FYI.

This story is over 5 years old.

Μόδα

Pokaz made in Poland, czyli nowa dziedzina sztuki

Widz spragniony jest atrakcji i trzeba mu ich dostarczyć. Pokazy mody nie mogą zostać w tyle

Zdjęcie: Marek Makowski 

Na polskim modowym ryneczku pojawiło się nowe zjawisko, które powoli staje się naszym znakiem rozpoznawczym. Otóż, czerpiąc inspirację u wybitnych pionierów (takich jak organizatorzy pokazów Victoria’s Secret) postanowiliśmy przedzierzgnąć pokazy kolekcji w mini performance z pogranicza wszelkich form wyrazu artystycznego. Bo kto przychodzi na pokazy zainteresować się kolekcją? A nawet jeśli, to tylko nielicznym zainteresowanym uda się przyjrzeć ubraniom. Tym bardziej, że najbliżej wybiegu usadzono tych, co bardziej przyszli się pokazać, niż oglądać.

Reklama

Podstawą każdego pokazu są, wiadomo, eteryczne dziewczęta, czasami urozmaicone o kilku chłopców, przechadzające się z zasady po linii prostej, w niewygodnym obuwiu, „do kreski”, gdzie strzelają flesze. Potem odwrót i tak kilka razy w kilku odsłonach. Jeśli projektant jest pewien, że to w czym wypuszcza modeli na wybieg jest jakością samą w sobie, to tyle powinno mu wystarczyć. Ale, niestety, większość projektantów tej pewności nie ma, bo obudowują swoje pokazy w różnego gatunku rozpraszacze.

PO PIERWSZE: SCENOGRAFIA

.jpg' alt='' ]

Zabawa podstawowa, efekt zależny od budżetu.  Przekrój dostępnych możliwości ogromny. Możemy postawić snopki siana, zamontować ogromną podobiznę jakiegoś zwierza, zaaranżować scenę teatralną, albo poustawiać cokolwiek, „żeby coś się zadziało”… Jak mamy pomysł na ciekawsze miejsce niż stodoła w w Soho Factory, scenografia może zrobić się sama, poprzez zaadaptowanie otoczenia zastanego na potrzeby własne. Las, park, a nawet kościół stają przed nami otworem. Pamiętać należy, że scenografia musi w sposób dosłowny komponować się z główną inspiracją kolekcji. Niedopowiedzenia są niewskazane, bo nikt nie gwarantuje, że przenikliwy umysł widza będzie potrafił odczytać odniesienia.

DWA: OŚWIETLENIE

Zasada naczelna – zaczynamy w ciemności. Śmiem przypuszczać, że to u nas żaden honor otwierać pokaz, bo może się zdarzyć, że tej pierwszej modeliny przemykającej bez światła w oparach dymu nie zauważy. Wrażenie artystyczne – checked, zasadność praktyczna równa zeru. Ale to dopiero początek. Kolejno może nastąpić iluminacja we wszelkich kolorach tęczy, zasadniczo uniemożliwiająca określenie dokładnego koloru ubrań lub półmrok, który skutkuje podobnym efektem. ALE jest szansa, że zabawy oświetleniem wyjdą nam na dobre – tak jak Agnieszce Maciejak, która kolorowymi laserami przecinała przestrzeń nad wybiegiem, ale jednocześnie nie zapomniała, żeby nad fotografami umieścić jasne światło, co dało możliwość (przynajmniej na zdjęciach) zobaczenia wszystkiego tak, jak powinno wyglądać.

Reklama

TRZY: CHOREOGRAFIA

.jpg' alt='' ]

Klasyk – modelka wyłania się zza „zastawki”, dzielnie maszeruje środkiem wybiegu, z krótkim przystankiem (lub bez – to już zależy od zwycięskiej fanaberii przy danym pokazie) i powrót. Wiadomo, nuda. Najgorszym możliwym rozwiązanie wyjścia poza schemat jest kazanie modelkom dobrze się bawić. Radosne podrygi mogą sprawić większości niemały problem. Bo jak tu odstawiać harce na wybiegu i jeszcze, nie daj Bóg, się przy tym uśmiechać, no jak?! Jeśli mamy do czynienia z armią modelek ubraną w kontekście totalnie i wyłącznie modowym, to niech sobie chodzą spokojnie, niczym pozbawione emocji ożywione manekiny. To się naprawdę sprawdza. Jak je rozbierzemy i przyprawimy skrzydła, to same przestaną traktować się poważnie.

I fajnie, jakby widz mniej więcej dał radę się przyzwyczaić do trasy, którą przemierzają kolejne modelki. Zbyt duże urozmaicenie w tej kwestii grozi rozproszeniem skupienia uważnego obserwatora i generalnie wprowadza niepotrzebny zamęt (skonsultowane i potwierdzone przez wielu modowych bywalców).

CZTERY: MUZYKA

Pomysł zaaranżowania mini koncertu towarzyszącego pokazowi stał się ostatnio innowacją dominującą. Wiadomo, muzyka jest na maksa istotna dla pokazu, fajnie, żeby nikt tej wykorzystanej przez projektanta wcześniej nie znał i nie słyszał, a potem, za każdym razem, gdy zdarzy się nam nucić ją pod nosem, przed oczami stawało nam wspomnienie pamiętnego wieczoru w Soho, kiedy zanim szturmem wzięliśmy bar, obejrzeliśmy kolekcję płynącą w dźwiękach danego utworu. A co może nam dać lepszą gwarancję pionierskiej prezentacji muzycznej, niż zaproszenie jakiegoś mało znanego zespołu do współpracy? Jest to opcja dla projektanta jednak dość ryzykowna. Historia mody polskiej zna bowiem takie przypadki, gdzie koncert, który miał stanowić tło, zdominował prezentację i całkowicie ściągnął uwagę publiczności usadzonej wzdłuż wybiegu.

Reklama

Jeszcze gorzej może skończyć się współpraca ze śpiewającą gwiazdą nieco bardziej rozpoznawaną, która z mikrofonem w dłoni będzie biegała po wybiegu, próbując porwać publikę do wspólnej zabawy, trochę śpiewając, trochę pozując, zasadniczo nie wiadomo po co. Chociaż i tu pojawia się wyjątek od reguły. Na myśl przychodzi mi akompaniament Anny Marii Jopek dla maszerujących modeli przy powstańczym pokazie QπШa. Może to wszystko dzięki temu, że band ustawiony był grzecznie z boku i nikt się nie pchał tam, gdzie nie jego miejsce.

Są jeszcze dwa elementy, ze względu na częstotliwość występowania chyba dość znaczące, jednak z zabawą w sztukę nie mające zbyt wiele wspólnego.

Pierwsza z nich, na szczęście ta rzadziej występująca tendencja, to gwiazdy na pokazie. W roli  modelek. Po co?! Efektem jest parada, niczym po czerwonym dywanie, podczas której widz siedzi w obawie, że za chwilę zostanie w jego kierunku posłany całus, albo, co gorsza, trzeba będzie gdzieś po drodze łapać chwiejnie stąpającą w szpilkach gwiazdę. Ale i tu mamy zwycięzcę, któremu koncept wypalił. Mianowicie w  basicach Jemioła każdy póki co bawił się na wybiegu autentycznie dobrze, ku ogólnej uciesze zarówno uczestników przedsięwzięcia, jak i gości.

Ostatnia rozrywka około pokazowa, często główny lep na część pojawiających się gości: centrum rozrywki z barem i darmowym alkoholem po środku. Alkohol – dość oczywista sprawa, ale jest też szansa przekąsić czekoladkę z insygniami projektanta, zapalić darmowego papierosa, przyjrzeć się cudom techniki w kategorii pralka/ ekspres do kawy/ tablet/ samochód… Brakuje tylko loterii fantowej. Ale jeszcze wszystko przed nami. Poczekamy, zobaczymy.

40 RZECZY, KTÓRE WARTO ZAPAMIĘTAĆ, JEŚLI MODA ZACZYNA CIĘ PRZYTŁACZAĆ

NOGI

DRESSCODE