Foto

Ból i emocje na zdjęciach sycylijskich mafiozów

„Wiele wycierpiałam – tak wiele, że wielokrotnie musiałam uciekać z Palermo. Ale zawsze wracałam", mówi fotografka, która dokumentowała przestępczość w Palermo od lat 70.

tekst Letizia Battaglia
29 Kwiecień 2016, 1:00am

Letizia Battaglia (portret autorstwa Giulii Marani). Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Letizii Battagli i wydawnictwa DRAGO

Tekst: Joe Bish, tłumaczenie Karolina Wróbel

Od roku 1971 Letizia Battaglia dokumentuje bogate, niebezpieczne i słoneczne historie mieszkańców Palermo, stolicy Sycylii. Przez lata pracowała jako fotoreporterka dla już nieistniejącej gazety „L'Ora".

W wieku 81 lat Battaglia jest gotowa podzielić się swoją niesamowitą kolekcją zdjęć w nowej książce Anthology. Zbiór liczący ponad 300 stron fotografii jej rodzinnego miasta pojawi się na półkach księgarń 5 maja. Przed jego premierą spotkałem się z Letizią, by porozmawiać o jej życiu i emocjonalnym żniwie, które zebrała mafijna przemoc. Podzieliła się także kilkoma zdjęciami z książki, które możecie zobaczyć pod wywiadem.

VICE: Jak myślisz, jak zmieniał się styl twoich prac na przestrzeni lat?
Letizia Battaglia: Tematem zbrodni w Palermo zajmowałam się przez 19 lat, więc myślę, że stąd wywodzi się mój styl fotografowania. Pasjonowało mnie to. Chciałam udokumentować wszystko, co według mnie wydawało się świadectwem przeciw mafii. Jednak kiedy mój pracodawca – dziennik „L'Ora" – zakończył działalność, przestałam się zajmować zbrodniami. Po części także dlatego, że utraciłam czujność niezbędną reporterowi.

Palermo to piękne miejsce posiadające bogatą przeszłość – czy myślisz, że takowe są zagrożone wyginięciem?
Sądzę, że w dzisiejszych czasach ludzie mają coraz większą obsesję na punkcie konsumpcji – przeszłość staje się dla nich przeszkodą na drodze do nowoczesności i bogactwa. Przez to brakuje funduszy na ochronę naszego dziedzictwa; brakuje funduszy na renowację niesamowitego, zabytkowego centrum Palermo; brakuje funduszy na ochronę naszego krajobrazu, naszego morza.

Jakie różnice zauważasz między Sycylią lat 70. a Sycylią dzisiaj?
W latach 70. rozpętała się okrutna mafijna wojna wymierzona przeciw społeczeństwu, która spowodowała wiele ofiar śmiertelnych, ogromny ból i biedę. Dzisiejsza mafia działa bardziej subtelnie, nie jest już taka wściekła; nie zabijają już sędziów, polityków ani policjantów. Od zawsze ich głównym celem było zdobycie władzy. Teraz, kiedy już to osiągnęli, nie muszą do nikogo strzelać. Wystarcza im możliwość wybrania swoich reprezentantów w rządzie – oni dbają o ich interesy.

Czy ta książka to twoja ostatnia praca? Pewnego rodzaju list miłosny do tego miejsca, które tak cię zainspirowało?
Zebrałam zdjęcia mojego życia, moich ludzi. Przeszukałam stare negatywy, chcąc odnaleźć rzeczy, o których zapomniałam. Chciałam opowiedzieć historię mojej miłości dla tej ziemi, która nie może uwolnić się od uciskających ją tyranów. Szukałam piękna wśród brzydoty. Spędziłam mnóstwo czasu z Paolo Falconem, kuratorem Anthology, starając się odnaleźć nić poezji, która połączyłaby poszczególne klisze. Czasami nawet płakałam.

Jak wygląda działalność mafii poza południowymi Włochami?
Mafia oczywiście wywodzi się z Sycylii, lecz teraz prowadzi swoje interesy wszędzie. Dzięki handlu narkotykami rozszerzyła swoje wpływy także na północne Włochy i Europę. Jest bardziej niebezpieczna niż wcześniej, ponieważ wreszcie udało jej się osadzić w świecie finansów i polityki, ale nadal posługuje się tymi samymi okrutnymi metodami jak ci, którzy przemycają narkotyki.


Docieramy tam, gdzie inni się boją. Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


Jak sądzisz: czy władza mafii wywodzi się z tego, że na przestrzeni wieków Sycylia tak często przechodziła z rąk do rąk? Z tego, że jesteście ludźmi, którzy wolą kontrolę od wolności?
Tak, wydaje mi się, że jesteśmy ludem, który nie potrafił sam zadecydować o własnej wolności.

Jak się czujesz, kiedy przejeżdżasz ulicą, gdzie w 1992 zamordowano Giovanniego Falcone, sędziego znanego ze swojego sprzeciwu wobec mafii?
Kochałam go. Byliśmy bardzo wdzięczni za to wszystko, co robił; jego wojna przeciw Cosa Nostrze pozwoliła nam uwierzyć, że na Sycylii może się coś zmienić. Nie mogliśmy jednak go ochronić, zresztą tak samo jak i rząd. A jak się czuję? Poniżona, zła i bardzo zdeterminowana, by się nie poddawać. Te uczucia nie mają nic wspólnego ze strachem.

Tak dużą część swojego życia poświęciłaś temu mrocznemu tematowi – jak to na ciebie wpłynęło?
Wiele wycierpiałam – tak wiele, że wielokrotnie musiałam uciekać z Palermo. Ale zawsze wracałam. Zrobiłam wszystko co w mojej mocy, by nie zwariować: sadziłam drzewa; otaczałam się młodymi ludźmi; dzięki odważnemu i niezwykłemu mężczyźnie nazywającemu się Leoluca Orlando (obecny burmistrz Palermo) zaangażowałam się w politykę; kochałam i byłam kochana. Zawsze przypominam wszystkim, że na ziemi nadal znajdują się rzeczy dobre i piękne. To właśnie to chcę ukazać w moich fotografiach.