This story is over 5 years old
muzyka

Hajs znów się nie zgadza. Wywiad z Winim.

Udało nam się spełnić jedno z naszych największych marzeń. Wini znalazł dla nas chwilę między biznesami a swoim piątkowym koncertem w Kosmos Kosmos. Jesteśmy spełnieni.

tekst Jakub Gołębski, Kuba Kempiński, Norbert Tomaszewski
10 Kwiecień 2013, 3:04pm

Udało nam się spełnić jedno z naszych największych marzeń. Wini znalazł dla nas chwilę między biznesami a swoim piątkowym koncertem w Kosmos Kosmos. Jesteśmy spełnieni. 

VICE: Jak się skończyła historia z Wojtkiem Sokołem? Zapłacił za płyty?

Wini: Nie wiem właśnie. Napisał mi sms żebym wysłał je jeszcze raz, bo gdzieś wyjechał i ktoś je niby odesłał. Powiedziałem w firmie, żeby wysłali jeszcze raz, ale nie wiem czy one wróciły czy je wysłali. Chuj wie.

Kto twoim zdaniem jest teraz najmocniejszym raperem w Polsce?

Ale co to znaczy?

Kogo najbardziej szanujesz, kto nagrywa najlepszą muzykę?

Kurwa, siebie i moich kolegów szanuję najbardziej. My robimy najlepszą muzę. Wszyscy inni są chujowi i niech spierdalają.

Wśród kobiet Rena?

No wiadomo. Dla mnie nie ma żadnej fajnej raperki oprócz Reny. Nie no, jest taka laska, która wygrała u nas konkurs „Pompuj Rap”, ale ona jeszcze nie wydała płyty. Nie wiadomo co z nią będzie.

Wspomniałeś o „Pompuj Rap”, a co powiesz o młodych raperach, często uważanych za bekowych, np. Bonus RPK, PiKej.

O Bonusie nie powiedziałbym, że jest bekowy, bo w bardzo krótkim czasie zbudował pieprzone imperium. Ja go podziwiam. Nie wiem nawet czy on płytę wydał, a bardzo mocno przyjebali całą swoją kliką czy jak to tam nazwać.

A co do PiKeja to wczoraj zajebisty motyw z nim zrobiliśmy. Miałem dzisiaj to wpierdolić na Internet. Wysłaliśmy sms od Matheo, bo on się kiedyś do niego zgłaszał: „Siemano, jestem w Warszawie, skończyły mi się kredyty, mógłbyś oddzwonić?”. A on kurwa wziął i oddzwonił. Ja się podałem za Matheo, gadałem z nim i mówię mu „kurwa słuchaj, ja tego buraka Tedego też nie lubię, przygotowałem Ci takie, kurwa, bity, że zrobimy takiego dissa na niego, że zesra się w gacie.” I on się w to wkręcił. Już się umówiliśmy na dzisiaj. Ja pierdolę. No oszalał ten chłopak.

Co sądzisz o takich typowych raperach dla gimnazjalistów, raperach w plecaczkach.

Nic nie sądzę. Sądzę, że okej, no ja pierdolę. Co to znaczy w plecaczkach? Tak się kiedyś mówiło, „backpackers” na takich truskulowców. Ale wiesz, M.O.P. to też truskulowcy i w plecakach nie chodzą, a Method Man, zajebisty raper i daje koncerty w plecaczkach. Jakbyś chciał kiedyś obejrzeć jego starsze koncerty to on tam miał taką stylówę. Więc, nic nie myślę. Niech se żyją i sobie robią swój rap.

To pytanie wynikło z tego, że słuchałem ostatnio „Elliminati” Tedego, który z jednej strony po nich jeździ i rapuje „walić rap dla gimbusów i tak jesteśmy asłuchalni dla ich uszu”, ale z drugiej strony do niedawna miał w swojej stajni B.R.O.

Tede stracił B.R.O, na rzecz Urban Records i moim zdaniem to minus dla niego. B.R.O. sprzedał płytę całkiem okej i uważam, że mogą się z nim fajne rzeczy dziać. Znam tego chłopaka, rozmawiałem z nim parę razy przez telefon i uważam że jest utalentowaną młodą sympatyczna osobą. No i nic, strata dla nich. Może się komuś nie podobać coś, ale chuj, chłopak umie rapować. Jest małolatem i stara się, robi to, nie widzę, żeby pozował, ani udawał.

Nie miałeś nigdy problemu z dissami?

Nie, bo tak naprawdę jestem nieważny. No po chuj coś do mnie nagrywać, nikomu to nie przyniesie splendoru, ani niczego, bo jak się kogoś zaczepia, to trzeba zaczepiać kogoś znanego, żeby o tym była gadka. Poza tym jestem miłą, sympatyczną osobą i nie wiem czemu ktoś miałby mnie, kurwa, zaczepiać w ogóle. Ja sobie nie wyobrażam, żeby ktoś pierdolił do mnie, tym bardziej, że ja nie obrażam innych ludzi. Jak nie lubię czyjejś muzyki to staram się nie obrażać innych i nie być na nich cięty.

A uważasz się za papieża polskiego rapu?

Ja pierdolę. Ale co, chodzi o tę czapkę, którą założyłem w teledysku?

Tak, będzie na koncertach?

Nie. Wiem, że wszyscy by chcieli żebym w tym występował, ale nie. Nie uważam się za żadnego papieża. A w ogóle ta czapka i ten cały strój wynikły z tego, że chcieliśmy mieć lektykę na teledysku. I jak wysyłali nam zdjęcia lektyki to wysyłali też zdjęcia papieży z dawnych czasów. Oni byli tacy wypierdoleni jak jacyś królowie. Na lektyce, obok jacyś paziowie biegają, śmieszna faza. Więc jak ich zobaczyłem, to powiedziałem, że taki strój też trzeba skołować. No i tyle. To nie miało żadnego większego przesłania.

Powstaje jakiś nowy, odjebany klip? Może jakaś dłuższa etiuda jak Kanye West i „Runaway”?

Nie będę już w ogóle nagrywał klipów. Chyba, że ktoś mi znowu zrobi klip za darmo, szkoda mi na to pieniędzy i nic mi to nie daje. Moje płyty się nie sprzedały w ogóle. Klipy, które zrobiliśmy do tej pory, ludzie mi za darmo robili, dlatego, że ci różni artyści jarają się tym co robię i czasem znajdzie się jakiś filmowiec, który zrobi to za darmo. Ale i tak na końcu kosztuje to dużo kasy, bo trzeba pożyczyć stroje, zbudować lektykę czy zrobić jakieś śmieszne fazy. Więc jeśli będę coś robił, to albo coś zupełnie taniego, albo nic nie będę robił. No chyba, że zdarzy się tak, że ktoś do mnie przyjdzie i powie, że zafunduje mi zajebisty klip.

Chciałbym z płytą chociażby wychodzić na zero, a nie do tego jeszcze dopłacać. W którymś momencie mam takie poczucie, że funduję wszystkim zabawę i sam do tego jeszcze dokładam. No przecież to bez sensu.

Powiedziałeś kiedyś, że ciuchy przynoszą dużo więcej kasy niż muzyka…

Muzyka w ogóle przynosi słabe pieniądze. Ja żyję z robienia ubrań, a nie żadnej muzyki. Nawet wydawanie innych to tylko moje hobby. Zarabiamy trochę, Sobota jest naszym najpopularniejszym artystą, sprzedaje trochę płyt, ale to nie są jakieś wielkie ilości. No żeby chociaż sto tysiaków się sprzedawało, to byłoby o co walczyć, a tu się dziesięć tylko sprzedaje.

Czy hajs się zgadza?

Ostatnio się nie zgadza. Ostatnio się trochę zaniedbałem.

Co byś poradził ludziom, żeby im się hajs zgadzał?

Żeby zapierdalali. Nie wiem co, kurwa. Ja ostatnio parę rzeczy pokpiłem, jest trochę recesji na rynku, a zrobiłem sobie urlop w firmie na pół roku. Mija rok i trochę mi to popierdoliło w firmie parę osób. Ale spoko, istniejemy. Mamy teraz dużo nowej zajawki na robienie ciuchów. Wróciliśmy do nazywania kolekcji, kontynuowania nazwy, tak żeby była ona widoczna. W tym roku jest to „Pierdol Pecha”. Mamy różne motywy np. chiński kot szczęścia, podkówki i inne rzeczy związane z pechem lub szczęściem. Mamy też zaprojektowaną zimową kolekcję, która też ma swój główny tytuł. A teraz myślimy nad następnym latem no i tyle… o czym ja gadałem? A, że hajs się zgadza. Jak się po prostu robi swoje rzeczy i robi się to dobrze i jeśli nie ma się jakiegoś strasznego pecha, to zazwyczaj powinno coś kiedyś z tego wyjść.

A sam coś projektujesz?

Nie, mamy trzech projektantów. Ja od cholery rzeczy wymyślam, ale nie rysuję sam, bo rysuję chujowo. Jak byłem dzieckiem to bardzo dużo rysowałem, nie rysowałem fajnie, a raczej słabo, no ale lubiłem to robić. Myślę, że mam dużo wyczucia artystycznego i jestem dobrym krytykiem. Jestem w stanie powiedzieć designerowi co z jego rzeczy jest dobre, a co jest tylko jego gównianym wymysłem. Albo co jest fajne, a co się nie sprzeda, bo mimo wszystko to jest firma komercyjna, która ma przynosić pieniądze. U nas pracuje kilkanaście osób, oni muszą dostać pensje. Trzeba zarabiać szmal.

Wini, czemu nie masz tatuaży?

Bo mam całą masę alergii i najzwyczajniej w świecie boje się sobie zrobić tatuaż. Mam różne problemy ze skórą i to by się pewnie syfiło maksymalnie. Poza tym teraz już nie ma szpanu tatuażem.

Co jest najlepsze: wóda, koks czy dziwki?

Wszystko naraz, tylko chuj nie stoi.

Skąd wyrażenie „Skurwysynu Blau”?

A nie wiem. Wymyśliłem to kiedyś, zajebiste jest. Przyjęło się i jestem z tego dumny jak skurwysyn. Ostatnio słyszałem kawałek Tedego z Guralem i krzyczą „Skurwysynu Blau” i jest zajebiście.

A czym jest „essa”?

„Essa” to było takie powiedzenie. Jak w Szczecinie były imprezy techno, to ćpuny krzyczały „essa!”. To był taki okrzyk imprezowy. I myśmy jako koledzy sobie kiedyś to przywłaszczyli i robiliśmy nalepki, które przyklejaliśmy na samochody.

W kawałku „Moi fani” mówisz, że mieli cię puszczać w audycji, tak jest?

Gdzieś tam puszczają generalnie, ale mało. Ktoś mi o tym opowiadał, że chyba Duże Pe chciał mnie puścić i powycinali przekleństwa z jakiegoś kawałka. No i okazało się, że nie ma co puszczać.

Ogarniasz jakieś fristajle?

Wiesz co, ja chujowo fristajluję. Czasami jak się najebię to se pofristajluję. Chciałbym zajebiście fristajlować, ale nie umiem.

A jak się mają twoje problemy z własnymi tekstami? W kontekście twoich wystąpień na żywo.

No są cholerne problemy. Zobaczycie co to będzie. W filmowym języku mówi się „szyć czyli, że ulepimy z gówna coś . To jest najgorsza rzecz. Ja nienawidzę się uczyć tekstów. Czuję się jak w podstawówce, kiedy ktoś kazał jakiś nauczyć się jakiegoś wierszyka. Poza tym mam strasznie słabą pamięć i długo muszę powtarzać żeby coś zapamiętać. Ostatnio wydawało mi się, że już rapować nie lubię, ale jak coś umiem zarapować to jednak lubię to robić. Mam parę piosenek, które trochę umiem, jak nie to będą mi dorzucać. A jak nie to będę darł mordę i będziemy krzyczeli refreny.

Zobacz też:

Rotterdam - raj na ziemi
Codzienne życie w Bristolu