
Reklama
Pojazd jednostki celnej na lotnisku w Auckland.Wikipedia
Reklama
Pewnego wieczoru miał przenocować u nas przyjaciel Sary z zagranicy. Nie miał pojęcia, czym się zajmuję. Nazajutrz wylatywał i zaproponował, żebyśmy pomogli dokończyć mu jego MDMA. Okazało się, że to nie było MDMA, tylko 2CP [bardzo silny psychodelik, przyp. tłum.]. Wzięliśmy kilka działek, po czym wskoczyłem w swój uniform celnika, naćpany, jak siemasz Wiktor. Reszcie wcale nie było do śmiechu, ale ja miałem zdrowy ubaw.Przychodziłem do roboty po nieprzespanych nocach. Zacząłem nienawidzić swojej pracy. Ćpałem, żeby nie myśleć o obowiązkach służbowych. Za dnia wjeżdżałem ludziom na chatę, żeby zabierać im narkotyki, które potem brałem w nocy
Reklama