używki

Od kawy nie da się uzależnić

Jasne, uwielbiasz ją. Kochasz. Ubóstwiasz. Dzień bez kawy to dzień stracony. Jednak zdaniem części ekspertów to jeszcze nie świadczy o nałogu
27.10.16

Fot. stephenrwalli na Flickr

Artykuł pierwotnie ukazał się na MUNCHIES

Dr Samuel A. Ball, wykładowca psychiatrii na Uniwersytecie Yale, a także prezes i dyrektor generalny amerykańskiego Centrum Uzależnień (National Center on Addiction and Substance Abuse), twierdzi, że wcale nie jesteś uzależniony od kawy.

Jasne, uwielbiasz ją. Kochasz. Ubóstwiasz. Jeżeli na jakiś czas z niej zrezygnujesz, możesz czuć się gorzej i doświadczyć pewnych objawów odstawienia. Ludzie opisują najróżniejsze dolegliwości towarzyszące rzucaniu kawy, poczynając od bólów głowy, ospałości i problemów z koncentracją, a kończąc na depresji, spiętych mięśniach i zaparciach.

Reklama

Dr Ball uważa jednak, że miłośnicy kawy są jedynie psychologiczne zależni od kofeiny – czyli bliżej temu do nawyku niż do prawdziwego uzależnienia – a to jeszcze niewystarczający dowód, by uważać się za nałogowca.

Według definicji sformułowanej przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, by stwierdzić prawdziwe uzależnienie, muszą zostać spełnione cztery kryteria: „(a) występowanie objawów odstawienia; (b) tolerancja na używkę rosnąca wraz z upływem czasu; (c) kontynuowanie użytkowania mimo pogarszającego się zdrowia lub problemów psychicznych; (d) niemożność rzucenia mimo wielokrotnych prób".

Choć kofeina jest najczęściej spożywanym środkiem pobudzającym na świecie – w Ameryce ponad 80% dorosłych pije codziennie niemal pół litra kawy (Polacy pochłaniają średnio 95 litrów tego napoju rocznie) – eksperci nadal nie doszli do jednogłośnej opinii, czy rzeczywiście można uzależnić się od kofeiny.

Część naukowców uważa, że kofeinizm jest prawdziwym nałogiem. Z badania sponsorowanego przez Narodowy Instytut do Spraw Uzależnień (NIDA), opublikowanego w 1994 roku w medycznym czasopiśmie The Journal of the American Medical Association wynika, że wśród kawoszy rzeczywiście można znaleźć niewielką ilość prawdziwych nałogowców. Zostały w nim opisane skrajne przypadki. Przywołano przykłady ciężarnej, która w trakcie porodu wyszła do sklepu, żeby kupić gazowany napój z kofeiną, innej kobiety niebędącej w stanie wstać z łóżka z powodu zespołu abstynencyjnego oraz matki odwołującej przyjęcie urodzinowe dziecka, ponieważ nie potrafiła funkcjonować bez kawy.

Reklama

W podobnym tonie wypowiedział się dla MUNCHIES dr Roland Griffiths, profesor psychiatrii i nauk behawioralnych z Uniwersytetu Medycznego im. Johna Hopkinsa (JHUSOM) mówiąc: „Nie podzielam opinii dr. Balla" i odwołując się dwóch badań, których był współautorem – o zaburzeniach na tle nadużywania kofeiny i o kofeinowym zespole odstawienia.

Niemniej jednak dr Ball zwraca uwagę na to, że choć „Amerykanie i wiele innych narodów uwielbiają kawę", psychologiczna zależność od kofeiny nie ma negatywnego wpływu na jakość ich życia – podczas gdy prawdziwy nałóg niejednokrotnie je rujnuje. „Uzależnienie w rzeczywistości jest rodzajem choroby mózgu" – mówi Ball. Tym różni się od twojego przywiązania do kawy, że „ma negatywne konsekwencje, pomimo których nie jesteś w stanie zmienić swojego zachowania i nadal powtarzasz czynności, o których wiesz, że ci szkodzą".


Nie tylko o używkach. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Podkreśla również, że potrzeba wypicia kawy „nie absorbuje ludzi do tego stopnia", żeby „stawała się zasadniczym sensem ich istnienia – nawet kosztem rodziny, przyjaciół, pracy i innych zainteresowań".

Dr John F. Kelly, psychiatra zajmujący się leczeniem uzależnień na wydziale medycyny na Harvardzie, zdaje się podzielać stanowisko Balla. Zauważa, że spożycie kawy „nie powoduje upojenia ani upośledzenia sprawności umysłowej. Co więcej, jedną z ważniejszych oznak uzależnienia jest to, że człowiek nie może rzucić używki pomimo jej ewidentnie szkodliwych skutków – kofeina zaś takich nie posiada".

Ball zgadza się z tym, że kofeinę należy zaklasyfikować do tej samej grupy używek co nikotynę, kokainę i metamfetaminę – do środków pobudzających, od których rzeczywiście można stać się psychologicznie zależnym. Ale choć po odstawieniu kofeiny doświadcza się czasem pewnych objawów odstawienia, „nie jest to jednak to samo co uzależnienie, ponieważ nie istnieją żadne poważne konsekwencje [spożywania kawy]. Nie staje się to dla ciebie ważniejsze od pracy, rodziny czy przyjaciół".

Może jednak po prostu dr Ball nie miał do czynienia z tymi wśród nas, którzy są prawdziwymi hardkorami. Jakby nie patrzeć, trzeba być naprawdę zdesperowanym, żeby zanurkować w środku nocy do śmietnika na tyłach kawiarni w poszukiwaniu fusów, z których można by wyssać resztki kofeiny.

Tak przynajmniej mówił nam jeden kolega.