Zawód: producent sztucznych dzieci w bieliźnie

Firma jasno daje do zrozumienia, że to nie są lalki do bzykania

|
maj 3 2017, 6:40am

Firma jasno daje do zrozumienia, że to nie są lalki do bzykania. Skoro więc mamy do czynienia ze zwykłą dziecięcą zabawką, to dlaczego, do diabła, lalkę ubrano w wyzywający komplecik z białej koronki, pod którą nieśmiało prężą się mikroskopijne, nieletnie sutki? Galerie zdjęć reklamujących lalki na witrynie producenta mogą zniesmaczyć nawet najbardziej wytrawnych znawców internetowej pornografii.

Prawo Wlk. Brytanii zezwala na produkcję, sprzedaż i kupno tych lalek. Granice między tym, co legalne, a karalne zaczynają się zacierać w kontekście sposobu użycia i przedstawiania kontrowersyjnych zabawek. Jak to możliwe, że w brytyjskim prawie znalazła się tak spektakularna luka, pozwalająca na obrót seks-zabawkami o wyglądzie i rozmiarach dziecka? Postanowiłam dowiedzieć się od Shin Takagi, właściciela firmy Trottla i człowieka, który osobiście wykonuje takie lalki, jak udaje mu się ciągnąć ten biznes.


Przyprawia o ciarki, prawda?

VICE: Cześć, chłopaki. Jak powstają lalki Trottla?
Shin Takagi: Większość elementów składowych lalek produkujemy samodzielnie, bo trudno jest na rynku znaleźć takie części. Stworzenie idealnej repliki ludzkiego ciała i odtworzenie jego ruchów jest nad wyraz czasochłonne. Skóra lalki jest mięciutka jak pianka żelowa. Wykonuje się ją z materiału najbliższego wyglądem i w dotyku ludzkiej skórze. Cały proces obciążony jest znacznym ryzykiem. Nasze lalki jako jedyne na świecie są w stanie zastąpić żywe dziewczynki.

Ale po co? Do jakich służą celów?
Nie jestem w stanie udzielić precyzyjnej odpowiedzi. To nabywca decyduje, do czego będzie służyć dana lalka. Ma prawo z nią zrobić, co tylko zechce.

Czyli dzieci się nią raczej nie pobawią... Czy to jest seks-zabawka?
Zależy od nabywcy. Nie zmienia to faktu, że nie sprzedajemy naszych lalek jako zabawek służących do uzyskania zaspokojenia seksualnego. Stanowczo się od tego odcinamy. Za bardzo przypominają żywe dzieci. Poza tym bardzo dbamy o bezpieczeństwo naszych klientów, a nieostrożne użycie lalki mogłoby mu zagrozić.

To wcale nie przyprawia o ciarki. To jest zupełnie normalne.

Czyli bzykanko w domowych pieleszach to luz, ale pornografii mówicie nie?
Zgadza się, chyba że chodzi o formę sztuki. Jako producent mam w tym względzie ostatnie słowo. Tak czy inaczej, lalka nie jest wyposażona w funkcję pozwalającą na odbycie stosunku.

Planujecie w przyszłości wyposażyć lalki w taką funkcję?
Nie, bo dzieci nie współżyją seksualnie.

Co zrobilibyście, gdyby waszą lalkę wykorzystano w celach pornograficznych?
Odmówiłbym świadczenia usług posprzedażowych, na przykład dokonywania napraw. Na zawsze.

Dlaczego nie produkujecie lalek płci męskiej?
Bo popyt na nie jest za mały. Większość naszych klientów to mężczyźni, a moim zdaniem naturalny jest pociąg do płci przeciwnej. Z tej przyczyny zamówienia ograniczają się do żeńskich modeli. Mamy w ofercie niewielką kolekcję odzieży chłopięcej; w końcu ubieranie lalek to jedna z największych przyjemności naszych klientów.

Nie realizujecie zamówień do Korei Północnej, Chin, Izraela i „państw prowadzących politykę godzącą w interesy Japonii" – a to dlaczego?
Jesteśmy Japończykami. Chiny, Korea Południowa i Północna to nasi wrogowie. Nie wolno prowadzić interesów z wrogiem. Izrael nie należy do tej kategorii, ale bałwochwalstwo stanowi pogwałcenie nakazów judaizmu. Staramy się szanować religie innych narodów. Nie chcemy konfliktów na tym tle. Ponadto, nie jesteśmy w stanie zapewnić bezpiecznego transportu lalek do tego państwa.

Czy moglibyście popaść w konflikt z prawem, gdybyście sprzedali jedną z waszych lalek klientowi z Izraela?
Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno ważne jest, żebyśmy szanowali ich wiarę.

Ile lalek średnio sprzedajecie klientom ze Zjednoczonego Królestwa?
Niewiele. Jestem świadom, że przepisy brytyjskie odnośnie użycia seks-zabawek i lalek nieco różnią się od postanowień japońskiego prawa. Stąd wyciągam wniosek, że nasi brytyjscy klienci mogą używać lalek Trottla w bardziej konwencjonalny sposób. Dla mnie te lalki są jak własne córki, więc takie podejście jest mi bliskie. Ani Brytyjczycy, ani ja nie widzimy w nich seks- zabawek.

Dlaczego twoim zdaniem Brytyjczycy mają inne podejście do twoich lalek niż Japończycy?
Japonia to wyjątkowy kraj, a jego mieszkańcy obdarzeni są wieloma talentami. Brakuje im tylko smykałki do interesów; zarabianie pieniędzy nie jest dla nich celem nadrzędnym. Brytyjczycy z kolei doceniają dobre wzornictwo. Przykładem mogą być brytyjskie marki aut: Lotus i sportowe TVR, stanowiące ucieleśnienie oszczędnego, pełnego elegancji designu. Nie mają nic wspólnego z Ferrari. Moje lalki są jak TVR.

Co za głębia. Czy znane są wam jakieś firmy brytyjskie, które mają podobną do was ofertę produktową?
Moje lalki to unikaty na skalę światową. Nic mnie nie obchodzą inne firmy. Moje lalki, łącznie z wewnętrznym mechanizmem, są stuprocentowo oryginalne. Całkowicie się różnią od lalek, produkowanych przez inne firmy. Jeśli o mnie chodzi, nie mam nawet najmniejszej ochoty oglądać cudzych wytworów.

No dobra, to ostatnie pytanie: co mówisz ludziom, którzy uważają, że to, co robisz, jest chore?
Spotkałem się z takimi opiniami, ale pamiętajmy, że lalka nie jest żywą istotą. Nie przysługują jej prawa człowieka. Nie może stać się ofiarą. Zawsze znajdą się ludzie, którzy chętnie obrzucą błotem moja firmę. Ja jednak nie czuję potrzeby usprawiedliwiania się. Większość tych osób musi mieć jakiś problem z głową. Skoro nasze lalki stanowią obrazę moralności, to co powiedzieć o wszystkich nagich posągach na świecie? Czy należałoby w związku z tym usunąć rzeźbę przedstawiającą Dawida, bo wiernie przedstawia męskie genitalia?

Więcej VICE
Kanały VICE