FYI.

This story is over 5 years old.

muzyka

Rykarda Parasol – Heart & Soul & Polska

Coraz gorzej idzie muzyce sprawianie, żebym cokolwiek czuła. Zwykle nastawiam jakąś płytę i oddaję się pasjonującym czynnościom spożywania kanapki z szynką tudzież wyławiania okruchów z dywanu, podczas gdy nuty brzęczą sobie gdzieś w tle. Jeśli coś jest wyjątkowo dobre, posłucham więcej niż dwa razy, nauczę się kilu tekstów, ale nawet wtedy i tak nic nie zabiera mnie na‘emocjonalną jazdę’ czy coś w ten deseń.

Reklama

Heart & Soul Featuring Rykarda Parasol przenosi za to mój mózg do losowego, podejrzanego baru w Polsce, gdzie ludzie wywijają naokoło wielkimi udźcami jagnięcymi w przerwach pomiędzy pociąganiem niedbałych łyków z ciężkich kufli z piwem oraz szczypaniem kelnerek w tyłki. Może nawet epizody tego typu nie rozgrywają się w Polsce, tylko w scenach z Moulin Rouge czy innego gówna w tym stylu. Skąd mam niby wiedzieć, nigdy tam nawet nie byłam.

Rykarda Parasol jest ładną blond piosenkarką, która żyje obecnie we Francji i nagrała dwa albumy zalatujące mocno Siouxie and the Banshees. Dla swojego nowego projektu skumała się z istniejącym już wcześniej polskim zespołem Heart & Soul, ja zaś chciałam zadać jej na ten temat kilka pytań, co też zrobiłam. Nie żeby niszczyć całą akcję wywiadu, ale Rykarda zaczyna mówić o muzyce, a kończy na Nazistach.

VICE: W jaki sposób spotkałaś członków Heart and Soul w Polsce? Co Cię tam sprowadziło?

Rykarda Parasol: Pierwszy raz przyjechałam do Polski podczas trasy w 2008 roku. Po koncercie w Warszawie zatrzymałam się w domu stylizowanym na rancho w lesie. Był kominek, długi drewniany stół zastawiony górą polskich przysmaków… i hmm, wódka. Przy końcu stołu siedziało kilku gości z Heart & Soul. Po długich rozmowach stało się jasne, że łączy nas estetyczna więź i koleżeństwo. Niedługo później zaśpiewałam piosenkę dla ‘Made In Poland’, a projekt ‘Heart & Soul’ zaczynał nabierać powoli kształtów, co zresztą aktywnie wspierał Instytut Adama Mickiewicza. IAM to organizacja skupiona wokół sztuki, której zadaniem jest promocja polskiej kultury.

Reklama

To pierwszy raz, gdy zwróciłam uwagę na coś zaliczanego do kategorii polskiej muzyki indie, jaki Twoim zdaniem Polska ma wkład w sam gatunek? 

Nie jestem zdziwiona! Z tego co wiem każdy artysta, który przyjeżdża, musi posiadać wizę pracowniczą, co wiąże się ze znacznym wydatkiem oraz biurokratycznym utrapieniem. Rzadkością jest przedostanie się jakiegokolwiek europejskiego zespołu…

Myślę, że wkład jest sprawą obiektywną, ale osobiście zdaje mi się, że cel i emocje są wyrażane bardziej intensywnie. W pewien sposób uznaję sztukę za ‘inną wódkę’ – jest niezbędna, by ocieplić długą zimę, ocieplić się fizycznie i nie tylko. W całym swoim zapasie pociechy i nadziei odgrywa rolę prawie religijną. Polska to obiecujący naród, który wciąż opiera się ciemnym marom udręczonej przeszłości. Wydaje mi się, że nikt tam nie uznaje prostego aktu wyrażania siebie za rzecz oczywistą. To prawie tak, jakby ich pasja była złączona z pasją ich rodziców. Ale największą różnicę widzi się w ich publiczności. Są mega entuzjastyczni i otwarci. W żaden sposób bierni. Jak klasa pełna gorliwych uczniów, którzy wiedzą więcej od ciebie. Warto pamiętać, że w Polsce wciąż chętnie dyskutuje się o poezji. Język przenośny i głębia znaczeń są częścią dialektu i tożsamości kulturowej i w pewnym sensie to także ich podejście do muzyki. To ich dziedzictwo, że nie dają o sobie zapomnieć.

Jak określiłabyś historię, którą opowiada ta EPka? 

Myślę, że EPka mówi o uniwersalnym języku muzyki i zacieraniu się granic – prawdopodobnie oddając tu trochę chluby technologii. W każdym razie, wiele partii napisałam w mojej klitce w Paryżu, Bodek w Warszawie, Piotr w Gdańsku… Każde z nas pisało niezależnie, ale stale komunikując się i dzieląc dopóki nie spotkaliśmy się wszyscy w Łodzi. Przestrzeń oznaczała, że każdy miał szansę oryginalnie dodać swój głos, coś od siebie. Nie było żadnej wytwórni czy managera sterczącego nad nami z rozkazem napisania hitu, czy czegoś w tym stylu. Narracja zatem jest czymś bardziej eksperymentalnym, prawie ‘malarskim’ podejściem do sprawy. Dla mnie była to szansa by wyjść poza swój typowy styl i z kimś współpracować. Jeśli chodzi o teksty, poruszają one kwestię outsidera, kogoś, kto zwątpił w siebie – może tej nieuniknionej samotności, która łączy się z długimi – fizycznie i emocjonalnie – zimami.

W głębszym stopniu, mój udział może prowokować dodatkowe warstwy znaczeń… sądzę, że to po prostu jedna z wielu afirmacji dotyczących Polski, afirmacji skierowanych do młodych pokoleń, które starsze pokolenia wydają się w pełni popierać… chociaż ja dorastałam nigdy nie rozmawiając o Polsce. Mojego ojca i jego całą rodzinę zebrano i umieszczono w żydowskim getcie mieszczącym się w ich mieście, gdzie potem zostali zgładzeni przez Nazistów. Mój ojciec ocalał jako jedyny, udało mu się zbiec i uciec do lasu, a następnie ukryć w Warszawie. Pomiędzy szóstym a jedenastym rokiem życia ledwie zdołał przetrwać nakrycie i obóz śmierci. Pod koniec wojny, nie mając obywatelstwa, nie miał wyjścia i musiał opuścić Polskę. Bez rodziny, bez niczego. W czasie gdy komunizm odgrodził Polskę od zachodniego świata, mój ojciec był uchodźcą, samotnym lecz wolnym.

Widzę sporo ironii w tym, że to jest właśnie kraj gdzie odnalazłam swoją największą publikę i osiągnęłam sukces. Dla mnie to wszystko wychodzi daleko poza muzykę. Na początek, zbliżyło mnie i ojca. Interesuje mnie wspieranie Polski. To poetyczne miejsce. Co mogę powiedzieć? W czasie życia mojego ojca i wielu moich przyjaciół z Polski ich rodzice i dziadkowie widzieli swój kraj pustoszony przez najgorszych z ludzkości. Polska to relatywnie ubogi naród, ale  rozwija się w sposób, którego nie znają inne europejskie kraje. Stale pnie się w górę i cudownie jest być tego świadkiem. Ale myślę, że to dziedzictwo poezji i sztuki jest niezbędne do egzystencji i głęboko zjednoczone na poziomie, który ja jako amerykańska artystka mogę łatwo stracić z oczu. Muzyka i sztuka dostarczają ciepła ogniska domowego nawet w czasie najgorszej zimy. W umyśle Polaka zima jest zawsze, nawet podczas gorącego sierpniowego dnia.

Tłumaczenie: Magdalena Górniak