Reklama
This story is over 5 years old
Varials

Najdroższy escort w UK

Londyn jest domem dla wielu najcenniejszych rzeczy w kraju

tekst Michael Grothaus
25 Sierpień 2014, 9:59am

Londyn jest domem dla wielu najcenniejszych rzeczy w kraju. Jest tam miejsce parkingowe sprzedane za 400.000 funtów, butelka szampana warta 120.000 funtów, mieszkanie za 140 milionów funtów i jeśli naprawdę chcecie możecie wydać ponad 30 funtów na kanapy w kinie w Notting Hill. Jest tam również Josh Brandon. Josh jest najdroższym towarzyszem w kraju. Wedle raportów jego roczny dochód to 300.000 funtów. Tylko jedna noc z nim kosztuje aż 4000 funtów – to prawie podwójna pensja statystycznego Brytyjczyka. 

Ostatnio Josh wywołał zamieszanie w branży usług seksualnych, dzięki pchnięciu w kierunku legalizacji najstarszego zawodu świata. Już najwyższy czas przestać piętnować osoby pracujące w seksie – argumentuje – i zacząć traktować je jak produktywnych członków społeczeństwa. Porozmawiałem z nim, aby dowiedzieć się więcej, i w trakcie odkryłem, że zajmuje się procesem tworzenia sobie imperium.

VICE: Dobra, miejmy to z głowy. Raporty szacują, że wyciągasz 300.000 funtów za bycie chłopcem do towarzystwa. To prawda?

Josh Brandon: Już tam byłeś! Oczekuję, że wkrótce dostanę swój roczny zwrot i nie chcę wypełniać go wcześniej. Powiedzmy, że szybko nie dostanę się na listę najbogatszych ludzi na świecie Forbesa, ale też nie będę spłukany.

Jak to możliwe, że tyle zarabiasz? Dorabiasz gdzieś jako dodatkowe towarzystwo?

Łatwiej jest zarabiać dużo pieniędzy, kiedy kochasz to co robisz. Myślę, że każdy kto lubi swoją pracę, nie będzie zarabiał dodatkowych pieniędzy z myślą „Cholera, znów muszę pracować.” Plus, trzeba być kreatywnym. Mam karty VIP – np. do Starbucksa Więc to tylko kreatywność i wykorzystywanie biznesowych praktyk, a pieniądze same z tego płyną.

Gdzie wyznaczyłeś granicę ekstremalnych żądań klientów? Czy to tylko kwestia „to będzie dodatkowo kosztować”? 

Rzeczy takie jak płyny ustrojowe, krępowanie partnera nie wchodzą w grę. Samokontrola jest bardzo ważna. Wszystko co niebezpieczne jest wyłączone z menu, bez względu na cenę.

Wolisz określenie „towarzysz” czy „seks pracownik”. Uważasz także, że termin „prostytucja” jest staromodny. Dlaczego?

“Prostytucja” jest z zeszłego wieku. Ten biznes się zmienił odkąd wkroczył do Internetu. Określenie „towarzystwo” obejmuje wiele zagadnień. Na przykład seks nie zawsze ma miejsce. Mam niepełnosprawnych klientów, którzy mogą się tylko przytulić czy pogadać. Mam klientów, którzy oczekują towarzystwa w nie-seksualnym znaczeniu. A wielu „towarzyszy” jest prawdziwymi przedsiębiorcami. Jeśli ktoś się z tym nie zgodzi, zapytam „Dlaczego?” To jest kapitalistyczny kraj, przede wszystkim. Wszystko jest OK., tylko nie sprzedaż seksu i towarzystwa? To po prostu dziwne.

Tam, skąd pochodzę w Ameryce jest wielu chrześcijańskich fundamentalistów, którzy mogliby przypiąć ci etykietę „dziwak” za bycie chłopcem do towarzystwa. Co byś powiedział ludziom, którzy tworzą tego rodzaju sądy moralne na twój temat?

Chrześcijańscy fundamentaliści to jedni z moich najlepszych klientów! (Śmiech) Powiedziałby: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.” Życie to krótka podróż. Nie mam zamiaru żyć według zasad, których sam nie ustalam. Dopóki nie krzywdzimy innych ludzi, powinno się żyć i pozwolić żyć innym. To strata życia, jeśli nie poświęcamy swojego czasu i przestrzeni na bycie indywidualistami.

Jestem bardzo uduchowiony, wierz mi lub nie. Ale nie kupuję dogmatów, utrzymuję je w prostocie. Wszechświat ma swoje prawa. Cały czas się rozwija, rośnie; wszystko jest w trakcie ciągłej przemiany. Musi wszystko jednakowo kochać, skoro to stworzył, a tworzenie wynika z miłości. Nie sądzę, żeby można było stworzyć cokolwiek z nienawiści. To wystarczająco złe, że biliony ludzi musi żyć według praw pochodzących z bajek, które powodują więcej cierpienia i zniszczeń niż dobra. Nie wierzymy wszyscy w to samo, a morale to prywatna opinia, nie fakty. Nikt nie ma potwierdzenia prawdy, liczą się tylko opinie wynikające z własnego doświadczenia.

I to doświadczenie życiowe może być obarczone piętnem, zwłaszcza jeśli chodzi o poglądy dotyczące płci. W naszym społeczeństwie dziewczyny, które sypiają z każdym dookoła są stygmatyzowane jako dziwki, a facetów robiących to samo poklepuje się po plecach. Czy czujesz, że społeczeństwo stygmatyzuje cię mniej, jako chłopca do towarzystwa, niż twoje koleżanki po fachu?

Och, wierz mi, nadal dostaję kijem i okazjonalnie słyszę pogróżki. Ale mężczyznom w moim fachu jest łatwiej. Ale myśląc o biseksualnych facetach, z którymi się spotykam… wielu mówi, że nie umówiłoby się z dziewczyną, która robi to samo co ja, więc umawiają się ze mną. Z ich tłumaczeń wynika, że sprowadza się to do ogólnego seksizmu.

Porównujesz bycie seks pracownikiem do bycia psychologiem. Czego nauczyłeś się o ludzkiej psychice od swoich klientów?

Jako towarzysz dla gejów, nauczyłem się jak wielu ludzi wierzy, że „dopasowanie się” jest ważniejsze od osobistego szczęścia. Wielu z moich klientów ma sporo tłumionych uczuć i pragnień i to nie tylko starsi klienci. Nadal się dziwię, jak wielu osiemnasto-, dwudziestopięciolatków nadal czuje, że „musi” wziąć ślub, a wcale nie chce. Jest to także dość oczywiste jak narodowość i rasa wpływają na te przekonania. A potem mam wielu klientów, którzy szybko przychodzą ze swoimi seksualnymi doświadczeniami, które muszą uwolnić i wyrazić uczucia, o których nigdy z nikim nie rozmawiali. 

Czujesz, że pomogłeś niektórym z tych ludzi w jakiś głębszy sposób?

Pewien klient z Nowego Jorku, z którym spotykam się raz w tygodniu od kilku miesięcy kwestionował wszystko, a na naszym ostatnim spotkaniu powiedział mi, jak bardzo zmieniło się jego życie dzięki naszym spotkaniom. Był szczęśliwszy. Życie rodzinne, praca… wszystko zaczęło się lepiej układać. Powiedział, że czuje jakby dogadał się ze sprawami, które były pod powierzchnią. Mam mnóstwo tego typu doświadczeń i myślę, że te są najlepsze.

Ale bycie chłopcem do towarzystwa nie jest usłane różami. Może być niebezpieczne i to dlatego prowadzisz kampanię promującą zalegalizowanie seks pracy w nadziei, że pomoże to zlikwidować stygmatyzowanie. W jaki sposób może być to pomocne?

Chodzi o stworzenie bezpieczniejszego środowiska. Jeżeli nikt nie będzie mówił o seks pracy publicznie, to będzie to spychane coraz bardziej do podziemia, co uczyni to jeszcze bardziej niebezpiecznym dla ludzi przymuszanych do pracy w seksie wbrew ich woli. Chodzi o rozróżnienie, że dla niektórych z nas to biznes, ale inni nie robią w tym z własnego wyboru i nie powinni być ignorowani.

Co prowadzi nas do działalności dobroczynnej, w którą się angażujesz: The National Ugly Mugs Scheme. Co właściwie robią?

NUM jest bardzo ważny i unikatowy. Pozwala osobom do towarzystwa tworzyć raporty, wnosić je do projektu i logować się do bazy. W ten sposób jedni mogą ostrzegać drugich przed podejrzanymi typami. Osoby do towarzystwa mogą sprawdzać bazę danych i wysyłać alerty mailem, smsem albo przez aplikacje. NUM pomaga anonimowo zgłaszać policji przestępstwa. To ważne, bo większość osób do towarzystwa nie zgłasza przestępstw, bojąc się że policja nic z tym nie zrobi albo że może nawet ich aresztuje. A to dlatego, że nie każdy wie gdzie legalnie stać. Instytucja współpracuje ściśle z policją w całym kraju na rzecz seks pracowników i osób do towarzystwa. Każdy z branży może się tam zapisać.

Jesteś facetem. Myślisz, że kobiety do towarzystwa mają większe powody do obaw jeśli chodzi o bezpieczeństwo niż mężczyźni?

Raporty, które pochodzą z NUM wykazują, że kobiety i mężczyźni mniej więcej w równym stopniu doświadczają przemocy ze strony klientów. Ważę jakieś 55 kilogramów i mam 62 centymetry w pasie, więc zgaduję, że jadę na tym samym wózku.

Jakieś rady dla osób do towarzystwa jak lepiej się chronić?

Trzeba mieć trzeźwy umysł i pewność siebie, żeby poradzisz sobie w każdej sytuacji. Być rozsądnym za każdym razem, działać tak jakbyś się spodziewał, że ktoś będzie wobec ciebie agresywny, nawet jeśli nie ma powodu by tak myśleć. Spotkania tylko w hotelu albo u ciebie w domu z odpowiednimi środkami bezpieczeństwa na miejscu, jak na przykład przyjaciel, oczekujący telefonu o określonej godzinie i posiadający wszelkie informacje o twoich miejscach pobytu, do których inni ludzie mają dostęp.

Jeśli któryś z twoich przyjaciół przyszedłby do ciebie o powiedział, że chce się zaangażować w branżę osób do towarzystwa co byś mu powiedział?

Kiedyś dużo doradzałem nowym – pytali o więcej niż byłem w stanie powiedzieć. Jeden gość olał wszystko i wpakował się w kłopoty z narkotykami i innymi rzeczami, więc od tamtego czasu jestem mniej chętny do udzielania rad. Ale odwiedź uknswp.org/um i przeczytaj wszystko, poznaj ryzyko. Jak już wejdziesz w ten biznes to szanuj klientów. Poznaj najpierw siebie, swoje granice i miej głowę na karku. Jeśli to z desperacji z powodu pieniędzy nie rób tego. Jeśli narkotyki stanowią problem, uporaj się najpierw z tym, bo problem z narkotykami może się łatwo rozrosnąć w tym biznesie. I pamiętaj, że tylko 5% osób w tej branży zarabia grube pieniądze.

Mówiąc o dużych pieniądzach, dużo pracujesz jako chłopak do towarzystwa, ale masz też kilka internetowych biznesów i wkrótce będziesz publikowanym autorem. W tym miesiącu otwierasz tapas bar i cocktail bar w Chelsea. Jeśli będzie dobrze ci szło to opuścisz grę towarzyską?

Nigdy nie będę w stanie zajmować się rozwojem tylko jednej kariery albo jednego biznesu. Zwariowałbym. Spędzanie długich godzin przed komputerem i załatwianie moich interesów online, czy bycie w barze i organizowanie zapasów i eventów albo bycie z klientami, stanowi urozmaicenie. Jestem pracoholikiem. Tak długo jak będzie mi się podobało bycie chłopcem do towarzystwa i jak długo starczy mi na to czasu będę to robił. Ale czasem dochodzi do tego, że nie mam czasu dla klientów i to jest denerwujące, bo nadal widzę „Josha Brandona” jako mój główny biznes i chcę, żeby dalej funkcjonował. Więc muszę podnosić stawki i pracować mniej, kiedy mam ruch w innym interesie. Mój czas jest teraz więcej warty, ale kiedy to wykroczy poza to na co klienci mogą sobie pozwolić, będę musiał zawiesić moją nocną działalność.

Dzięki, Josh.