filmy, nie myślę o widzach. Patrzę na siebie, eksploruję swoje mroczne strony. Robię filmy o tym, co sam czuję. Nie myślę o tym, jakie dana scena ma wywołać uczucia w publice.

To chyba w dzisiejszym kinie rzadkość. Mam wrażenie, że obecnie horrory tworzone są tak, żeby dokładnie było wiadomo, kiedy się bać.
Komercyjne kino nie wymyśla nowych rzeczy, tylko wybiera sprawdzone rozwiązania z przeszłości, a potem je kopiuje. Ja uważam, że w horrorze najważniejsza jest psychologia. Niewielu twórców sięga do tego głębszego, wewnętrznego wymiaru.


Tylko ciekawe rozmowy. Polub nasz fanpage VICE Polska na Facebooku


Oglądałem ostatnio jeden z najbardziej znanych filmów mistrza, Odgłosy. Moja koleżanka zapytała mnie, czy ten film szokował publiczność, kiedy miał premierę w 1977 roku. Jak to wtedy wyglądało?
Wydaje mi się, że reakcje na moje filmy są od lat takie same: ludzie nie wiedzą do końca, co właśnie przed chwilą widzieli. To taki stan jak ze snu. Ostatnio, ze względu na powstający remake, oglądam ten film bardzo często. Nie ważne, czy to Łódź, Nowy Jork czy Londyn – ludzie boją się na tych samych scenach i szok jest bardzo podobny.

W Odgłosach piękno obrazu miesza się z okrucieństwem. Takie mieszanie z pozoru przeciwstawnych elementów wydaje mi się bardzo fascynujące.
To są dwie strony tego samego medalu. Nie chciałem, żeby moje filmy były jednoznaczne. One składają się z wielu elementów. Oprócz grozy jest tam też myśl filozoficzna. Czasami bardzo krwawe sceny są jednocześnie zabawne. Piękno może być wpisane w wiele różnych emocji.

Ofiarami przemocy w filmach mistrza często padają kobiety, nierzadko bardzo atrakcyjne fizycznie. Spotkałem się z wieloma oskarżeniami, że to wyraz mizoginii, nienawiści do kobiet. Jak mistrz reagował na te zarzuty?
Zawsze podkreślałem, że moje filmy są raczej hołdem wobec kobiet. Na szczęście te zarzuty pojawiają się coraz rzadziej – na szczęście żyjemy w mniej moralizatorskich czasach.

Córka mistrza, Asia Argento, stworzyła film, w którym dochodzi do molestowania aktorki przez producenta filmowego. Niedawno okazało się, że chodzi o Harveya Weinsteina, którego przewinienia zainspirowały akcję #metoo. Mam nadzieję, że to nie jest zbyt osobiste pytanie – ale jak mistrz zareagował?
Oczywiście, odpowiem… Żałuję tylko, że nie dowiedziałem się wcześniej. Córka nie miała odwagi mi tego powiedzieć. Ale przed wypuszczeniem materiałów Asia zadzwoniła do mnie i powiedziała, na co mam się przygotować. Jako reżyser byłem spokojny, ale jako ojciec już nie. Miałem świadomość, że nie mogłem jej ochronić. Wierzę, jednak że wywalczy swoją godność i cieszę się, że miała odwagę zabrać głos. Tak staraliśmy się ją wychować – żeby miała w sobie odwagę i siłę.

Czy taki przekaz płynie też z filmów mistrza?
Przyjrzyj się głównej bohaterce Syndromu Stendhala. Chciałem, żeby Asia była tak silną kobietą (choć może niekoniecznie morderczynią).

Śledź autora tekstu na jego profilu na Facebooku i na Twitterze

Więcej prac Eleonory Rogińskiej znajdziesz TUTAJ

Więcej VICE
Kanały VICE