Badania pokazują, że tak naprawdę wszyscy nienawidzimy spotykać się ze znajomymi

Najwyraźniej wszyscy kłamiemy, by to ukryć, opowiadamy o przerastających nas nawałach pracy, by móc w spokoju upijać się pykając w „Call Of Duty" i czekać, aż przyjedzie do nas zamówione jedzenie

|
04 Lipiec 2016, 11:11am

Fot: „Dziś nie dam rady ruszyć się z domu, muszę pozować do zdjęć, które trafią na darmowy stock".

Żaden serial w historii telewizji nie był mniej realistyczny niż Przyjaciele. Obraz sprzedawany publiczności – sześć 20-paroletnich osób wychodzących regularnie na miasto bez szczególnego planowania – to bezczelne kłamstwo. Wyobrażasz sobie, ile przygotowań wiąże się z każdym wspólnym wypadem do kawiarni? Zgromadzenie tam sześciu znajomków to niezwykle skomplikowane przedsięwzięcie, wymagające wielu poświęceń i niezliczonej ilości wymienionych ze sobą SMS-ów czy maili. Gdyby ten serial choć trochę przypominał rzeczywistość, prawdopodobnie oglądalibyśmy Przyjaciół w kółko dzwoniących, zostawiających sobie wiadomości i wymyślających różnorakie wymówki, by móc w spokoju posiedzieć w domu, by oglądać telewizje.

W zeszłym tygodniu Bureau of Labor Statistics (amerykański odpowiednik rodzimego GUS-u) udostępnił coroczny raport dotyczący sposobów, na jakie obywatele USA spędzają cenne minuty swojego życia. A ci głównie śpią (średnio niemal dziewięć godzin na dobę), pracują (niewiele poniżej ośmiu) i oglądają telewizję (w granicach trzech). Raptem 41 minut dziennie spędzają z innymi ludźmi, budując relacje społeczne i towarzyskie. W ciągu ostatniej dekady ten czas skurczył się o 9 procent.

Jeżeli natomiast spojrzeć na wyniki badać CBOS z 2015 roku, to co prawda w Polsce 43 procent respondentów stwierdziła, że urządziła więcej niż jedno przyjęcie dla swoich bliskich i znajomych – inne badanie jednak wskazuje, że w weekendy większość wciąż najchętniej poświęca czas na oglądaniu telewizji i słuchaniu muzyki.

Czy to znaczy, że oddalamy się od przedstawionego w Przyjaciołach świata wspólnej zabawy, czy po prostu wolimy rozmawiać z ludźmi w sieci, nie w realu? A może kryje się za tym coś mroczniejszego? Może Amerykanie nie spędzają ze sobą czasu, bo kryją się w mieszkaniach i wymyślają różnorodne wymówki, pozwalające im nie opuszczać domowego zacisza.

Na to wskazują wyniki badań przeprowadzonych przez platformę Yelp Eat24, czyli internetową stronę służącą do zamawiania jedzenia. Nie mam powodu nie ufać firmie zajmującej się dowozem pizzy i innych pyszności, która zamieszcza notkę prasową, według której „być może przestaliśmy bać się, że coś nas ominie i zaczęliśmy się z tego cieszyć".

Według badań, prawie 30 procent z nas wraca z wypadów ze znajomymi z poczuciem rozczarowania, a ponad 1/3 takie spotkania przytłaczają i stresują. Kace i kłótnie są też często wspominanymi niepożądanymi efektami ubocznymi. Nic więc dziwnego, że 80 procent badanych „przyznaje, że wymyśla wymówki, by zostać w domu", czyli po prostu okłamuje swoich znajomych, żeby nie musieć się z nimi widzieć.

Wszyscy znamy te tricki – „Mój pies jest chory", „Muszę coś załatwić", „Mam próbę kapeli", „Staram się ograniczyć picie", „Chyba pomyliłeś numery", „Przecież cię rzuciłam". Doskonale wiemy, kiedy to my padamy ich ofiarą, sami też często je stosujemy, by udać, że naprawdę chętnie przeszlibyśmy się na jeden z tych wakacyjnych festiwali – ale akurat do miasta przyjechał akurat kuzyn ze wsi, a tak w ogóle to w kuchni zalęgły się nam karalucy i cześć, muszę kończyć. Takie kłamstewka sprawiają, że interakcje z innymi ludźmi są mniej bolesne, to makiawelizm dnia codziennego, który spaja nas ze sobą.

Czemu po prostu nie powiemy prawdy? Według danych zebranych przez Yelp Eat24, do których, jak już wspominałem, nie mam powodu podchodzić sceptycznie, ludzie zamiast wyjść ze znajomymi wolą:

1. Obejrzeć coś w telewizji

2. Zrelaksować/zdrzemnąć się

3. Zjeść w domu

4. Spędzić czas z partnerem

5. Spędzić czas z dziećmi

6. Poczytać

7. Posłuchać muzyki

8. Posprzątać w mieszkaniu

9. Wypić kilka drinków

10. Pograć w gry wideo

Jasne, że fajniej jest spędzić kilka chwil z partnerem czy dzieckiem, niż bawić się na mieście, a mieszkanie też kiedyś trzeba ogarnąć, no ale „słuchanie muzyki" raczej nie zajmuje całych wieczorów. Podobnie jak jedzenie. Olanie ziomków, by „wypić kilka drinków", prawdopodobnie z samym sobą jest dość słabe. Zakładam też, że „relaksowanie się" to ankietowy ekwiwalent „masturbacji", która też nie należy do wybitnie czasochłonnych aktywności zajmujących całe noce.

Najwyraźniej wszyscy kłamiemy, by to ukryć, opowiadamy o przerastających nas nawałach pracy, by móc w spokoju upijać się pykając w „Call Of Duty" i czekać, aż przyjedzie do nas jedzenie zamówione u dobrych ziomków z Eat24.


Z NAMI RAŹNIEJ. POLUB NASZ NOWY PROFIL NA FACEBOOKU


Istnieje jednak druga strona medalu – wszyscy robimy to samo. Twoje lenistwo i nieumiejętność bycia szczerym z innymi (i prawdopodobnie też z samym sobą) nie jest tylko twoim problemem, tylko objawem głębszego społecznego problemu. Właśnie dlatego nie wpadnę do ciebie na melanż, bo ludzkość z wolna zapada w letarg. Postaram się wbić następnym razem!